Znana aktorka Danuta Szaflarska, która niedawno odeszła do Pana, w stanie wojennym poznała bł. ks. Jerzego Popiełuszkę. Razem chodzili na procesy aresztowanych. Kiedy, uśmiechając się łagodnie, zaproponował jej wspólną kawę, nie odmówiła, choć nie lubiła księży.

Kiedy ks. Jerzy poprosił panią Danutę, by przeczytała wiersz w czasie Mszy świętej za Ojczyznę, odpowiedziała, że jest niewierząca. „Nie szkodzi” – zareagował. To ją ujęło. Zaprzyjaźnili się. Wyspowiadała się po 40 latach.

Przyjaciel i obrońca

Dwa razy uratował jej życie. Pierwszy raz, kiedy miała zawał. Sytuacja była bardzo poważna, aktorka leżała już na stole operacyjnym. Wtedy ujrzała ks. Popiełuszkę. Zaczęła prosić: „Jerzy, pomóż mi, ratuj”. I ratunek przyszedł. Na salę wszedł lekarz z innego oddziału i podał jej lek, którego szpital wówczas jeszcze nie posiadał. Pomogło. Pytała później tego lekarza, dlaczego to zrobił, dlaczego zszedł z drugiego piętra i przyszedł na salę. Powiedział: „Nie wiem, nikt mnie nie wołał, po prostu zszedłem”. Za drugim razem aktorkę napadło trzech mężczyzn, dusili ją. Czuła wówczas przy sobie czyjąś obecność. Wypełniało ją nieziemskie szczęście: „Kiedy w pełni sobie to uświadomiłam, ten ktoś zaczął się oddalać. Wiem, że to był ks. Jerzy. Nikogo nie widziałam, ale czułam tę obecność”. Policjanci nie wierzyli, że przeżyła.

„Przyślij mi aniołki, niech podtrzymują skrzydła, byśmy nie spadli” – mówiła Szaflarska do ks. Jerzego przed każdą podróżą samolotem. Uważała także, że wszystkie role, jakie ostatnio otrzymała, to jego zasługa. Zastanawiała się, komu i do czego może jeszcze być potrzebna. Sama sobie odpowiedziała, że chyba ludziom: „Żeby się śmiali, wzruszali, by pomyśleli czasem o braku miłości w życiu. Szesnastoletni chłopak napisał właśnie do mnie, że obejrzawszy mój film, zaczął się nad tą kwestią zastanawiać. To sprawka Jerzego. Tak działa Bóg przez człowieka, któremu dał swoją miłość, by pociągnąć drugiego człowieka do siebie”.

Skarbnica miłości

Trzymam w ręku Cudowny Medalik. Na rewersie dwa Serca: Serce Jezusa otoczone cierniami, obok Serce Maryi przebite mieczem. Nad Sercami krzyż Jezusa i litera M – jak Maryja – złączona z krzyżem. Oba Serca płoną miłością do nas. Maryja chce tylko tego, czego chce Bóg. Oddaje się całkowicie do Jego dyspozycji. Serce Jezusa jest Boską przepaścią miłości i miłosierdzia. Serce Matki i Serce Syna są na zawsze ze sobą związane. Łączy je naturalna miłość Syna i Matki. Maryja zawsze jest z Jezusem, On zaś zawsze jest z Matką. Dwa Serca zjednoczone na zawsze. Są jak wieczna lampka obecności i działania na rzecz tych, których kochają.

W Piśmie Świętym serce to wewnętrzne centrum człowieka. Tam człowiek myśli, planuje, decyduje. Przez „myślące serce” może kontaktować się z Bogiem, który w ludzkim sercu mieszka i działa. Bóg stworzył nasze serce tak, że skłania się ono ku Stwórcy, nawet jeśli sobie tego nie uświadamia. Wszystko, co otrzymujemy od Boga, „przechodzi” przez Serce Jezusa, z którego wypłynęły Krew i Woda jako źródło miłosierdzia dla wszystkich.

Św. Faustyna w Dzienniczku pod datą 1 września 1937 r. napisała: „Ujrzałam Pana Jezusa jako Króla [w] wielkim majestacie, który spoglądał na naszą ziemię wzrokiem surowym, lecz dla prośby Matki swojej przedłużył czas miłosierdzia” (Dz. 1261). Jezus na krzyżu dał nam w osobie św. Jana Maryję za Matkę: „Oto syn Twój”. Maryja, która jest najgłębiej zjednoczona z Synem, przekazuje swoim dzieciom to, co od Niego otrzymuje. Chce, byśmy byli szczęśliwi, zbawili się. Czuwa nad nami, prosi o pomoc dla swoich dzieci. Serce Matki zna Serce Syna. Jest Jego „słabym, czułym punktem”. Syn niczego swojej Matce nie odmawia. „Nie masz innej drogi, jaka by łaska spływała na ziemię, jeno przez ręce Maryi” (św. Bernard).

