Rozmowa z ks. Jerzym Martinowiczem dyrektorem Wydziału Środków Masowego Przekazu Diecezji Grodzieńskiej na Białorusi, redaktorem naczelnym gazety „Słowo Życia” i rzecznikiem prasowym Kurii Biskupiej w Grodnie.

W trudnych chwilach dla naszej Ojczyzny Polacy szukali ratunku w modlitwie różańcowej. Czy na Białorusi ta modlitwa jest ważna?

Na Białorusi modlitwa różańcowa jest znana od dawnych czasów, a szczególnego znaczenia i mocy nabrała w czasach niespokojnych. Ideologia ateistyczna od czasów rewolucji bolszewickiej przez ponad 70 lat próbowała odwieść człowieka od Boga. Nie można było brać udziału w nabożeństwach, uczestniczyć we Mszy świętej, gdyż świątynie były zamykane, bardzo często zamieniano je na różnego rodzaju magazyny, np. zboża. Zamykano kościoły, a niekiedy nawet burzono, księży więziono lub wysyłano na Syberię, prześladowano ludzi wierzących.

Z powodu braku kapłanów wierni byli pozbawieni dostępu do sakramentów. Źródłem umocnienia wiary była wówczas Msza święta radiowa, najpierw w Radiu Wolna Europa, a następnie z Polski. Ci, którzy mieli dostęp do radia, słuchali Słowa Bożego i modlili się w głębi swego serca, aby na tej ziemi, która tyle wycierpiała, mogli uczestniczyć w Eucharystii i przyjmować sakramenty święte. Wierni wtedy w swoich domach, po cichu, trwali na modlitwie, trzymając w dłoniach różańce, wierząc i ufając, że ta modlitwa ma szczególną moc i kiedyś sprawi, że wiara na tych terenach odrodzi się jak Feniks z popiołów.

Wzruszającym przykładem trwania na modlitwie różańcowej są mieszkańcy Grodna, którzy modlitwą obronili świątynię, obecną bazylikę katedralną pw. św. Franciszka Ksawerego w Grodnie. W latach 1960–1988 był zakaz odprawiania nabożeństw i Mszy świętych w tym kościele. Władze miały w planach zagrabić dla siebie tę historyczną i architektoniczną perełkę. Jednak wierni, trzymając różańce w dłoniach, obronili tę świątynię. Sami zbierali pieniądze, by opłacić wszystkie rachunki i podatki, pilnowali kościoła w dzień i w nocy. A w każdą niedzielę i w święta gromadzili się wokół ołtarza, zapalali świece, modlili się, śpiewali pieśni religijne, odmawiali różaniec i urządzali procesje. Ktoś starszy czytał wszystko po kolei z mszału, tak jak to zazwyczaj robi kapłan. Na słowa przeistoczenia zapadała głęboka cisza, bo nie było kapłana, który ma prawo „sprowadzić” Boga na ziemię. Od czasu do czasu słychać było szloch, płacz. Ludzie byli pogrążeni w smutku…

Ten przykład pokazuje, że modlitwa, także ta prosta na różańcu, zwyciężyła. Upadł Związek Radziecki i Pan Jezus przyszedł na Wschód. Kościół wszedł w trzecie tysiąclecie i mimo wielu trudności trwa, bo nadal jest wielu ludzi, którzy są spragnieni Boga.

A jak Kościół na Białorusi czci Matkę Bożą?

W naszym kraju jest bardzo duży kult Najświętszej Maryi Panny, która prowadzi nas do swojego Syna Jezusa Chrystusa. Potwierdzeniem tego jest obecność obrazów z wizerunkiem Matki Najświętszej w każdym katolickim domu. Jest to przede wszystkim wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej, Matki Miłosierdzia, ponieważ Litwa jest jednym z naszych najbliższych sąsiadów, ale równie często można w domach spotkać obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Czarna Madonna jest szczególnie bliska naszym wiernym, bo wielu ma polskie korzenie, a także mają możliwość nawiedzać jasnogórskie sanktuarium.

