Groza grzechu obiektywnie jest przerażająca. Nie zawsze da się naprawić zło, nawet jeśli bardzo tego chcemy.

Sara Fernanda Giromin, znana pod pseudonimem Sara Winter, przez kilka lat będąca ikoną medialną ruchu feministycznego w Brazylii, niedawno radykalnie zmieniła poglądy i stanęła po stronie obrońców życia. Obecnie krytykuje organizację Femen, w której była zmuszana do zażywania narkotyków i kontaktów seksualnych z mężczyznami, a także molestowana przez inne kobiety. Wszystko opisała w swojej książce.

Była feministka poinformowała, że po przyjściu na świat jej dziecka otworzyły się jej oczy na problem prawa do życia. „Bardzo żałuję, że dokonałam aborcji, i proszę dziś o wybaczenie” – napisała. Zaapelowała też do kobiet planujących ­aborcję, by dobrze tę decyzję przemyślały. „To przyczyniło się u mnie do wielu kłopotów i trudności. Nie chcę, by przydarzyło się to wam” – przestrzega.

Sara twierdzi, że feminizm jest sektą, która traktuje kobiety jak przedmioty, faworyzuje lesbianizm i ukrywa pedofilię w swoich szeregach. „Dla feministycznej sekty kobiety nie są inspiracją, lecz materiałem w najgorszym sensie tego słowa. Są dogodnymi obiektami do podsycania nienawiści wobec chrześcijaństwa, nienawiści wobec mężczyzn, nienawiści wobec piękna kobiet, nienawiści wobec równowagi rodzinnej” – ­wyznała. Zapowiedziała, że część dochodów ze ­sprzedaży książki przeznaczy na obronę życia. Rozpoczęła też serię konferencji, w czasie których występuje przeciw aborcji, feminizmowi, ideologii gender.

Ile zła zasiała Sara, Bóg raczy wiedzieć. Teraz próbuje je naprawić, ale jej ludzkie wysiłki nie wystarczą.

DLA BOGA WSZYSTKO JEST MOŻLIWE

Kiedyś pewnej osobie, która plotkowała, św. Filip nakazał oskubać kurę z piór, rozrzucić je na wszystkie strony – a wiatr wiał mocno – i potem pozbierać. Na to owa osoba zaprotestowała: „To niemożliwe!”. „No właśnie” – odpowiedział święty. Naprawić zniszczenia dokonane przez nasze grzechy może tylko wszechmogący Bóg.

Żeby to zrozumieć, trzeba wniknąć w Krzyż Chrystusa, ponieważ w Krzyżu świat dostąpił pełnego przebaczenia, na Krzyżu dokonało się zadośćuczynienie. Jezus jako Baranek Boży wziął na siebie grzech świata i zgładził go. Zakłócone z winy człowieka relacje między Bogiem a światem zostały odnowione.

W męce Chrystusa cały brud świata wchodzi w kontakt z nieskończenie Czystym, z duszą Jezusa Chrystusa, a przez to z samym Synem Bożym. Świat z całą swoją niesprawiedliwością dotyka nieskończenie Czystego, a On, Czysty, cały brud świata pochłania, niweczy i przemienia przez swoją nieskończoną miłość. Ponieważ w Człowieku Jezusie jest obecne dobro nieskończone, teraz w historii świata jest obecna i skutecznie działa siła zwalczająca wszelkie postacie zła, a dobro jest nieskończenie większe od całego, tak strasznego ogromu zła.

Rzeczywistość zła, która deformuje świat i zanieczyszcza obraz Boga, jest czymś realnym, spowodowanym naszą winą. Nie można jej zignorować, trzeba jej stawić czoło. Sam Bóg czyni siebie miejscem pojednania i w swoim Synu bierze na siebie cierpienie. Sam Bóg ofiarowuje światu w darze swoją nieskończoną czystość. Sam Bóg „pije kielich” całej potworności i w ten sposób przywraca prawo przez wielkość swojej miłości, która w cierpieniu przekształca ciemność. Swoją mocą naprawia to, co wydaje się po ludzku nieodwracalne.

POTRZEBA OFIARY

Zapytajmy: czy wynagrodzenie Bogu za nasze grzechy jest potrzebne? Boga nie możemy w niczym ubogacić ani niczym Mu zaszkodzić. Ale Bóg, przez to, że nas stworzył i umiłował, stał się dla nas „wrażliwy”. Możemy zranić Jego miłość, jaką ma do nas. I tej zranionej miłości należy się wynagrodzenie. Wynagrodzenie za grzechy potrzebne jest także innym ludziom, skrzywdzonym przez nas, ale potrzebne jest również nam samym. Wynagrodzenie za grzechy jest jak krzyż, którego pionowa belka przypomina o wynagrodzeniu Bogu, pozioma – o wynagrodzeniu ludziom.

Pan Jezus powiedział św. Faustynie: „Córko, potrzebuję ofiary wypełnionej miłością, bo ta tylko ma przede Mną znaczenie. Wielkie są długi świata zaciągnięte wobec Mnie, mogą je spłacić dusze czyste swą ofiarą, czyniąc miłosierdzie w duchu” (Dzienniczek, 1316). Przypomnijmy Zacheusza, który wyrządzoną krzywdę starał się naprawić: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (Łk 19, 8). Pan przyjmuje płacz jawnogrzesznicy, żal dobrego łotra. I nas zaprasza, abyśmy razem z Nim czynili Bogu zadość za grzechy świata: we Mszy świętej, modlitwie, uczynkach miłosiernych, cierpieniach, duchowych ofiarach…

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – MARZEC 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Czas umierania Ostatnie dni życia mnichów

Czas umierania Ostatnie dni życia mnichów
Nicolas Diat

Od Citeaux po Lagrasse, od Wielkiej Kartuzji po Solesmes, Nicolas Diat wysłuchał zwierzeń mnichów o końcu ich życia. W toku niezwykłych rozmów przeprowadzonych w ośmiu klasztorach, w bliskości „synów milczenia”, dostrzegamy, że każdy z nich umiera inaczej: bywają śmierci proste, szczęśliwe, piękne i jasne, bywają konania powolne czy bolesne.

Share.

Kapłan diecezji kaliskiej. Poeta, publicysta, autor książek.