Tarcza dla kapłana

MONIKA M. ZAJĄC

Media często dziś przedstawiają Kościół tak, jakby było w nim 11 Judaszy i tylko 1 wierny Apostoł. Tymczasem należy zobaczyć wszystko we właściwej proporcji.

Własnego kapłaństwa się lękam… I przed kapłaństwem w proch padam, i przed kapłaństwem klękam…” – pisał ks. Jan Twardowski. To im Bóg powierzył najważniejsze środki, dzięki którym możemy osiągnąć życie wieczne. Dziś, gdy tyle złości i wrogości wobec stanu kapłańskiego oraz wobec konkretnych kapłanów, mamy okazję, by stając odważnie w ich obronie, podziękować Bogu za łaskę ich powołania, a ich samych wesprzeć w trudach posługi.

Siła modlitwy

Źródłem świętości kapłana z teologicznego punktu widzenia jest jego szczególna relacja z Bogiem. Kapłan jest alter Christus, czyli drugim Chrystusem. Jak wskazuje ks. dr Bogusław Nagel, opiekun krajowy Apostolatu Modlitwy za Kapłanów „Margaretka”, zadaniem księdza jest upodobnić się do Jezusa.

– W praktyce świętość kapłana jest rezultatem jego więzi z Jezusem i ma wyraz w życiu codziennym. Stąd rodzi się konieczność ciągłej pracy kapłana nad sobą, nad swoimi wadami, nad trwaniem w łasce uświęcającej, rozwojem życia modlitwy i wzrastaniem w cnotach – podkreśla nasz rozmówca.

Zauważa przy tym, że podstawowym poziomem w formacji przygotowującej do kapłaństwa jest „wymiar ludzki”. Od dziecka uczymy się używać słów: „proszę”, „przepraszam”, „dziękuję”. Jeżeli u konkretnego księdza są braki w kulturze bycia, to nie ma potrzeby „dorabiać” religijnego wytłumaczenia takiego zachowania.

Pojawia się zatem pytanie: jak mądrze bronić kapłanów? Ks. Nagel zachęca, by starać się dostrzegać dobro zwykłych kapłanów. W obliczu ataku dawać osobiste świadectwo, które często lepiej przemawia niż argumenty. Starać się również ukazywać innym prawdziwą sytuację Kościoła.

– Zachęcam do modlitwy w intencji kapłanów, na przykład w margaretkach. To często ważniejsze niż słowa. Ostatnio rozmawiałem z kapłanem, który kiedyś przeżywał kryzys i kilka lat nie pełnił posługi kapłańskiej. Powiedział, że wciąż towarzyszyła mu myśl: „Cokolwiek robię, ktoś za mnie się modli w margaretce”. Wrócił i umocniony Bożą łaską pracuje. Słowa są ważne, ale ważniejsza jest modlitwa – zauważa.

Moc świadectwa

W jej parafii jest wielu kapłanów, dzięki którym niejedna osoba doświadczyła łaski nawrócenia. Także dla niej bodźcem do wiary był kapłan, którego zna od około 30 lat. Pani Iwona, żona, mama trójki dzieci, babcia, pedagog należąca do lubelskiej wspólnoty „Galilea” przyznaje, że często bierze udział w dyskusjach dotyczących konkretnych kapłanów. Padają w nich takie sformułowania: „On tak z kobietami rozmawia”, „Takim autem jeździ”; „Takie rzeczy robi, a głosi co innego”.

– Bardzo często staję w obronie konkretnych kapłanów, mówiąc, że kapłan też jest człowiekiem i też popełnia grzechy. Jestem asertywna, mówię czasami w ten sposób: „Tak, rozumiem, ale jestem innego zdania, bo doświadczyłam dużo dobra od kapłanów, Pan Bóg stawiał tak dużo dobrych kapłanów na moje drodze”. I zaczynam opowiadać konkretne historie. Moi rozmówcy często się dziwią: „Coś ty? Naprawdę?”. A później  sami mnie zagadują. Niektórzy się nawrócili po takim świadectwie. Ważne jest, żeby też przedstawiać kapłanów w sposób normalny, naturalny, jak ludzi i naszych braci – podkreśla.

Wybrał go Pan

„Tylko kasa im w głowie”, „Sam nie świeci przykładem, a nas poucza”, „Co on wie o życiu, jak baby nie ma i dzieci”, albo gorsze: „Pedofile jedni”, „Zboczeńcy w sukienkach”, a reszta to już czyste bluźnierstwa, których Jacek nie chce nawet cytować. Jednak przyznaje, że z bólem nieraz wysłuchuje takich wypowiedzi w rozmowach z rodziną czy znajomymi. Skąd to się bierze?

– Po pierwsze takie myśli mogą pochodzić z własnego doświadczenia, choć te należą do rzadkości. Przede wszystkim są to jednak historie zasłyszane w mediach. W odpowiedzi często proponuję, aby dana osoba udała się do kancelarii i zapytała księdza o księgę rachunków, spisy danin i inne dokumenty finansowe. Wtedy sama się przekona, co ile kosztuje i na co dany ksiądz wydaje środki. Można też zapytać, skąd ksiądz ma takie, a nie inne auto. Tylko że większość z tych osób od razu odpuszcza i robi wielkie oczy – stwierdza nasz rozmówca.

Z kolei mówiąc o nagonce medialnej na kapłanów, Jacek zauważa, że to są bardzo sprytnie i kłamliwie przygotowane materiały, które żerują głównie na emocjach. To dzisiaj bardzo silna broń i niewielu z nas umie ją prawidłowo rozpoznać i z nią walczyć.

– W większości przypadków niestety najlepszą metodą jest „nie rzucać pereł przed świnie”. Dyskutowanie z człowiekiem, który ma na ustach nienawiść, nie przynosi zwykle żadnych rezultatów. Bardziej boli mnie, że sam nie byłem czasami przygotowany merytorycznie do niektórych rozmów. Tak, musimy bowiem jako katolicy mieć wiedzę potrzebną do formułowania argumentów. Wielu z nas nie zna nawet Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła katolickiego – zauważa mężczyzna.

Jacek poleca także modlitwę za kapłana. Zwłaszcza za tego najbardziej, naszym zdaniem, pogubionego.

– Kościół jest bowiem i będzie niszczony od środka. Ratujmy więc dusze bliźnich, dusze kapłanów. Pamiętajmy, że kapłana wybiera sam Pan, a zły wie o tym i doskonale potrafi to wykorzystać. Jeżeli zniszczy jednego kapłana, zniszczy setki ludzi przez zgorszenie, brak zaufania itp. Oni o wiele bardziej są narażeni na ataki niż my – zwraca uwagę Jacek.

Będąc mężem i ojcem czwórki dzieci, zauważa potrzebę zarażania taką postawą młodych ludzi. Niech widzą w nas pełne troski i miłości osoby, które w kapłanach upatrują swojego ratunku. Oni są przecież szafarzami zbawiennych sakramentów i pośrednikami wielu łask, bez których niebo oddala się dla nas często bezpowrotnie. Obierzmy Maryję za Matkę i Jej oddajmy nasz trud walki o dusze kapłanów.

 

 

Partnerzy medialni