Rozmowa z Grażyną i Januszem Olewińskimi o Wigilii, kiedy puste miejsce przy stole jest nie tylko symbolem, i sensie wybaczenia.

„Bóg się rodzi” – śpiewamy w kolędzie. Jak przeżyć świąteczne dni, by narodził się także w naszych sercach?

Grażyna Olewińska: Święta są okazją, by prosić Go o codzienną opiekę i błogosławieństwo. U stóp Dzieciątka składamy nasze radości i troski. Boże Narodzenie to czas pojednania i miłości.

Janusz Olewiński: Ale żeby móc pojednać się z Bogiem, najpierw należy pojednać się z samym sobą i drugim człowiekiem. Jezus Nowonarodzony przynosi pokój. Aby mógł narodzić się w nas, trzeba zaufać Bożej Opatrzności.

Jak wygląda Wigilia w Państwa rodzinie?

G.O.: Święta to czas rodzinnych spotkań. Staramy się spędzać te chwile razem z dziećmi i wnukami. Zawsze jest z nami najmłodsza córka Dorota. Robert i Monika mają już swoje rodziny. Przy wigilijnym stole zabraknie naszej Madzi. Wierzymy jednak, że jest szczęśliwa i patrzy na nas z nieba.

J.O.: Kiedy dzieci były małe, do wieczerzy zasiadało ponad 20 osób, w tym rodzice żony i jej siostra z rodziną. Mamy nagrane filmy z tamtych lat.

A jak zapamiętał Pan tę szczególną Wigilię – z czasu internowania w stanie wojennym?

J.O.: Zgarnęli mnie nocą z 12 na 13 grudnia 1981 r. jako jednego z pierwszych działaczy Solidarności w Siedlcach. Przewieźli nas do więzienia w Białej Podlaskiej, gdzie przebywaliśmy w pełnej izolacji. Na szczęście księdzu udało się przemycić kawałek opłatka, którym potajemnie dzieliliśmy się z kolegami w celi. Jednak myśli uciekały do domu, gdzie czekała żona w ciąży i dwójka małych dzieci.

G.O.: Dla mnie ten czas był też trudny, bo nie wiedziałam, gdzie przebywa Janusz i czy żyje… Wcześniej Wigilię spędzaliśmy u mojej mamy, ale wtedy zostałam w domu. Czekałam na męża. Z myślą o nim przygotowałam talerzyk. To były bardzo smutne święta. Dla dzieci symbolem stanu wojennego był brak „Teleranka”. Moje płakały i pytały, gdzie jest tata.

Kolejne bolesne święta wiążą się z tragiczną śmiercią Państwa córki. Jako siedlczanka pamiętam klepsydry rozwieszane w mieście ze słowami: „Nie jestem aniołem, stoję tylko u raju bram…”.

J.O.: Magda zginęła 20 września 2006 r. Do dziś nie wiemy, skąd mieliśmy siły, by ułożyć tekst pożegnania. Córka prowadziła dziennik, który odnaleźliśmy po jej śmierci. Wśród cytatów, obok przywołanego przez Panią, były też jej słowa inspirowane Pismem Świętym: „Bieg ukończyłam, wiary ustrzegłam”.

G.O.: Syn zadzwonił wieczorem. Byli umówieni z córką i jej narzeczonym. Ponieważ Madzia nie odbierała telefonu, dodzwonił się na numer jej chłopaka, a wtedy dowiedział się o wypadku. „Mamo, nie denerwuj się. Ubierzcie się z tatą i przyjedźcie do Warszawy, bo Magda miała wypadek i najprawdopodobniej nie żyje”. On już wiedział, że zmarła. Dawkował nam informacje, wiedząc, że przed nami długa i trudna droga.

J.O.: Pojechaliśmy prosto na komendę policji. Okazało się, że sprawca wypadku przekroczył dozwoloną prędkość i przejeżdżając na czerwonym świetle, uderzył w samochód od strony pasażera. Magda zginęła na miejscu, a jej narzeczony w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Była myśl: „Boże, dlaczego ona? Dlaczego my”?

