Na szlaku Maryi nie mogło także zabraknąć Zakopanego i jego fatimskiego sanktuarium na Krzeptówkach. Tam znajduje się przecież ośrodek kultu Pani z Fatimy, który podjął wielkie dzieło głoszenia fatimskiego orędzia w naszej ojczyźnie już od dnia poświęcenia narodu polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi w 1946 r. Ten ośrodek inicjuje obecnie i koordynuje w Polsce krucjatę różańca i pokuty podejmowanej w duchu fatimskim. Nawiedzenie tego miejsca przewidziano na noc z 3 na 4 grudnia.

Na 12-godzinne nawiedzenie sanktuarium przygotowywało się poprzez trzydniowe triduum. Okryte śniegiem miasto udekorowało się odświętnie na pi2ywitanie Maryi. W sanktuarium już poprzedniego dnia pojawili się pierwsi pielgrzymi. Na dwie godziny przed przybyciem Madonny kościół był wypełniony po brzegi, a falujący w świątyni tłum był tak liczny, że kilkaset osób musiało odprawiać swe nocne czuwanie przed kościołem. Padał śnieg. Długa kolumna samochodów eskortowała na sygnałach Pielgrzymującą Figurę. Jak powiedział ks. Kustosz: „Matka Boża przyjechała do nas na sygnale, jak lekarz jadący karetką do ciężko chorego”. Z tą wypowiedzią zbiegał się temat całonocnego czuwania, który brzmiał: Kryzys polskich sumień trwa. Polska potrzebuje uzdrowienia.

Przed figurą górale zaciągnęli uroczystą wartę. Po przywitaniu Matki Bożej i przedstawieniu przez dzieci historii objawień oraz relacji z poprzednich dwóch wizyt figury fatimskiej w Polsce, poszczególne stany odnowiły swe zawierzenia złożone Maryi przed 50 laty. Z kolei odmówiono różaniec z rozważaniami w gwarze góralskiej. O północy maryjnej pasterce przewodniczył ks. Robert z Radia Maryja, a słowo Boże wygłosił Kustosz Sanktuarium, ks. Mirosław Drozdek. Po różańcu, którego tematem rozważań były zwycięstwa różańcowe, wystąpił specjalny gość, reprezentujący w swej osobie Światowy Apostolat Maryjny, p. Timothy Tindal-Robertson. Złożył on świadectwo o polskiej lekcji, jakiej nauczył się w Polsce. Przed świtem rozpoczęła się część pokutna – narodowy rachunek sumienia wobec Tej, której Niepokalanemu Sercu ślubowaliśmy tak wiele w 1946 r.

W tym nawiedzeniu nie program był jednak najważniejszy. Najważniejsza była cierpliwa obecność Maryi i obecność przy Niej tak wielu maryjnych serc. Przejmujące było to świadectwo ludzi, którzy – stojąc całymi rodzinami w ogromnym ścisku – pełnili swoją wartę przed Matką Bożą. Pięknie powiedziała o tym jedna z sióstr zakonnych: „Ci ludzie musieli otrzymać specjalną łaskę, by móc przetrzymać tę noc. A kiedy było im ciężko, kiedy twarze bladły z wysiłku, oczy promieniowały szczęściem, że mogą coś jeszcze ofiarować swej Matce”.

Jakie były owoce tego nawiedzenia? Jeden Bóg wie, co Maryja pozostawiła w darze w sercach tych górali. Pozostawiła, bo przyniosła z sobą łaskę nawrócenia: cały dzień i całą noc ludzie ustawiali się przy konfesjonałach, by móc godnie spotkać się z Tą, która nie zna grzechu. Pozostawiła – nie można mieć wątpliwości widząc ciągnącą się na blisko kilometr procesję, w której o 9 rano przeniesiono figurę z Sanktuarium do kościoła pod wezwaniem Świętej Rodziny, by tam jeszcze cztery godziny trwać przy swojej Matce.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Przy Niepokalanym Sercu Maryi

Przy Niepokalanym Sercu Maryi
o. Stanisław Przepierski OP

Wspomnienia o Jezusie, wyryte w duszy Maryi, towarzyszyły Jej w każdej okoliczności, sprawiając, że powracała myślą do różnych chwil swego życia obok Syna” – pisał św. Jan Paweł II. Gdy w pierwsze soboty miesiąca zaczniemy dotrzymywać towarzystwa Bożej Matce w rozważaniu tajemnic różańca, wejdziemy na drogę duchowości Jej Niepokalanego Serca.

UDOSTĘPNIJ