Pan Bóg nie jest daleki. Możemy Co spotkać w głębi naszego serca. Pomaga nam w tym trwanie w ciszy przed Najświętszym Sakramentem.

Adoracja jest tym, do czego zostaliśmy stworzeni. Jezus nam ją ułatwia, przychodząc do nas pod postacią białej Hostii, ciąga do niej serca swoją łaską. Adoracja jest cichym wyznawaniem wiary w obecność Jezusa w Eucharystii, a zarazem jakby zamianą serc. Jest przedłużeniem bycia sam na sam z Jezusem, którego przyjęliśmy w Komunii Świętej, bo przecież chwila, by zatrzymać swoją uwagę przy Nim podczas Mszy Świętej jest zbyt krótka.

[FMP]

Miejscami łączącymi ziemię z niebem są kaplice adoracji, które znajdują się przy kościołach parafialnych lub zakonnych, otwarte cały dzień, całą dobę lub kilka godzin. Na co dzień obserwuję, jak wiele osób modli się w jednej z tych kaplic, przy kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. W ciągu dnia przychodzi tu z kilkadziesiąt osób. Potem – nikomu nieznane – cicho odchodzą.

Adoracja każdego człowieka jest inna, podobnie jak różne od siebie są ludzkie linie papilarne… Co dzieje się w sercach, które w ciszy trwają przed Jezusem ukrytym w Hostii? Osoby, które zapytałam, czym jest dla nich adoracja, przeważnie mają wiele obowiązków, a jednak… znajdują czas na trwanie przed Panem.

Oto co powiedzieli młodzi:

Adoracja jest dla mnie oddechem. Kasia

Jestem na kolanach Pana Boga i przytulam się do Niego. Grażyna – logopeda

Adoracja jest dla mnie „traceniem” czasu dla Jezusa. Jest spotkaniem z najlepszym Przyjacielem. Daje mi wyciszenie i poczucie bliskości. Joanna

Adoracja jest dla mnie spotkaniem z kochającym Tatusiem. Barbara – opiekuje się trzema starszymi osobami z rodziny

Adoracja to czerpanie siły i nadziei. Zawsze, kiedy mam trudniejsze dni, jadę na spotkanie do mojego najlepszego Przyjaciela na Wilanów. Tylko Jemu mogę zaufać i wszystko powierzyć. Agnieszka

Mężczyźni mówią tak o swoim doświadczeniu:

Adoracja jest osobliwym spotkaniem. Wyciszeniem. Wniknięciem w głąb siebie, aby móc podjąć refleksję. Arek

Dla mnie adoracja to duchowe spotkanie z Bogiem, możliwość całkowitego zanurzenia się w Nim i w Jego miłości. Wielkie pocieszenie i umocnienie. Michał – mąż i ojciec szóstki dzieci

Trochę inaczej wypowiadają się osoby dojrzale wiekiem:

Adorację odkryła przede mną siostra katechetka w 3 klasie szkoły podstawowej.
Od tamtej pory uczyłam się tego osobistego spotkania z Bogiem Wszechmogącym, a zarazem czułym przyjacielem. Lubię patrzeć na Jezusa i nic nie mówić. Innym razem przynoszę Mu cały wór problemów. Czasem się zdrzemnę w Jego obecności. Gdy żył mój mąż, razem regularnie chodziliśmy na adorację. Bywa, że tylko mówię Jezusowi, że Go kocham, i biegnę do codzienności. Jolanta – wdowa, mama sześciorga dzieci

Wiem, że moje trwanie przy Nim jest Jego łaską. Łzy – Jego darem. Mam też świadomość, że najwartościowszą adoracją jest trwanie przed Nim wtedy, gdy jestem zmęczona, wypalona, gdy bolą mnie stawy albo zwyczajnie: nie mogę się skupić! Agnieszka – żona, mama, opiekuje się osobami terminalnie chorymi

Jest to tak bliskie spotkanie z moim Panem, jak przyjęcie Jezusa do serca w Komunii Świętej. Jest przytuleniem serca do Serca. Jest to czas tylko dla Pana. Wtedy nie modlę się na różańcu ani też żadną inną modlitwą z książeczki. Jest to czas czuwania i towarzyszenia Panu, by nie był sam. Basia

Kościół zachęca do adoracji, więc zaufałam mu i zaczęłam chodzić przed Najświętszy Sakrament. Dzisiaj mogę powiedzieć, że spotykam się z żywym Panem Jezusem obecnym w Eucharystii. Wybrałam jeden dzień tygodnia na adorację, choć niekiedy bywam na niej częściej. Doświadczenia z tych spotkań są przeróżne. Jedno jest zawsze pewne. Odmiana! Kiedy przychodzę osłabiona duchowo, wychodzę pocieszona, napełniona pokojem i nową nadzieją. Rozmyślam o Panu Jezusie, o Jego ziemskim życiu, śmierci, zmartwychwstaniu. O Jego dobroci, miłości, wyrozumiałości dla ludzi. O Jego mocy, chwale, ale i wielkiej pokorze. Na adoracji mogę doświadczyć też wielkiego zachwytu. I wtedy serce mi rośnie… Emilia

Adoracja to jest czas, kiedy mogę się wyciszyć i zauważyć, że Jezus jest ze mną. Ostatnio próbuję nie odmawiać modlitw podczas adoracji, a po prostu być z Panem Jezusem, myśleć o Nim. Często jednak orientuję się, że moje myśli daleko już odbiegły od Osoby Pana. Wtedy spokojnie wracam do Niego. Łatwiej mi mówić Jezusowi o sprawach dotyczących mnie i moich najbliższych, o wiele trudniej po prostu z Nim być. Hania – żona i mama sześciorga dzieci

I wreszcie świadectwo córki o mamie, osobie starszej:

Dla mojej mamy adoracja to było trwanie przed Bogiem, niezależnie czy przed Najświętszym Sakramentem, czy we własnym pokoju, gdy nie miała już ani sił, ani możliwości odprawiania jej w kościele! Mama rozeznała, że to właśnie indywidualna adoracja Jezusa w łączności duchowej z Kościołem, a jednak „we własnej izdebce swego serca”, jest jej powołaniem. Wycofała się ze wspólnotowego wymiaru modlitwy, a znalazła swe miejsce, a nawet ukojenie, w obcowaniu z ukochanym Jezusem w ciszy i spokoju, prawie bez słów! Agnieszka o mamie, która właśnie odeszła do Pana

To wypowiedzi (nie) zwykłych ludzi, którzy łączą w sobie ziemię z niebem. Są źródłem miłości dla innych, „bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz8,19).

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 2020 r.

[/FMP]

Udostępnij