Od początku czasów ewangelicznych Pan Bóg przekazuje nam przez ręce Maryi drogocenne skarby. Są one piękne i proste, a co najważniejsze dostępne dla każdego.

Siostra Łucja powiedziała: „Odkąd Dziewica Maryja nadała wielkie znaczenie odmawianiu różańca, nie ma takiego problemu materialnego czy duchowego, narodowego czy międzynarodowego, którego nie dałoby się rozwiązać przy pomocy różańca i ofiary”. Te słowa mogłyby się wydawać przesadzone; nieproporcjonalne do tego, czym jest modlitwa różańcowa. Czyż wszak nie jest to modlitwa najprostsza? Czyż w każdej epoce nie znajdzie się grono kpiarzy lekceważąco mówiących o „klepaniu różańca”? Bóg jednak kocha to, co proste i pokorne – a różaniec jest pokorną modlitwą pokornych ludzi.

WALKA DUCHOWA

Znaleźć go można w ręku dzieci i starców, w ręku profesorów i robotników, żołnierzy i matek – ale nie można znaleźć go w ręku ludzi pysznych: powtarzanie pięćdziesięciu Ave jawi się im jako niepowetowana strata czasu. A zniżanie się do poziomu „starych babć” zda się im czymś poniżającym dla ich inteligencji. Oj, gdyby nie te „babcie” – kto wie, gdzie dziś byłby świat! Gdybyśmy uzbroili się w okulary wiary, to w tych nierzadko lekceważonych „różańcowych babciach” musielibyśmy dostrzec prawdziwych komandosów królestwa Bożego. Jak komandosi bywają przerzucani za linię wroga i potrafią wykonywać swoje misje nawet w bardzo trudnych warunkach – tak różaniec przenika wszędzie, nawet do serc polityków, do masońskich lóż, do spelunek dilerów narkotyków czy domów rozpusty. Rzeczywiście – nie ma problemu, którego by się różańcem rozwiązać nie dało.

Historia uczy nas tego także w kontekście wojny i pokoju. Różaniec potrafi zarówno wojny oddalać, jak i wojny wygrywać. Święto Matki Bożej Różańcowej jest zarazem świętem Matki Bożej Zwycięskiej – a ustanowił je św. Pius V po tym, jak za sprawą wielkiej różańcowej krucjaty flota krzyżowców pokonała Turków pod Lepanto (1571), ratując Europę przed najazdem i zniewoleniem. Także innym kampaniom wojennym towarzyszył różaniec. Odegrał on niebagatelną rolę w odsieczy Belgradu (1456) czy Wiednia (1683), a także w Bitwie Warszawskiej (1920). Nie bez powodu różaniec jest porównywany do oręża: do miecza albo karabinu maszynowego…

Czy nie znaczy to jednak, że różaniec jest morderczym elementem wojennej maszyny? Na różańcu wymodlono wszak zwycięstwa chrześcijan w tak wielu krwawych bitwach. Żeby dobrze zrozumieć tę kwestię, należy chyba przypomnieć to, o czym często się w naszych czasach zapomina – a mianowicie, czym jest prawdziwy pokój. Pokój chrześcijański nie jest bowiem równoznaczny z pokojem pacyfistów, który stanowi raczej karykaturę tego pierwszego zasadzającą się na bezzasadnym i bezkrytycznym uproszczeniu. Pokój nie oznacza li tylko braku działań wojennych. Klasyczna teologia katolicka określa pokój jako „spoczynek w porządku”, czyli w harmonii, w ładzie. Otóż tam, gdzie tej harmonii nie ma – bo na przykład jest tyrania – nie można mówić o prawdziwym pokoju. Chrześcijanie w bitwach pod Lepanto, Wiedniem czy Warszawą nie grzeszyli więc przeciwko pokojowi, ale przeciwnie – walczyli o niego i go bronili.

GORLIWA MODLITWA

Nie znaczy to jednak, żeby różaniec bronił pokoju tylko w tym sensie. O ile historia zna bitwy rozstrzygnięte dzięki tej modlitwie, o tyle zna także prawdziwe cuda zdziałane za sprawą różańca dla uniknięcia rozlewu krwi. Warto tu przypomnieć, że samo wezwanie Matki Bożej w Fatimie o gorliwą modlitwę różańcową miało miejsce w kontekście wielkiej, krwawej, a przy tym bezsensownej (więc i niesprawiedliwej) wojny. Krwawiącej z tysiąca ran Europie Maryja wskazała różaniec jako narzędzie odzyskania pokoju. Niestety, jak wiemy, wezwanie fatimskie spotkało się z dość dużą obojętnością wiernych, toteż za I wojną światową przyszła druga, a Rosja rozprzestrzeniła swoje błędy na cały świat. Mimo to XX stulecie obfitowało w cudowne zwycięstwa różańca, który przywracał lub ratował pokój.

W roku 1955 różańcowa krucjata w Austrii doprowadziła do bezprecedensowego wycofania się z tego kraju wojsk radzieckich. Był to pierwszy raz w historii, kiedy Sowieci sami bez walki się skądś wycofali. W roku 1986 pokojowa „rewolucja różańcowa” obaliła dyktaturę na Filipinach. Na wezwanie kard. Sina ludzie uzbrojeni w różańce wyszli przeciwko czołgom – i zwyciężyli.

Nie ma takiego problemu materialnego czy duchowego, narodowego czy międzynarodowego, którego nie dałoby się rozwiązać przy pomocy różańca.

W styczniu 1991 r. Sowieci bynajmniej nie zamierzali dopuścić do niepodległości państw bałtyckich. Czołgi czerwonoarmistów ruszyły na Wilno. Budynek litewskiego parlamentu był jednak otoczony kordonem ludzi odmawiających różaniec – i znów czerwona bestia musiała uznać wyższość Białej Pani…

POKÓJ DUSZY

To tylko garść przykładów. Ile innych różańcowych cudów dokonało się w ciągu wieków? Nie możemy tego wiedzieć. Wiemy jednak z całą pewnością, że rzeczywiście „nie ma takiego problemu materialnego czy duchowego, narodowego czy międzynarodowego, którego nie dałoby się rozwiązać przy pomocy różańca”.

W tym roku wielkie problemy międzynarodowe zaczęły nas żywo dotykać – i warto w tym kontekście pamiętać o różańcu. Tym bardziej jednak pamiętajmy, że modlitwa różańcowa nas ochroni lub przywróci pokój naszej duszy – bo pomoże nam żyć w jedności z Bogiem. Zapewni też pokój w naszych rodzinach, bo jak mawiał różańcowy kapłan Patryk Peyton, „rodzina modląca się razem trwa razem”. To także jest pokój – i także ten pokój wyjedna nam różaniec święty!

Share.

Członek wspólnoty Misjonarzy Matki Bożej Anielskiej, administrator węgierskojęzycznej parafii na południu Słowacji, autor książek, tłumacz.