Rozmowa Hanny Karaś z s. Cherubiną Zagajewską – urodzoną w 1915 r., od 1937 r. do chwili zamknięcia pisma pracowała w redakcji i administracji „Kółka Różańcowego”.

– Siostra jest jedną z nielicznych osób, które pamiętają jeszcze pracę „Kółka Różańcowego” sprzed czasów wojny.

Można powiedzieć nawet, że moje powołanie kształtowało się dzięki temu pismu. Będąc jeszcze dziewczyną, wraz z koleżankami należącymi jak ja do „Żywego Różańca” w parafii, rozczytywałam się w miesięczniku ks. Kłopotowskiego. Zelatorka na spotkaniach czytała na głos wybrane artykuły maryjne, historyczne, poezje. Artykuły pisane przystępnym językiem stawały się drogowskazami dla jego czytelników. Do Zgromadzenia wstąpiłam w 1936 r„ a już w 1937 pracowałam w drukami i przy ekspedycji ,,Kółka”.

– Jak wyglądały losy pisma po wojnie?

Pierwszy numer został wydany w październiku 1945 r., wtedy redaktorem naczelnym był ks. Stanisław Sprusiński – po ks. Kłopotowskim i ks. Eugeniuszu Szlenku – trzeci redaktor naczelny pisma. Po wojnie „Kółko” wznowiono w identycznej formie. Ks. Sprusiński posiadający dużo inwencji nadał pismu nowoczesną —jak na tamte czasy- szatę graficzną. Nadal było ono związane z kultem maryjnym i kierowano je do ludzi modlitwy różańcowej; dbać miało przede wszystkim o duchową formację czytelników.

– Władza nie czyniła trudności w jego wznowieniu?

W samym wznowieniu, nie. Pamiętam, jak 14 sierpnia 1945 r. przełożona generalna przedstawiła w urzędzie pismo o wydanie „Kółka Różańcowego”, a już 18. tego samego miesiąca wiedziałyśmy, że możemy drukować nasz miesięcznik. W październiku 1945 r. wyszedł, składany ręcznie, jego pierwszy numer w nakładzie 5 tys. egzemplarzy. Najwyższy oficjalny nakład doszedł po pewnym czasie do 25 tys. Władza reglamentowała papier. Jeśli miałyśmy jego jakieś zapasy, to nieoficjalnie rozchodziło się ponad 100 tys. egzemplarzy. Pismo docierało do każdej parafii, a jeden egzemplarz czytało 15. i więcej osób. W 1950 r. otrzymałyśmy nakaz kolportażu przez „Ruch”. Był to kolejny bardzo trudny moment dla „Kółka”. Obawiałyśmy się tego bardzo. Okazało się jednak, że nasze pismo, w przeciwieństwie do tych rządowych, nie miało zwrotów.

Na początku lat 50. zaczęły się jednak poważne kłopoty?

Tak, rozpoczęły się bardzo poważne kłopoty z papierem, toczyła się o to zresztą cały czas batalia. Później doszły okropne trudności z cenzurą. Zdejmowano nam całe artykuły, a te, które zostawały, były tak pokreślone, że ich publika traciła sens. W 1953 r. wyszedł numer marcowy, numer kwietniowy już ugrzązł doszczętnie w cenzurze. W marcu ówczesna dyrektorka wydawnictwa – już nie żyjąca s. Alfonsa Baran – i ja, jako prowadząca administrację, zostałyśmy wezwane na urzędową rozmowę. UB zaproponowało nam pójście na współpracę. Naszym obowiązkiem byłoby wydawać teksty preparowane przez politruków. Za przykład takiej ugody podawano nam PAX i „Słowo Powszechne”. Stanowczo odmówiłyśmy, choć wiedziałyśmy, co to dla nas oznacza. Kolaboracja byłaby dla nas jednak czymś najgorszym. I tak „Kółko” zostało zamknięte.

Drukarnia mogła jednak pracować dalej?

Tak, choć ciągle miałyśmy na sobie czujne oko cenzury. Na trzydzieści pozycji w planie wydawniczym pozwolono nam drukować np. dwie. Miałyśmy też zakaz druku np. modlitewników, argumentowano nam, że to literatura „nieproduktywna”. Katechizm np. na cały rok pozwolono nam wydrukować w 10 tys. egzemplarzy, było to kroplą w morzu potrzeb. Taka sytuacja trwała bardzo długo, jeszcze w roku 1980 zezwolono nam na wydanie jedynie pięciu tytułów, w tym modlitewnik i Pismo Święte. Te drastyczne ograniczenia powodowały stagnację wydawnictwa.

Jak siostry znosiły ten trudny czas?

Na początku zabierałyśmy się do pracy w atmosferze uniesienia. Pamiętam, jak tylko pierwszy raz weszłyśmy do zakurzonej wojennym pyłem drukarni, w euforii pisałyśmy na zakurzonych maszynach słowo „wolność”. Jednak czas, który nastąpił później, przynosił chwile zwątpienia i przygnębienia. Władze kościelne musiały ciągle w naszych sprawach interweniować. Ufałyśmy jednak, że ostatecznie ta gehenna musi zakończyć się. Żeby jakoś funkcjonować, przyjmowałyśmy prace na zlecenie. Przetrwanie stalinowskiej nocy było dla wydawnictwa ogromnym wysiłkiem. Na wznowienie swojego pisma musiałyśmy czekać ponad czterdzieści lat.

ROZMAWIAŁA HANNA KARAŚ

„Po zamknięciu czasopism katolickich (w całej Polsce — razem z naszym «Kółkiem Różańcowym» i «Przeglądem Powszechnym» przestały wychodzić wszystkie miesięczniki: «Rycerz Niepokalanej», «Msza Święta», «Homo Dei», «Ateneum Kapłańskie», «Ruch Biblijny i Liturgiczny», «Posłaniec Serca Jezusowego)), «Posłaniec Serca Maryń» oraz wszystkie tygodniki: «Tygodnik Katolicki», «Gość Niedzielny», «Tygodnik Powszechny» i nie pamiętam już, czy były jakie inne — słowem wszystkie. Cała i tak bardzo szczupła prasa katolicka. Zostały tylko wydawnictwa Parowe: tygodnik «Dziś i jutro», oraz dziennik «Słowo Powszechne».” – Fragmenty pamiętnika s. Alfonsy Baran, dyrektorki Drukami Loretańskiej wlotach 1945—1959 –

4 II 1995
„.. .Z Directorium dowiadujemy się przynajmniej tyle, że Ojciec Święty żyje, że KUL nadal działa, skoro są ogłoszone tacki, i że «Drukarnia Loretańska» nadal przyjmuje prace kościelne do wykonania”. Jednak „… miażdżący wał posuwa się dalej i powoli, nieznacznie niszczy życie religijne w Polsce.”
– Kard. Stefan Wyszyński, Zapiski więzienne, Paris 1982, s. 135. –

Artykuł pochodzi z miesięcznika Różaniec 10/1995

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Z wiarą w przyszłość

Z wiarą w przyszłość
Praca Zbiorowa

Zbierając w tej książeczce fragmenty różnych opracowań dokumentujących stuletnią historię Zgromadzenia Sióstr Loretanek, pragniemy przedstawić skrót jego dziejów w świetle duchowego motta: „Aby Bóg był we wszystkim uwielbiony”. