Rozmowa z Maciejem Bodasińskim współorganizatorem Wielkiej Pokuty, ewangelizatorem, rekolekcjonistą i filmowcem, mężem, ojcem czterech synów.

Razem z Lechem Dokowiczem był Pan współorganizatorem Wielkiej Pokuty, która 15 października 2016 r. zgromadziła na Jasnej Górze ponad 100 tys. osób. Uczestnicy wyrzekli się ducha śmierci, bierności, stagnacji… Skąd taki pomysł?

Pomysł zrodził się z przekonania, że Polaków coś przygniata, że nie możemy oddychać pełną piersią, że dużo w nas lęku, smutku. Tak jakby światło, którym mamy być dla świata, było pod korcem, zasłonięte, słabe. Zapytałem kiedyś pewną psycholog, jak odróżnia grzech od zwykłych ludzkich problemów. A ona odpowiedziała: „Maciej, zdecydowana większość to grzech”. Mówiąc krótko, przyczyna ludzkiego nieszczęścia leży w grzechu. Grzech niszczy porządek, niszczy relacje. Nigdy nie będę wolny, jeśli nie uznam swojego grzechu, jeśli nie będę chciał go zobaczyć, jeśli zawsze będę udawał, że wszystko jest w porządku i nie potrzebuję pomocy. Bóg dał nam Dziesięć Przykazań, żebyśmy ­byli szczęśliwi. Każde ich odrzucenie kruszy skałę, na której budujemy nasz dom.

Popełnionych zostało wiele grzechów, które miały i mają swoje społeczne skutki. Stąd pomysł na wspólną pokutę Polaków, która mogłaby rozpocząć proces uzdrowienia.

W jaki sposób zrodziła się myśl o pokucie w czasach, w których wielu żyje w przekonaniu, że pokuta nie jest potrzebna? I dlaczego właśnie Panowie zaprosili do pokuty narodowej?

Chyba to jest trochę tak, że im bardziej myślimy, że pokuta jest niepotrzebna, tym bardziej należy ją czynić.

Papież Jan Paweł II spowiadał się raz w tygodniu, św. s. Faustyna mówiła o sobie „nędza największa” – oni mieli świadomość swojej słabości. A gdzie nam, zwykłym ludziom, do nich, do tych świętych? W dzisiejszym świecie zanika poczucie grzechu, wszystko wolno: mój brzuch to moja sprawa, moje życie jest tylko moje itd. To straszliwa pułapka. Przecież jeśli nie uznamy naszej słabości przed Bogiem, jeśli nie uniżymy się przed Nim, nie doświadczymy zbawienia.

Dlaczego my? My nie zrobiliśmy aż tak wiele. Myślę, że w wielu Polakach było silne przekonanie o potrzebie pokuty, świadomość, że Polska potrzebuje pomocy Boga. Polaków nie trzeba było przekonywać. Jak tylko zabiły dzwony i zagrały trąby, wstali i przyjechali na duchowy bój. Myślę, że uczestnicy Wielkiej Pokuty wiedzieli, o co walczą.

„Kościół nawołuje czasami do szczególnej pokuty społecznej, przypominając nam, że pokuta indywidualna w pewnych sytuacjach nie wystarcza – mówił tamtego dnia w homilii abp Stanisław Gądecki. – Są grzechy zbiorowe, gdy ludzie publicznie grzeszą. A więc potrzebna jest pokuta publiczna za grzechy popełniane publicznie, za które odpowiada społeczeństwo, ponieważ je pochwala. Nie protestuje przeciwko nim”. Jak Pan odebrał te słowa?

Odbieram te słowa jako błogosławieństwo, jako duchową pieczęć nad tym wydarzeniem. Wypowiedział je kapłan, którego Bóg postawił na czele polskiego Kościoła, który ma władzę duchową daną przez Chrystusa. Takie słowa tworzą przestrzeń dla modlitwy. Tak jakby wódz wskazał na mury Jasnej Góry i powiedział: Tu odbędzie się bitwa, tu rozwiązujemy więzy, które nas krępują. Przypomina mi się scena z Biblii, w której Mojżesz wznosi ręce do góry, by wspierać w walce naród Izraela.

Słowa te publicznie potwierdziły istnienie zła i grzechu w Polsce. Żeby móc pójść dalej, odwracamy się za siebie, do wszystkich „niezałatwionych” spraw, które ciągle są duchową raną, i próbujemy je uzdrowić przez pokutę.

