Szczególnym środowiskiem przeżywania, wzrostu i dawania świadectwa wiary jest rodzina. To Boży pomysł, by rodzina, jak Kościół, szła i nauczała Ewangelii.

W pewnym kościele chrzest przyjmował kilkuletni chłopiec, który na pytanie kapłana: „O co prosisz Kościół Boży?” ku zdziwieniu wszystkich obecnych odpowiedział: „Proszę księdza, kupili mi taką ładną Biblię, ale nikt nie chce mi jej czytać”. W chłopcu było pragnienie tego, by w wierze wzrastać.

Potrzebny wysiłek

Żeby się nauczyć języka obcego, trzeba poznawać słówka i systematycznie je powtarzać. Szybko ulatują z pamięci. Pamiętam, jak chodziłem na lekcje angielskiego do pana Romana. Był bardzo cierpliwym nauczycielem. Opowiadał mi o pewnym przedsiębiorcy, któremu bardzo zależało na tym, żeby szybko nauczyć się języka. Okazało się, że zna niesamowitą ilość słówek. Niestety, jego akcent był tak kiepski, że pan Roman nie mógł go w ogóle zrozumieć. A korekta okazała się niemożliwa. „Uczeń” zniechęcił się i odszedł, szukając szybszej, łatwiejszej drogi do celu.

W życiu Apostołów było podobnie. To nie byli ludzie, którzy od razu „nauczyli się” Pana Jezusa. Nie byli szczególnie pojętnymi uczniami. Ale pozostawali blisko Jezusa na co dzień. Wiele razy Nauczyciel wyrzucał im małą wiarę, niezrozumienie. Wciąż ją wyjaśniał słowem, swoim postępowaniem. Choćby wtedy, kiedy jedno z miasteczek samarytańskich nie chciało Go przyjąć (zob. Łk 9, 51-56). Apostołowie chcieli je spalić. A to, że kilku z nich chciało „zaklepać” sobie po znajomości pewne miejsce w niebie? A spór o to, który z nich jest najważniejszy? A przedziwna „odporność” na tyle razy przypominaną przez Jezusa prawdę, że do zwycięstwa idzie się przez miłość i cierpienie? Przykłady można mnożyć. Ale Pan Jezus ich oszlifował. Dzięki Duchowi Świętemu stali się brylantami. Czy to nie cud, że jedenastu niewykształconych zgodnie z poleceniem poszło na świat i zdobywało go dla Boga? Byli mocni w wierze, świadomi misji. Poświęcili się jej bez reszty.

Przykłady pociągają

Dla dzieci ważne jest to, o czym rodzice rozmawiają ze sobą. O wiele ważniejsze niż to, co mówią do nich. Dzieci nie będą na serio brały Boga, spraw wiary, życia duchowego, jeśli ciągle słyszą tylko o samochodach, pieniądzach, komputerach, wycieczkach, kontach… Ks. Dolindo Ruotolo, włoski kapłan, kandydat na ołtarze, wołał: „O rodzice, dlaczego nie nauczyliście mnie kochać Boga?”. Ważne jest, by mieć świadomość tego, że Bóg rodzinę powołał do zadania, liczy na nią tak jak na Apostołów. Najpierw więc trzeba mieć świadomość wielkiej odpowiedzialności za dar wiary. Wiara to nie teoria, ale praktyka. Czy modlimy się wspólnie czy każdy indywidualnie w swoim kąciku? Rodzice mówią do dzieci: zmówcie modlitwę? Czy też: pomodlimy się razem? Czy mówią: idźcie na Mszę świętą? Czy: pójdziemy razem na Mszę świętą? Kiedy ostatni raz czytaliśmy wspólnie Pismo Święte albo rozmawialiśmy o Bogu? Jeśli nie, to dlaczego? Kiedy ostatnio poszliśmy do spowiedzi z małżonkiem i dziećmi? Czy czytamy prasę katolicką? Jak angażujemy się w życie parafii, akcje na rzecz miejscowej społeczności, innych? Jak często wspólnie idziemy do Komunii świętej? Co kształtuje nasze wspólne bycie? Czy się kochamy, pomagamy sobie, rozmawiamy ze sobą, mamy dla siebie czas? Czy w tym wszystkim jest Bóg? Czy liczymy się z Nim i w jaki sposób?

Państwo Juroszkowie mają czwórkę dzieci. „Zawsze pytam Boga, co mam robić – mówi pani Bogumiła. – Tak mną kieruje, że zawsze otrzymuję odpowiedź. Idę za tym głosem”. Kiedy pan Piotr wraca z pracy, witany jest przez wszystkie swoje pociechy. Mówi, że wtedy „topnieje”. Widzi w ich oczach tęsknotę. Stara się być dla nich ważny. Pani Bogusia czerpie siły z ramion swojego męża, który ją często obejmuje. A ich razem, jak mówią, obejmuje Pan Bóg. Ma świadomość swoich słabości, ale wtedy słucha Boga i siły przychodzą. Dzieci widzą, jak ich rodzice są dla siebie najważniejsi, okazują sobie czułość, całują się. Ich małżeństwo rozpoczęło się od rozmowy. I dzisiaj rozmowa jest dla nich najistotniejsza. Dbają o nią nawet wtedy, gdy są zmęczeni – żeby nic nie zostało przemilczane. Należą do wspólnoty Ogień Boży. Kiedy ciąża z Antosiem była poważnie zagrożona, członkowie wspólnoty serdecznie wspierali panią Bogumiłę modlitwą. Wszystko zakończyło się dobrze.

Trzeba się starać

Państwo Juroszkowie od wielu lat prowadzą w parafii poradnictwo rodzinne. Pani Bogusia wspólnie z innymi założyła stowarzyszenie „Dobrze, że jesteś”. Prowadzi warsztaty dla dorosłych niepełnosprawnych. Pismo Święte czyta cała rodzina, codziennie; ojciec rodziny o szóstej rano, przed wyjściem do pracy, a potem po powrocie. Każdy w domu ma swoją Biblię. Są szczęśliwą, kochającą się rodziną. „Trzeba się o to starać” – dodaje pani Bogusia.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – WRZESIEŃ 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Jezus do rodziny

Jezus do rodziny
ks. Dolindo Ruotolo

Oto arcydzieło świeżości i spontaniczności, drżenie skrzydła, które mknie ku górze, do nieba, błyśnie w słońcu, pobaraszkuje w błękicie i powraca na ziemię dotlenione wiecznością. Te przesiania skierowane do rodzin są ogromnie różnorodne: rodzice, dzieci… unkuique suum, dla każdego to, co mu się należy.

Share.

Kapłan diecezji kaliskiej. Poeta, publicysta, autor książek.