16 października 2002 r. św. Jan Paweł II w liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae ogłosił rok 2003 Rokiem Różańca. Zaproponował też dodanie do różańca tajemnic związanych z publiczną działalnością Jezusa. Nazwał je tajemnicami światła. W tym roku mija piętnaście lat od tego wydarzenia.
Dlaczego tajemnice światła? Skąd pomysł na nazwę cyklu?
Kiedy rozważamy życie Jezusa, który wzywa do nawrócenia, objawia istotę swojego bóstwa, przemienia się na górze Tabor, wreszcie ustanawia Eucharystię, wypełniamy odstęp między tajemnicami radosnymi i bolesnymi, dając możliwość pełniejszego spotkania z Chrystusem, światłością świata – wyjaśnił Jan Paweł II. „On jest Tym, który – ogłoszony przy chrzcie umiłowanym Synem Ojca – zwiastuje nadejście Królestwa, świadczy o nim swymi czynami, obwieszcza jego wymogi. To w latach życia publicznego misterium Chrystusa objawia się ze specjalnego tytułu jako tajemnica światła: «Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata» (J 9, 5)” (Rosarium Virginis Mariae, 19).
Ojciec Święty wskazuje zatem na rodowód ewangeliczny nazwy. Chrystus, obecny z nami „aż do skończenia świata”, rozświetla ludzkie ścieżki, czasem zacienione i powikłane, wskazując kierunek wędrówki. To argumentacja teologiczna. Wydaje się jednak, że inspiracji należy szukać daleko głębiej: w osobistym doświadczeniu mistycznym św. Jana Pawła II. Wielokrotnie w jego utworach poetyckich, dramatach, a potem encyklikach powracał motyw światła. W wierszu Obrzęd pisał: „ziemio, mówię o świetle, / którego ty dać nie możesz, / mówię o ŚWIETLE: bez niego nie spełni się CZŁOWIEK, / bez niego i ty się nie spełnisz – ziemia – w człowieku”.
Bez Bożego światła ziemia pozostaje pustynią. A człowiek, szukający po omacku sensu życia, swojego dopełnienia, staje się wędrowcem błąkającym się po jałowej ziemi…
W głębię Serca Jezusa Chrystusa
Przez długie wieki różaniec – w formie, jaka przyjęła się w najbardziej rozpowszechnionej praktyce, zatwierdzonej przez władze kościelne – zawierał piętnaście tajemnic: obrazów z życia Jezusa i Jego Matki Maryi (odpowiadających 150 powtórzeniom Zdrowaś Maryjo), nawiązując wprost do 150 psalmów (początkowo różaniec był nazywany „psałterzem Najświętszej Maryi Panny”). Miał stanowić prostą modlitwę tych, którzy podobnie jak mnisi, modlący się psalmami w klasztorach, chcieli uwielbiać Boga, kontemplując Jego wielkie dzieła. Z tego powodu, aby nie zamazać owej głębokiej analogii, kolejne wieki podtrzymywały czcigodną tradycję. Św. Jan Paweł II pogłębił ją, uzupełnił. Przy czym, co warto podkreślić, decyzję o przyjęciu nowej formuły modlitwy różańcowej pozostawił „swobodnemu wyborowi jednostek i wspólnot”. „To uzupełnienie – pisał papież – ma sprawić, że będzie ona przeżywana w duchowości chrześcijańskiej z nowym zainteresowaniem jako rzeczywiste wprowadzenie w głębię Serca Jezusa Chrystusa, oceanu radości i światła, boleści i chwały” (RVM 19). Jak wielokrotnie powtarzał w liście Ojciec Święty, „odmawianie Różańca jest niczym innym jak kontemplowaniem z Maryją oblicza Chrystusa”. Odniósł się również do zarzutów, które po reformie soborowej pojawiły się tu i ówdzie: że modlitwa różańcowa kwestionuje centralny charakter liturgii, że jest niechrystocentryczna. Przytoczył przy tym opinię papieża Pawła VI, który nauczał, że „modlitwa ta nie tylko nie przeciwstawia się liturgii, ale jest dla niej oparciem, gdyż dobrze do niej wprowadza i stanowi jej echo, pozwalając przeżywać ją w pełni wewnętrznego uczestnictwa i zbierać jej owoce w życiu codziennym” (RVM 4). Zwrócił też uwagę, że „istnieje dziś również na Zachodzie nowa potrzeba medytacji, która znajduje czasem w innych religiach dość atrakcyjne sposoby realizacji. Nie brak chrześcijan, którzy, nie znając dobrze chrześcijańskiej tradycji kontemplacyjnej, ulegają wpływom tych propozycji” (RVM 28). Przez różaniec lud chrześcijański niejako wstępuje do szkoły Maryi – tłumaczył św. Jan Paweł II – dając się wprowadzić w kontemplację piękna oblicza Chrystusa i w doświadczanie głębi Jego miłości. Sam był, o ile można tak powiedzieć, najwierniejszym absolwentem owej szkoły. Nigdy nie rozstawał się z różańcem.
„Weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca”
Niewątpliwie, z jednej strony ustanowienie nowych tajemnic różańcowych było sporym zaskoczeniem dla współczesnych, z drugiej – był to fakt wyczekiwany, odpowiadający logice przeżywania i aktualizowania w sobie najważniejszych wydarzeń historii zbawienia. Ojciec Święty zadecydował, że tajemnice światła będą rozważane w czwartek. Zmiany sprawiły, że moderatorzy kół Żywego Różańca stanęli przed – jak się potem okazało – nie lada wyzwaniem: trzeba było dobrać do nich po pięć osób, aby dopełnić nową formułę różańca. Nie zawsze było to łatwe. Dziś, po piętnastu latach od tamtego wydarzenia, jej dopełnienie jest dla nas oczywistością. Rzecz jasna, jest to w stanie odkryć ten, kto sięga po tę piękną modlitwę codziennie – kto daje się ponieść jej sile, logice. Ona sprawia, że z obserwatorów historii zbawienia – ludzi spoglądających na wydarzenia zbawcze z pewnego dystansu – stajemy się jej uczestnikami! Stawiamy się, wraz z Matką Jezusa, w jej centrum! Trudno to opisać, słowa są zawodne, niewystarczające. Trzeba po prostu zacząć się modlić różańcem…
Św. Jan Paweł II swój list zakończył bardzo osobistą, serdeczną prośbą: „Weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca, odkrywając ją na nowo w świetle Pisma Świętego, w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia. Oby ten mój apel nie popadł w zapomnienie nie wysłuchany!” (pkt 43)…
To jego testament. Czy wobec takich słów można przejść obojętnie?
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – PAŹDZIERNIK 2017 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Rozważania Różańcowe na Każdy Dzień
Praca Zbiorowa
Przyjmij ten „brewiarz różańcowy”, zanurz się w medytacji i Różańcem opleć cały świat – sprawy Kościoła i Ojczyzny, parafii i rodziny. Rozbudzaj w sobie pragnienie, aby Maryja była „coraz bardziej znana i kochana” i aby zatriumfowało Jej Niepokalane Serce.
