Średniowieczna legenda głosi, że św. Dominik, posłany przez papieża, by zwalczyć herezję albigensów, długo pracował bez widocznych skutków. Jego kazania, choć płomienne, nie nawracały heretyków. Trud i podejmowane praktyki ascetyczne wydawały się zupełnie bezcelowe. I wtedy pewnej nocy, gdy jego ciało było już porwane na strzępy z powodu dyscypliny, którą je od dłuższego czasu okładał, ukazała mu się Matka Boża i powiedziała, że jeśli pragnie nawrócić heretyków, powinien nie tylko głosić kazania, ale również odmawiać „Psałterz Maryi”, jak wtedy nazywano 150 modlitw Zdrowaś Maryjo. Św. Dominik zrobił tak, jak mu poleciła Matka Boża, i odtąd swoje kazania przeplatał modlitwą. Efekt był zdumiewający. Wkrótce heretycy ze skruchą zaczęli wyznawać swoje grzechy i nawracać się na wiarę katolicką. Gdy św. Dominik spostrzegł, jaką moc ma różaniec, zaczął chodzić po świecie, wychwalając jego wielką wartość i zachęcając wszystkich do odmawiania go.

Inna średniowieczna legenda mówi o św. Szymonie Stocku, generale zakonu karmelitów. Podobnie jak św. Dominik, on również pościł i modlił się usilnie do Maryi, patronki swojego zakonu, który w tamtym czasie przeżywał ogromne trudności. I jemu pewnej nocy ukazała się Maryja, podała kawałek brązowego płótna ze swoim wizerunkiem i powiedziała: „To będzie dla ciebie i dla wszystkich karmelitów przywilejem. Kto w tej szacie umrze, nie zazna ognia wiecznego”. Noszenie szkaplerza świętego wkrótce rozpowszechniło się również na inne zakony, wreszcie także i osoby świeckie zaczęły go przyjmować z wiarą, że pod płaszczem Maryi nie zaznają śmierci wiecznej.

Legendy te pokazują nam wyraźnie, że zarówno różaniec, jak i szkaplerz są odpowiedziami Maryi na konkretne problemy, z jakimi zmagał się średniowieczny Kościół, są darami, które Matka Boża ofiarowała, by zaradzić jego potrzebom. Jest rzeczą oczywistą, że czytelników „Różańca” nie trzeba zachęcać do odmawiania modlitwy różańcowej, być może także większość z nas przyjęła i nosi święty szkaplerz. Czy jednak dobrze rozumiemy sens tych dwóch znaków obecności Matki Bożej pośród nas? Warto pamiętać, że różaniec nie jest monetą przetargową w naszej relacji z Bogiem i nie powinniśmy oczekiwać, że jeśli będziemy się modlić, uzyskamy to, o co prosimy. Różaniec jest darem Maryi i to od Niej zależy, czy wstawi się do Boga w naszych prośbach, naszą zaś rolą jest jedynie otworzyć swoje serca i poddać się Bożej woli. Podobnie jest ze szkaplerzem. Nie jest on amuletem czy talizmanem i samo noszenie go nie zapewnia zbawienia. Jest on uznaniem Maryi za duchową Matkę, a to oznacza, że pragniemy się do Niej upodobnić we wszystkim, nie oczekując niczego w zamian. Dzięki świadomemu noszeniu „szaty Maryi”, odmawianiu różańca i codziennemu powierzaniu się Matce Bożej nasza więź z Bogiem będzie się pogłębiać i to właśnie ta więź, a nie mnożenie praktyk religijnych, zapewni nam wstęp do nieba.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – PAŹDZIERNIK 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Maryja i Kościół O Litanii Loretańskiej w rytmie Lectio Divina
ks. Antoni Tronina

Rozważając starożytne określenia Maryi, zaczerpnięte z Biblii i z liturgii, odnajdujemy w nich nasze własne powołanie do świętości. Każde z tych wezwań kończymy ufną prośbą, zwracając się do Maryi: „Módl się za nami!”. Ona jest bowiem najpewniejszą Przewodniczką na drodze do świętości i Orędowniczką u Syna. Taka sama jest rola Kościoła, jako wspólnoty zbawienia. (…)

Udostępnij

Dr nauk humanistycznych w specjalności nauk o sztuce. Absolwentka UW i UKSW.