Anioł ogłasza Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego. W pierwszych świadomych latach życia z optymizmem planujemy swoją przyszłość. Podejmujemy się nawet niewiarygodnych projektów. Maryjo, która nie bałaś się podjąć decyzji na zawsze zmieniającej Twoje życie, módl się za tymi, którym brak odwagi. Maryjo, która pierwsza uwierzyłaś w to, co po ludzku wydawało się niemożliwe, oręduj za nami, a zwłaszcza za młodymi, wkraczającymi w dorosłe życie.

Maryja, dowiedziawszy się o błogosławionym stanie swojej starszej krewnej, Elżbiety, przychodzi do niej, aby dzielić jej radość i pomóc w domu. Pierwszym powitaniem jest wspaniały hymn o wielkości Boga. Maryjo, która odwiedziłaś starszą krewną w stanie błogosławionym, wstawiaj się za małżeństwami, które długo czekają na dziecko. Maryjo, która uczysz nas pięknie się pozdrawiać, naucz nas pięknych słów, pełnych Bożej obecności.

W Betlejem rodzi się Jednorodzony Syn Boży. Decyzja o przyjęciu dziecka wiąże się często z koniecznością zmiany dotychczasowych planów życiowych, a jednak przynosi wiele radości. Maryjo, oręduj za młodymi, którzy są zagubieni w roli rodziców. Niech odkrywają piękno kochającej się rodziny i nie boją się napotykanych wyzwań Ewangelii w życiu rodzinnym.

Dary ofiarowywane z radością w sercu przynoszą często większą radość dającym niż przyjmującym, zwłaszcza gdy widzi się radość osoby obdarowanej. Maryjo, która oddałaś Bogu w świątyni swój największy skarb – jedynego Syna – naucz nas radosnej ofiarności.

Do wielkich odkryć życiowych dochodzi się po czasie poszukiwań. Niektórzy odkrywają radość Ewangelii po wielu latach bolesnych doświadczeń. Maryjo, módl się za tych, którzy teraz odnajdują swoją drogę życia Ewangelią – czy to w małżeństwie, czy w drodze rad ewangelicznych lub kapłaństwa.

To początek Jego publicznej działalności. W życiu każdego młodego człowieka nadchodzi moment, kiedy wchodzi w dorosłość. Na początek swej działalności Jezus słyszy słowa Ojca: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Łk 3, 22). Spraw, Maryjo, aby dobre słowo rodziców i innych przyjaciół wspierało młodych wchodzących w dorosłe życie.

To była najszczęśliwsza para młoda, bo wraz z Maryją zaprosiła na swe wesele samego Jezusa. Na prośbę Maryi Jezus zareagował w sobie właściwy sposób, przemieniając wodę kompromitacji w wino radości. Maryjo, naucz młodych małżonków modlić się razem. Niech obecność Jezusa dopomaga im w chwilach trudności i prób.

Tyle zapału jest wśród młodych. Powstają różne szkoły nowej ewangelizacji. Na misje stale udaje się wielu misjonarzy i misjonarek oraz wolontariuszy. Maryjo, chroń entuzjazm młodych głosicieli Ewangelii, ale tym starszym też niech nie braknie zapału i gorliwości ewangelizacyjnej.

Ludzi, zwłaszcza młodych, pociągają wielkie ideały. Tylko niektórzy mają doświadczenia mistyczne. Niech świadectwo mistyków i świętych będzie stale naszą podporą. Matko! Spraw, aby te chwile przebłysku pewności o wielkości Jezusa, o Jego boskości i o tym, że jest On zawsze z nami, dodawały nam sił w okresach, kiedy grozi nam wypalenie i oschłość.

Przed odejściem z tego świata Jezus zapewnił, że na zawsze pozostanie z nami, choć w inny sposób. Zakochanym młodym nie potrzeba wielu słów. Wystarczy im, że są razem. Spraw, Matko, abyśmy odkrywali piękno i niepowtarzalność naszych spotkań z Jezusem ­Eucharystycznym, abyśmy odkrywali piękno adoracji Najświętszego Sakramentu.

W życiu człowieka dojrzałego przychodzą chwile, kiedy musi podejmować trudne decyzje. Jak nauczał Jan Paweł II, „każdy z nas ma swoje Westerplatte”, z którego nie można uciec, nie można zdezerterować. Matko Bolesna, módl się za skazańcami oraz za tymi, którym trudno zmierzyć się ze swoją chorobą, starością czy nadchodzącą śmiercią.

