Chyba każdy ma z nią do czynienia. Budzi różne skojarzenia i w zasadzie trudno ją zdefiniować. Jedni jej pragną, inni ją tracą, a jeszcze inni mówią, że tylko ona im pozostaje.

Mowa o nadziei. „Właściwie, po cóż nadzieja?” (Hi 17, 15) - pyta strapiony Hiob. Jego pytanie się nie przeterminowało. Można je nawet trochę rozszerzyć i zapytać: czym właściwie jest nadzieja? Czy można o niej mówić tylko przy okazji jakichś kłopotów? Czy trzeba ją ograniczać wyłącznie do niepewności połączonej z . . .

Dołącz do grona SUBSKRYBENTÓW i ciesz się nieograniczonym dostępem do wszystkich treści. Wykupując subskrypcję online, wspierasz działalność Miesięcznika Różaniec. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

SUBSKRYBUJ ZALOGUJ SIĘ

Udostępnij

Absolwent teologii i dziennikarstwa, doktor nauk o mediach. Autor wielu tekstów prasowych o Kościele i życiu duchowym. Naukowo zajmuje się rzecznictwem prasowym i etyką mediów. Prywatnie pasjonat Biblii, Maryi, poezji, duchowości, psychologii i Karola Wojtyły.