Maryjo, Syn Boży większość swego ziemskiego życia przeżył w rodzinie, którą współtworzył z Tobą i ze św. Józefem. Ewangelista dzieciństwa Zbawiciela, św. Łukasz, opis ofiarowania Pierworodnego w jerozolimskiej świątyni kończy słowami: „A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (Łk 2, 39-40).

Tak, mały Jezus wzrastał u Twego boku, doświadczając miłości Twego Niepokalanego Serca. Jak bardzo mógł zachwycać się oddaniem i troską św. Józefa o siebie i o Ciebie. Ten przybrany ojciec wprowadzał Go w społeczne więzi. Dawał przykład uczciwej pracy i wierności Tradycji swego narodu. Nie tylko przez ciesielstwo, podkreślając wartość codziennej wytrwałej pracy. Nie tylko budując wspólnotę podczas posiłków, które Ty przygotowywałaś, Maryjo. Chodziliście przecież do synagogi, by świętować szabat, wsłuchiwać się w Słowo Boga Ojca i wcielać Jego mądrość w życie. Wasze słuchanie proroctw nie kończyło się na samym uczestnictwie w liturgii szabatu; sercami swoimi i umysłem przenikaliście je o wiele głębiej. To Słowo, jako Wcielone, tak namacalnie i bezpośrednio żyło z Wami jako Syn Boży i Syn Człowieczy. Wasz nazaretański dom był więc domem Tajemnicy. Umieliście łączyć zadumę, kontemplację, nieustanne rozważanie Bożego działania z codzienną, najzwyklejszą pracą. Dzień i noc to Wcielone Słowo potrzebowało Was, budowało się Waszą wiarą, nadzieją i miłością.

Co roku chodziliście też do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy Jezus miał dwanaście lat, doszło do zaskakującego wydarzenia podczas takiej pielgrzymki. Z opisu św. Łukasza (Łk 2, 43-45) dowiadujemy się, że Wasze pielgrzymowanie odbywało się w dużej grupie, razem z krewnymi i znajomymi. Czyli nie zamykaliście się, nie izolowaliście się od innych. Jezus wchodził w te relacje, dlatego mieliście prawo sądzić, że znajduje się wśród krewnych. Dopiero po trzech dniach odnaleźliście Syna: siedział w świątyni między nauczycielami, przysłuchując się im i zadając pytania. Budził u słuchaczy zdumienie bystrością umysłu i udzielanymi odpowiedziami (por. Łk 2, 46-47).

Św. Łukasz pisze, że zdziwiliście się tym widokiem. Gdy zapytałaś Młodzieńca: „Synu, czemuś nam to uczynił?” (Łk 2, 48), usłyszałaś dziwne słowa: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49). Wtedy nie zrozumieliście sensu nauki Jezusa. Gdy już wspólnie wracaliście do Nazaretu, ciągle o tym myślałaś. Także i później dojrzewałaś do tego, że Twój Syn będzie najpierw troszczył się o chwałę i prawdę swego Niebieskiego Ojca. Teraz wracał z Wami i był Wam poddany. To oznacza coś więcej niż tylko zwyczajnie uległy. Jego ukryte życie, jakie wiódł pośród Was, było całkowitym oddaniem się Ojcu i ludziom w służbie miłości i Odkupienia. Ty zaś, o Matko, zachowywałaś „wszystkie te wspomnienia w swym sercu” (Łk 2, 51). Wasza rodzina była miejscem, w którym „Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52).

Święta Rodzino z Nazaretu, broń Bożego wymiaru miłości, jedności i pokoju naszych rodzin.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – WRZESIEŃ 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Jezus do rodziny

Jezus do rodziny
ks. Dolindo Ruotolo

Oto arcydzieło świeżości i spontaniczności, drżenie skrzydła, które mknie ku górze, do nieba, błyśnie w słońcu, pobaraszkuje w błękicie i powraca na ziemię dotlenione wiecznością. Te przesiania skierowane do rodzin są ogromnie różnorodne: rodzice, dzieci… unkuique suum, dla każdego to, co mu się należy.

Share.