Każdego z nas Bóg obdarzył jakimś powołaniem, na przykład do małżeństwa, kapłaństwa, służby lekarza, nauczyciela, nadzwyczajnego szafarza. Te powołania są w jakimś sensie typowe i powtarzalne. Z drugiej strony każda relacja z Chrystusem ma swoisty rys wyjątkowości. Jest on widoczny w świadectwach trzech szafarzy, które przytaczamy poniżej. Droga każdego z nich jest inna, szczególna. Łączy je tajemnica spotkania z żywym Bogiem, wynikająca z tego radość i poczucie bycia zaproszonym do apostolstwa.

[FMP]

Już prawie 2 lata pełnię posługę nadzwyczajnego szafarza Eucharystii w warszawskim szpitalu. Raz w miesiącu po niedzielnej Mszy Świętej idziemy z Komunią Świętą na oddziały szpitalne do chorych. To dla mnie czas spotkania z drugim człowiekiem: starszym, chorym, a nierzadko też zapomnianym przez najbliższych. Takie 100-procentowe wypełnianie jednego z uczynków miłosierdzia – chorych nawiedzać. Bycie szafarzem umożliwia mi wysłuchanie tego, kto tego wysłuchania potrzebuje. Mam też możliwość rozmów z bliźnimi, którzy gdzieś zgubili swoją drogę do Pana. Posługa ta umożliwia mi bycie z Bogiem nie tylko ukrytym pod postacią chleba, lecz także obecnym w drugim człowieku. – Piotr Łobodziński –

Kiedy myślę o tym, jak to się stało, że ja, prosty człowiek, zostałem nadzwyczajnym szafarzem – nie potrafię tego zrozumieć. Jest wielu lepszych i bardziej godnych kandydatów do tej funkcji. A jednak z perspektywy czasu widzę, że Bóg przygotował do tego właśnie mnie, a wybrała mnie Matka Boża. Czuję się jednocześnie niegodny tego powołania i nim zaszczycony. Jako szafarz jestem bliżej Pana Jezusa w Najświętszej Hostii. Mam pragnienie dostrzegania Chrystusa w drugim człowieku, potrzebę przystępowania do sakramentów i korzystania z kierownictwa duchowego. Częściej się modlę i czytam Biblię. To wszystko pomaga mi w takim planowaniu czasu, 2 bym miał go więcej dla dzieci. Żona mówi, że odkąd zostałem szafarzem, stałem się jakby łagodniejszy i wrażliwszy. – Rafał Kicior –

Czy posługa szafarza sprawiła, że jestem lepszym człowiekiem? Nie wiem. Czuję jednak, że wewnątrz mnie coś się zmienia. Staram się lepiej rozumieć innych, nie oceniać ich. Próbuję raczej wniknąć w przyczyny ich postępowania. Mam również wrażenie, że moje sumienie staje się bardziej wrażliwe na zło. Jezus mi zaufał i oddał się w moje ręce, abym dawał Go (i to dosłownie) innym. Jest to z jednej strony wielki zaszczyt i wyróżnienie, ale z drugiej – duża odpowiedzialność. Teraz bardziej niż kiedyś mam świadczyć o Nim całym swoim życiem. Jestem świadom, że nie będzie to proste, ale wiem, że Chrystus jest przy mnie i pomoże mi w każdej potrzebie. – Krzysztof Kicior –

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 2020 r.

[/FMP]

Udostępnij

„Różaniec” jest miesięcznikiem formacyjnym. Znajdziesz w nim treści, które pomogą Ci wzrastać na drodze życia duchowego. Głównym rysem pisma jest maryjny wymiar duchowości katolickiej.