Maryjność wiernych Kościoła katolickiego na Białorusi jest szczególnie widoczna w najpiękniejszym miesiącu roku, którym jest maj. W tym miesiącu kościoły jakby na nowo ożywają. Wierni gromadzą się przy krzyżach i kapliczkach przydrożnych, w domach i świątyniach. Wspólna modlitwa jednoczy ludzi w różnym wieku: osoby starsze i średnie pokolenie, rodziny, młodzież i dzieci. Przez cały miesiąc wszyscy śpiewają litanię do Matki Bożej na melodię swojego życia, tak jak każdy umie i potrafi.

Każda diecezja ma swoje sanktuarium maryjne, które nie tylko w okresie letnim przyciąga licznych pielgrzymów. W archidiecezji mińsko-mohylewskiej jest sanktuarium narodowe Matki Bożej Budsławskiej, w grodzieńskiej – sanktuarium Matki Bożej Królowej naszych rodzin w Trokielach. W diecezji witebskiej w sierpniu na dorocznej uroczystości odpustowej w sanktuarium Matki Bożej Królowej Jezior w Brasławiu gromadzą się liczni pielgrzymi z kraju i zza granicy. Także diecezja pińska ma swoje sanktuarium maryjne w Łagiszynie, gdzie jest czczona Najświętsza Maryja Panna Królowa Polesia.

Można stwierdzić, że jesteśmy narodem maryjnym. Białoruś powoli staje się krajem maryjnym, kto wie – może zmieni oblicze świata? Pielgrzymując po naszej ziemi, można spotkać wiele świątyń poświęconych Matce Bożej. To wszystko świadczy o tym, że jesteśmy ofiarowani Matce Bożej. Maryja króluje na Białorusi. To właśnie Ona prowadzi nas do swojego Syna. Maryja zawsze była, jest i będzie obecna w naszym narodzie, to Jej głos słyszymy wtedy, kiedy potrzebujemy matczynej opieki. To Ona jest zawsze obecna ze swoimi dziećmi, tak jak Matka, która nigdy ich nie zostawi. Stąd też często wierni wzywają i proszą Maryję o matczyną opiekę dla naszego kraju, aby ludzie mieli godne życie, dobrą pracę i zarobek, aby mogli wychować swoje dzieci na wartościowych ludzi.

A co mógłby Ksiądz powiedzieć o funkcjonowaniu Żywego Różańca na Białorusi?

Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli powiem, że w każdej parafii na Białorusi są wierni, którzy należą do Żywego Różańca. Zazwyczaj róże tworzone są przez kobiety, ale ostatnio w młodej parafii pw. Świętej Rodziny w Lidzie (diecezja grodzieńska) powstała męska róża. Są to przede wszystkim ojcowie rodzin, w różnym wieku, których łączy modlitwa różańcowa.

Osobiście nie jestem związany z żadną parafią, gdyż mam obowiązki w kurii, powierzone mi przez mojego biskupa, ale nawiedzam różne wspólnoty parafialne, gdzie pomagam księżom w duszpasterstwie na tyle, na ile pozwala mi czas. I w jednej parafii zauważyłem, że w każdą pierwszą niedzielę miesiąca pod koniec Mszy świętej jest zwykły, a zarazem piękny obrzęd poświęcenia tajemniczek różańcowych. Członkowie Żywego Różańca podchodzą do ołtarza, trzymając w wyciągniętych rękach tajemniczki. Kapłan odmawia krótką modlitwę i kropi ich wodą święconą. Później zapowiada intencje miesiąca. Pomyślałem, że poprzez ten zwyczajny gest ci ludzie otrzymują niejako specjalną misję modlitewną na bieżący miesiąc, aby na różańcu omadlać sprawy Kościoła, Ojca Świętego i misji.

Diecezja grodzieńska zawsze na początku roku rozsyła intencje diecezjalne na każdy miesiąc, które kapłani podają wiernym w czasie ogłoszeń parafialnych w każdą pierwszą niedzielę miesiąca. Te intencje są też publikowane na stronie internetowej diecezji, w gazecie diecezjalnej „Słowo Życia”, a także bardzo często umieszczane w gablotach parafialnych.