G.O.: Nie szukaliśmy winnego. Nie wnosiliśmy sprawy z powództwa cywilnego. Martwiliśmy się tylko o Madzię.

J.O.: Przebaczyliśmy od razu. Kiedy podczas rozprawy sędzia spytał, czego się domagamy, odpowiedzieliśmy, że niczego i nikogo nie oskarżamy. Zapadła cisza. Znajomi radzili: „Domagajcie się najwyższej kary”. A my pytaliśmy: „A jaka kara będzie odpowiednia?”. Przecież życia naszej córce już nic nie zwróci.

G.O.: W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślał, że śmierć Madzi to wielka strata dla nas i społeczeństwa, że gdyby żyła, jeszcze wiele dobrego mogłaby uczynić…

J.O.: Winny śmierci naszej córki nigdy nie okazał skruchy. Wybaczenie jest jednak konieczne, bo daje pokój. Odpuszczając, pozwalasz sobie na spokojne życie.

Przy wigilijnym stole zabraknie naszej Madzi. Wierzymy jednak, że jest szczęśliwa i patrzy na nas z nieba.

G.O.: Modlimy się: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”. Nasze przebaczenie było odruchem serca uczynionym z miłości do dziecka.

J.O.: Jest takie powiedzenie, że modlitwa czynem niepoparta jest niewiele warta. Przebaczenie to decyzja i z Bożą pomocą zawsze jest możliwe. Trzeba tylko chcieć.

„Chcemy, by córka była szczęśliwa” – mówią Państwo, a wyrazem troski o jej zbawienie były tak licznie odprawiane przez lata Msze Święte.

J.O.: Nadal je zamawiamy, wychodząc z założenia, że gdyby żyła, byśmy jej pomagali, to dlaczego po śmierci mielibyśmy tego nie robić? A jeżeli córce Msze nie są już potrzebne, może komuś innemu pomogą.

G.O.: Nie ma dnia, bym o niej nie myślała i nie tęskniła. Modlę się za Madzię jak za pozostałe dzieci. Dla nas jako rodziców najważniejsze jest jej wieczne szczęście przy Bogu. Wychodząc z domu, córka zostawiła otwartą książkę i wspomniany dziennik, w którym notowała m.in. obchodzone pierwsze piątki i soboty miesiąca. Świadomość, że odeszła w stanie łaski uświęcającej, dawała nam pokój.

Państwu udało się zwycięsko przejść przez tę najboleśniejszą dla każdego rodzica próbę. Skąd czerpać siły?

G.O.: Z wiary. Niektórzy ludzie w obliczu tragedii odchodzą od Pana Boga. Nas śmierć córki zbliżyła do Niego i siebie nawzajem. Jeszcze mocniej scaliła rodzinę.

J.O.: Ta sytuacja uświadomiła nam, że dziecko nie jest naszą własnością. Otrzymaliśmy od Boga skarb i w pewnym momencie musieliśmy go oddać.

G.O.: Tęsknimy za naszą Madzią, ale wiara pozwala nam żyć nadzieją spotkania, które będzie świętowaniem bez końca.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – GRUDZIEŃ 2023 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Małżeńskie ABC według św. Jana Pawła II

Małżeńskie ABC według św. Jana Pawła II
Elżbieta Marek

Alfabet teologii ciała zaczerpnięty z „Miłości i odpowiedzialności” oraz wybranych katechezach środowych św. Jana Pawła II. Hasła uporządkowane według alfabetu w prosty i przystępny sposób opowiadają o małżeństwie i ludzkiej miłości. Zawsze warto wracać do źródła i przekładać treści trudne i mało zrozumiałe na prosty język. Takim właśnie tłumaczeniem ważnej nauki Jana Pawła II o małżeństwie i rodzinie jest ta książka. Doskonały prezent dla narzeczonych i małżonków.

Share.

Dziennikarka, redaktor naczelna tygodnika „Echo Katolickie”.