Z jego pełni wszyscyśmy otrzymali

To niezwykłe: Bóg przyjął ludzkie serce, wszechpotężny i taki słaby jednocześnie, że nie może oderwać się od grzesznika. Na wszystkie nasze potrzeby i bolączki odpowiada Eucharystią. Tu wychodzi nam naprzeciw. W niej następuje „przepływ” Bożej energii z Jego Serca, pełnego gorejącej miłości, do naszych serc. Krew Jezusa tak jak w sakramencie spowiedzi obmywa nas z grzechów, usprawiedliwia. Jezus, który „narodził się z Maryi Panny”, to dar naszej Matki. Ten, który się począł z Ducha Świętego, przyjął z Niej swoje Ciało. To Ciało przyjmujemy w Komunii świętej. Każdą modlitwę zanosimy przez Chrystusa, naszego Pana. Nasze prośby, wstawiennictwo Maryi za nami, modlitwa samego Jezusa za braci – przechodzą przez Jego Serce do ojcowskiego Serca Boga. Serce Jezusa zjednoczenie serc wszystkich, oby tak było. Jakie to cudowne!

Wojna kazała pułkownikowi opuścić rodzinę i ruszyć na front. Często pisze listy do żony i dzieci. Od czasu do czasu ich odwiedza. Ale od ostatniej wizyty, pół roku temu, nie napisał. Nie odpowiedział na żaden list małżonki. Niespodzianie pojawił się w domu. Z żoną i dziećmi przywitał się chłodno. „Wszystko między nami skończone” – rzucił w czasie rozmowy. Chce rozwodu. „A dzieci?” – zapytała. Usłyszała suche: „Wszystko skończone”. Wyjaśniła więc dzieciom, że tata z nimi nie zostanie. Dzieci w płacz. „Chodźmy do Serca Pana Jezusa i Jego Matki” – powiedziała. ­Spojrzeli na wiszący na ścianie obraz. Zaczęli się modlić. Dzieci razem z mamą codziennie przyjmowały Komunię świętą w intencji uratowania rodziny. Piątego dnia miał nastąpić wyjazd. Rzeczy spakowane. Podczas posiłku panowała lodowata atmosfera. Nie pomogły prośby dzieci, łzy. Po obiedzie pięcioletnia córeczka weszła do pokoju ojca, trzymając figurkę Serca Pana Jezusa. Pułkownik chciał wyjść, ale na prośbę żony, by pomodlił się przed figurką, jak zawsze to robił, uległ. Wszyscy uklęknęli. Odmówili Wierzę w Boga, potem akty oddania. Dzieci zaczęły głośno wołać: „Najświętsze Serce Jezusa, Matko Boża, zachowaj nam tatusia, niech nas nie zostawia samych”. Wszyscy zaczęli płakać. Dzieci wyszły. Pułkownik uklęknął przed żoną. „Jestem nędznikiem. Nie jestem godny nazywać się twoim mężem. Wybacz mi! Jeszcze dziś pójdę do spowiedzi, by prosić Boga o miłosierdzie. Rozpoczniemy nowe życie, będziemy szczęśliwi jak przedtem”. Nazajutrz cała rodzina poszła do kościoła, przystąpili do Komunii świętej. A dzieci szeptały: „Najświętsze Serce Jezusa, Niepokalane Serce Maryi, dziękujemy, że zachowałyście nam tatusia”.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – MAJ 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Dzieci pomóżcie mojemu Sercu zwyciężyć!

Dzieci pomóżcie mojemu Sercu zwyciężyć!
Siostra Emmanuel

We wszystkich wielkich objawieniach – w Lourdes, La Salette, Fatimie, Gietrzwałdzie – Matka Boża zawsze mówiła do dzieci. Skoro Pan Bóg wybiera dzieci do tak wielkich dzieł i posyła Matkę Bożą właśnie do nich, powinniśmy wyciągnąć wniosek, że modlitwa dzieci jest niezwykle ważna i szczególnie miła Bogu. Dlatego wszyscy – bez względu na wiek – powinniśmy „stać się jak dzieci”.

Share.

Kapłan diecezji kaliskiej. Poeta, publicysta, autor książek.