„Przez ‘Kółko Różańcowe’ pragniemy nauczyć dobrego odmawiania Różańca świętego – czytamy w pierwszym numerze „Kółka Różańcowego” (1909 r.), które ukazuje się teraz pod tytułem „Różaniec” – wpływać, aby go wszyscy pobożni, choćby codziennie, odmawiali, i żeby wreszcie Bractwa Różańcowe i Kółka Żywego Różańca, bogate miłością Bożą i bliźniego, potrafiły zrobić wiele, wiele dobrego dla swej duszy i dla dusz tych, z którymi żyją i codziennie obcują”. Jak wygląda formacja w różach różańcowych na Białorusi?

W wielu parafiach odbywają się regularne spotkania formacyjne dla członków Żywego Różańca, najczęściej w pierwszą niedzielę miesiąca, kiedy dokonuje się zmiana tajemnic. Te spotkania formacyjne bardzo często rozpoczynają się wspólną modlitwą różańcową przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, a potem jest konferencja tematyczna. W okresie Bożego Narodzenia odbywają się spotkania opłatkowe, które są dobrą okazją, by omówić sprawy bieżące, a także poznać się ze wszystkimi członkami róży.

Do kółek różańcowych należy przede wszystkim starsze i średnie pokolenie. Ci ludzie – ze względu na prześladowania w czasach, w których dorastali – mają bardzo często duże braki z zakresu wiedzy religijnej. Nieraz na takich spotkaniach odkrywają dla siebie podstawowe prawdy wiary. Kształtuje się w nich świadomość sacrum, lepiej poznają dogmaty Kościoła, a to wszystko wpływa na wzrost ich wiary i pobożności. Jest to czytelny znak, że Kościół po czasach ateistycznych odradza swoją duchowość i wiarę.

Nieraz zauważam, że ludzie zaangażowani w Żywy Różaniec bardzo odpowiedzialnie podchodzą do tego obowiązku. Nawet jak ktoś z róży umiera, to ktoś inny odmawia jego tajemnicę, aż się znajdzie nowy członek, który podejmie się tego zobowiązania. Dla wielu ta modlitwa staje się codzienną potrzebą serca! Myślę, że w przyszłości trzeba pomyśleć o specjalnej gazecie czy czasopiśmie formacyjnym dla członków Żywego Różańca. Niestety, tego jeszcze na Białorusi nie ma. A jest to cudowny sposób dotarcia do tych wiernych, którzy żyją różańcem i mają wielkie pragnienie pogłębiać swoją wiedzę religijną.

Jak wyglądają spotkania – jak chociażby to ostatnie w Kopciówce? Czego one dotyczą? Czym są dla członków Żywego Różańca?

Kilka lat temu w diecezji grodzieńskiej powstało Stowarzyszenie Żywego Różańca, obecnie zrzeszające tysiące wiernych, którzy poświęcają swój czas dla Matki Bożej i zanoszą do Niej prośby w intencjach własnych i całego Kościoła. A od kilku lat dla członków tego stowarzyszenia są organizowane w październiku, który jest także szczególnym miesiącem Maryi, specjalne spotkania.

Tradycyjnie to spotkanie odbywa się w sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej Cierpliwie Słuchającej na Wzgórzu Nadziei w Kopciówce (okolice Grodna). Świątynię wypełniają wówczas wierni, których łączy różaniec. Przybywają z różnych stron diecezji, by w zaciszu tego sanktuarium jeszcze raz usłyszeć prośbę Maryi, którą sto lat temu skierowała do swoich dzieci za pośrednictwem fatimskich pastuszków: „Odmawiajcie codziennie różaniec”. I tę prośbę Maryi uczestnicy spotkania odczytują jako zadanie i zobowiązanie. Wracają do swoich domów, rodzin, idą do swoich bliskich i znajomych z tymi słowami. Niosą im prośbę Maryi i proszą innych o modlitwę różańcową, która jest siłą. Zachęcają do umiłowania tej modlitwy, do odkrycia jej wartości na nowo.

Ten zjazd wszystkich ludzi różańca jest swoistym wyznaniem wiary, bo jadą tam, aby zaświadczyć, że nade wszystko kochają Maryję i bez modlitwy nie wyobrażają sobie życia. Jest to także możliwość bycia razem, aby odczuć, że tych, którzy realizują fatimską prośbę Matki Najświętszej, jest bardzo wielu. Jest to również okazja, aby wspólnie wznieść modlitwy w intencji pokoju, który szczególnie w naszych czasach został zakłócony przez różnego rodzaju ataki terrorystyczne.

