„Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 4, 4-7).

Kwiatkach św. Franciszka można znaleźć opowiadanie o franciszkanach, którzy pewnego razu udali się do odległego klasztoru. Pada! śnieg z deszczem, było zimno, zapada! zmrok. Bracia szli zmarznięci i głodni. Wtedy św. Franciszek zapyta! ich, co to jest radość doskonała. Gdy odpowiedzieli, że nie wiedzą, zaczął im tłumaczyć: „Zobaczcie, jesteśmy przemoknięci, głodni. Zatrzymujemy się wyczerpani u bram klasztoru. Przez okno wygląda brat furtian. Widzi nas. Mówimy mu, kim jesteśmy, ale on nie chce w to uwierzyć. Słyszymy, że nie jesteśmy braćmi mniejszymi, ale opryszkami. Przepędza nas. Wracamy w tę ciemną i zimną noc, a mimo to cieszymy się z tego, że możemy cierpienia ofiarować Chrystusowi, że możemy cierpieć razem z Nim. To właśnie jest radość doskonała”.

JA WAS POKRZEPIĘ

Zapodziała się nam gdzieś prawdziwa radość. Odeszła od nas, a może to my ją zgubiliśmy, odchodząc od źródła życia. Niekiedy przyzwyczajenia sprawiają, że już samo słowo Ewangelia, czyli Dobra Nowina, wypowiadane jest smutnym głosem, bez entuzjazmu. Mówi się, że melancholia jest bardzo niebezpiecznym stanem. Wówczas coś się w nas zamyka, a gdy ktoś jest radosny, śmieje się, zdziwieni pytamy: „Z czego tu się cieszyć?”.

Na pewno w życiu jest dużo cierpienia. Św. Paweł pyta: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?” (Rz 8, 35). Wszystkie te doświadczenia są okazją do tego, by połączyć się z Chrystusem, przytulić się do Jego Serca. Pan Jezus zaprasza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

RADOSNE POSŁANNICTWO

Przyjąć dar z rąk Boga oznacza przeżywać swoje życie jako radosne posłannictwo. W obliczu Boga Ojca bogatego w miłosierdzie radość napełnia każdego człowieka. „Przyjdźcie, radośnie śpiewamy Panu, wznośmy okrzyki na cześć Opoki naszego zbawienia, przystąpmy z dziękczynieniem przed Jego oblicze” (Rs 95,1-2).

Wydaje mi się, że jedną z głównych przyczyn zanikania radości jest niewdzięczność. Zapomnieliśmy o maleńkim słowie „dziękuję”, które otwiera skarby dobra. Uśmiech to taki przedziwny kwiat, który z błękitu nieba spadł na ziemię. Trzeba zobaczyć miłość, która przyszła do nas w Jezusie. On otworzył swoje Serce, wszystko nam oddał. Potrzeba ożywić w sobie pragnienie Syna Bożego, który chce dzielić z nami radość: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,11).

Szukamy szczęścia na zewnątrz. Często mylimy je z przyjemnością, a prawdziwa radość jest w nas. To nie znaczy, że pełnia radości usunie z naszego życia osobistego, rodzinnego czy narodowego wszelki ból i smutek. Najczęściej Je łagodzi, a łzy – jak mówił św. Augustyn – przestają być niepocieszone. Nasze smutki i cierpienia umieszczamy bowiem we właściwej perspektywie Bożych zamiarów.

BYĆ DLA INNYCH PROMYKIEM SZCZĘŚCIA

BI. Matka Teresa wspominała: „Jakiś czas temu nasz dom w Kalkucie odwiedziła duża grupa profesorów ze Stanów Zjednoczonych. Przed odjazdem goście poprosili mnie: – Niech nam Matka powie coś. co pomoże nam stać się świętymi. Powiedziałam im: – Uśmiechnijcie się do siebie nawzajem. Jeden z nich zapytał mnie: – Matko Tereso, czy jest Matka mężatką?. Odpowiedziałam: – Tak, i czasem jest mi bardzo trudno uśmiechnąć się do Jezusa, gdyż On potrafi być bardzo wymagający”. Radość, która rodzi się z dobra, kosztuje.

Gdy byłem w nowicjacie (1952-1953), w maleńkiej książeczce pt. Uśmiech dziecka przeczytałem zdanie, które zapadło w moje serce: „W krzyżu ma swoje źródło najgłębszy uśmiech dziecka”. Do miłości bowiem należy ostatnie słowo. Papież Franciszek napisał: „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza” (Evangelii gaudium, 1).

Kiedy chrześcijanin skupia się na sobie, w jego życiu nie ma już miejsca dla innych. Wielu ludzi tak funkcjonuje, Stają się oni zniechęceni, bez chęci do życia i wciąż mają pretensje do innych. Bóg ma prawo do naszej radości i nieustannie do niej wzywa. Miłość i modlitwa rozpoczynają się w domu, również radość i uśmiech mają swój początek w rodzinie. Św. Urszula Ledóchowska powtarzała: „Mieć stały uśmiech na twarzy, zawsze – gdy słońce świeci albo deszcz pada, w zdrowiu lub chorobie, w powodzeniu albo gdy wszystko idzie na opak – o to niełatwo! Uśmiech ten świadczy, że dusza twa czerpie w Sercu Bożym tę ciągłą pogodę duszy, że umiesz zapomnieć o sobie, pragnąc być dla innych promykiem szczęścia”.

ZADANIA NA CZERWIEC:

  • Jako akt strzelisty powtarzaj: „Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy, zmiłuj się nad nami”.
  • Ucz się za wszystko dziękować.
  • Módl się za spotkanych ludzi. Uśmiechaj się w domu, w pracy, w szkole. Proś Ducha świętego o dar uśmiechu.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Różaniec – Czerwiec 2015

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Eucharystia nasze uświęcenie

Eucharystia nasze uświęcenie
Raniero Cantalamessa OFMCap

To w Eucharystii jak „w kropelce rosy w pogodny poranek, odbija się całe niebo”, cała historia zbawienia. Pełne niezwykłej głębi medytacje o. Cantalamessy pomogą nam ustawić całe życie w perspektywie spotkania z Panem oraz „uczynić z niego światło własnego życia”.

UDOSTĘPNIJ