Pobicie to jedna z pierwszych metod poniżenia człowieka, to wprowadzenie do większego upokorzenia. Jezus pozostał człowiekiem nawet po okrutnym ubiczowaniu. Potwierdził to nawet Piłat, mówiąc: „Oto Człowiek” (zob. J 19, 5). Matko Bolesna, oręduj za ludźmi spychanymi na margines społeczny, którzy w samotności walczą ze swymi chorobami i nałogami.

Wystawienie na publiczne wyszydzenie bywa niekiedy bardziej upokarzające niż fizyczne pobicie. Wraz z postępem technicznym takie publiczne upokorzenia stały się niestety coraz łatwiejsze. Niejedna osoba czyni to, nawet nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Matko Bolesna, oręduj za tymi, którzy bywają publicznie poniżani, zwłaszcza w środkach społecznego przekazu.

Zbawiciel powiedział: „Kto chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (por. Łk 9, 23). Bez Chrystusa krzyż nie ma sensu, do niczego nie służy, donikąd nie prowadzi. Naucz nas, Matko Bolesna, łączyć nasze krzyże z drogą krzyżową Twego Syna, aby nie były one drogą ku rozpaczy.

Właściwie przy tej tajemnicy powinniśmy zamilknąć, aby w ciszy pozornej klęski uczyć się i kontemplować dar nowego życia. Czy śmierć jest końcem wszystkiego, czy dopiero początkiem? Matko Bolesna, módl się za nami grzesznymi w godzinę śmierci naszej.

Wydawać by się mogło, że wszystko skończyło się wraz ze śmiercią Jezusa na krzyżu. A jednak nie. Świat nie wymknął się Bogu spod kontroli. Nowe życie widzimy inaczej, gdy w bardziej dorosłej perspektywie spoglądamy na nasze osiągnięcia i sukcesy. Jaką one mają wartość w wieczności? To, co osiągnęliśmy w życiu, to wstęp do wieczności. Matko Boża, naucz nas rozpoznawać Bożą obecność w naszym życiu.

Wydarzenie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa przekracza wymiar czysto historyczny. Jezus wstępuje do Ojca w nową rzeczywistość królestwa Bożego, które dla nas wszystkich przygotował i do którego nas zaprasza. Czy chcemy zostać zaproszeni na wieczną ucztę Godów Baranka?

Nasze ludzkie wysiłki są ważne, ale bez cichego tchnienia Ducha Świętego niewiele mogą sprawić. Nasze głoszenie Chrystusa, jeśli jest tylko nasze, nie przemieni serc słuchaczy. Jeśli nasza modlitwa będzie tylko naszym monologiem, nie stanie się „źródłem wody żywej wytryskującej ku życiu wiecznemu”. Jeśli jednak pozwolimy Duchowi, aby nas prowadził, nie istnieją rzeczy niemożliwe, jedynie ponadludzkie.

Niektórzy sądzili, że umarłaś, inni, że zasnęłaś. Trzeba zasnąć, aby się obudzić. Obudzić w nowym świecie, stworzonym przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Twojego Syna. W niebie wszystko zapewne wygląda inaczej. Dobrze, że drogę tę przeszłaś jako pierwsza, bo sami czujemy się czasem bezradni i zagubieni. Będziesz mogła przyjąć nas po tamtej stronie życia.

„Witaj Królowo, Matko miłosierdzia i nadziejo nasza”. Nasze życie na ziemi kiedyś się skończy. Jak to dobrze, że już teraz możemy Cię nazywać naszą Królową. W ten sposób chcemy się przyzwyczajać do tego tytułu, którym będziemy mogli Cię czcić przez całą wieczność, w której będziesz nam stale ukazywać wielkość Najwyższego.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – CZERWIEC 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Droga różańcowa

Droga różańcowa
o. Bolesław Słota CSsR

Kiedy Ojciec zamierzał wysłać Syna na ziemię, postanowił, że będzie miał Matkę, musiał więc stworzyć istotę godną takiego macierzyństwa. Zebrał wszelkie piękno, jakie tylko Wszechmoc Boża mogła stworzyć, zebrał wszelką świętość i wszelką cnotę, i miłość przewyższającą śpiew Serafinów, nadto tkliwość najdoskonalszej z matek – i te skarby bezcenne zamknął w jednym sercu, Sercu Jego Matki. [...]

Share.