Spotkanie trwa jeden dzień. Program jest dość bogaty: adoracja, konferencja, Droga krzyżowa, Msza święta z udziałem księdza biskupa, wspólna agapa, część artystyczna. Ostatnio na takie spotkania przybywa coraz więcej mężczyzn, co jest rzeczywiście powodem do chluby, a także młodzież – przyszłość naszego narodu. To wszystko świadczy o tym, że ta modlitwa coraz bardziej rozpowszechnia się w naszych rodzinach i znajduje nowych czcicieli Matki Najświętszej.

Przez kontakt z różańcem zmienia się życie. Ta modlitwa potrafi uświęcać czas. Jak Ksiądz na nią patrzy? Czym ona jest dla Księdza?

W życiu codziennym często dzwonimy do naszej ziemskiej mamy, żeby podzielić się smutkiem lub radością, poprosić o pomoc lub radę w trudnej sytuacji. W taki też sposób „dzwonimy” do naszej cierpliwie słuchającej Niebiańskiej Matki, gdy bierzemy do ręki różaniec i zaczynamy się modlić. Często powtarzam, że słowo „różaniec” pochodzi od słowa „róża”. Dlatego każda Zdrowaśka to piękny kwiat dla Maryi, a cały różaniec – przepiękny bukiet. Z wdzięcznością i miłością przynosimy go naszej Orędowniczce, która zanosi do Boga wszystkie nasze potrzeby i prośby.

S. Łucja pięknie powiedziała: „Różaniec jest najpotężniejszą bronią, jaką możemy się bronić na polu walki”. I to jest święta prawda, historia to pokazuje. Dziś powinniśmy odpowiedzieć na nowe wyzwania. Tak wiele wojen toczy się na świecie! Do dziś trwają konflikty zbrojne na Ukrainie, w Syrii, Ziemi Świętej i w wielu innych częściach świata. Ponadto może w naszych rodzinach mamy kogoś, kto się zagubił na drogach wiary. Te wszystkie nasze trwogi możemy, a nawet musimy przedstawić Maryi w modlitwie różańcowej, bo Ona najlepiej nas zrozumie.

Wracając do pytania, czym jest dla mnie różaniec: przypominają mi się piękne słowa ks. Jana Twardowskiego, który pisał: „Różaniec uczy cierpliwej, wytrwałej modlitwy, niby kończącej się, a znowu rozpoczynającej. (…) Każdy, kto modli się różańcem świętym, jest dzieckiem”. Rzeczywiście, odmawiając różaniec, uświadamiam sobie prawdę o tym, że jestem dzieckiem, które duchowo pielgrzymuje przez tajemnice radosne, światła, bolesne i chwalebne, rozważając tajemnice narodzin, życia, później publicznej działalności, a ostatecznie śmierci i chwalebnego zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Uświadamiam sobie, że ta modlitwa jest niejako przystankiem w życiu, nawet jeśli prowadzę samochód. Jest okazją, aby całkowicie zapomnieć o tych wszystkich niedokończonych sprawach, niedopisanych tekstach, które czekają na biurku, nieprzygotowanych jeszcze ważnych dokumentach… Jest to modlitwa, która przynosi przede wszystkim pokój serca i uczy pokory. Oby różaniec stał się dla wszystkich codziennym pragnieniem serca!

Rozmawiała s. Wioletta Ostrowska CSL

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – KWIECIEŃ 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Żywy Różaniec Prawdziwie Boska Harfa

Żywy Różaniec Prawdziwie Boska harfa
Pauline Jaricot

W tekstach zebranych w niniejszej książce Pauline Jaricot pozwala nam dostrzec swą misyjną żarliwość i talenty organizacyjne, jawi się również jako pedagog wiary i mistrzyni życia duchowego. Jej pisma to owoc jej kontemplacji, a rozważania tajemnic różańcowych są niczym prawdziwy klejnot. Pozwólmy prowadzić się siostrze Marii Monice od Jezusa OP, która odsłania przed nami dzieło Żywego Różańca. Pozwólmy, by poprowadziła nas sama Paulina podwójną drogą: modlitwy i misji, w świetle Ewangelii, z modlitwą Maryi Panny.

Share.