Zatrzymajmy się więc nad kolejnym fragmentem homilii: „Pokuta chrześcijańska jest wtedy autentyczna, kiedy wypływa z miłości, a nie z lęku. (…) Gdy będzie naśladowaniem Chrystusa, który będąc niewinny, wybrał drogę ubóstwa, cierpliwości, surowości i – można powiedzieć – drogę życia pokutnego. (…) Mimo że przechodzisz dzień na czczo, sypiasz na twardej ziemi, sypiesz popiół itd., ale nie czynisz dobra innym, nie robisz niczego wielkiego”.

Pokuta nie jest rytuałem, pustą formułą, którą wypowiadam i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia się rzeczywistość. Pokuta to jasna deklaracja: zgrzeszyłem przeciw Bogu i człowiekowi, wyrządziłem zło, chcę to zmienić. Chcę się zmienić, odwrócić od grzechu, od teraz chcę żyć inaczej i postanawiam zrobić wszystko, by tak się stało. I dalej idąc za tymi słowami: nie robię tego tylko dla siebie, ale również dla moich dzieci, rodaków, także dla moich wrogów – z miłości.

„Uznać całe zło, które miało miejsce – i które ma miejsce dzisiaj. Wtedy będziemy mieli możliwość uprosić miłosierdzie Boże” – to kolejne zdanie z homilii, które mnie uderzyło i skłoniło do refleksji…

Dzienniczku s. Faustyny jest takie zdanie: „Konfesjonał jest trybunałem Bożego Miłosierdzia”. To znaczy, że aby otrzymać Boże miłosierdzie, muszę paść na kolana i wyznać swój grzech. Muszę stanąć w prawdzie i zobaczyć, kim naprawdę jestem. Bóg jest miłosierdziem, dlatego dał się ukrzyżować, i chce nam to miłosierdzie dać, dlatego powstał Kościół – wspólnota, która ma otrzymywać i dawać miłosierdzie. Byśmy wszyscy byli szczęśliwymi ludźmi. A to jest możliwe tylko w uniżeniu przed Stworzycielem.

Co było istotą Wielkiej Pokuty?

Moim zdaniem istotą tego wydarzenia było odnowienie relacji z Bogiem. To było jak nawiązanie utraconej łączności, wielkie otwarcie serc dla Bożego miłosierdzia. Ważne było też to, że wstawialiśmy się za całym narodem, że nie byliśmy tam tylko dla siebie, ale duchowo przynieśliśmy ze sobą całą Polskę. Gdy bierzemy udział w różnych rekolekcjach i spotkaniach modlitewnych, często prosimy Boga o wiele rzeczy, chcemy coś uzyskać. A na Jasną Górę przyjechaliśmy, by z wiary i miłości złożyć Bogu ofiarę. Ofiarę konieczną, by odnowić przymierze.

Czy to było jednorazowe wydarzenie?

Pierwotnie Wielka Pokuta miała być jednorazowym wydarzeniem. Ale zaczęło się pojawiać coraz więcej głosów zachęcających do zorganizowania kontynuacji Wielkiej Pokuty. Wiele osób ­mówiło, że taka wspólna modlitwa Polaków powinna na stałe wpisać się w duchowy kalendarz. Tak więc bardzo poważnie rozeznajemy, do czego Maryja i Jezus zapraszają w tym tak ważnym roku 2017. Pracujemy też nad nowym filmem o różańcu.

Więcej informacji będzie pojawiać się na stronach internetowych mikael.pl oraz wielkapokuta.pl, a także na profilach facebookowych.

Rozmawiała s. Wioletta Ostrowska CSL

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – MARZEC 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Sakrament Pokuty i Pojednania

Sakrament Pokuty i Pojednania
ks. Piotr Pawlukiewicz

Niniejsza książeczka, wchodząca w skład serii „Droga do Nieba” to mały przewodnik i specyficzny elementarz. Autor dzieli się swoją wiedzą, przemyśleniami i doświadczeniem kapłańskim, ilustrując wybrane formuły katechizmowe przykładami z życia. Czyni to w formie prostej, przystępnej i barwnej, z myślą o najmłodszych czytelnikach. Książeczki z serii adresowane są do dzieci i młodzieży, ale można je polecić także rodzicom, jak również do wspólnej lektury rodzinnej.

Share.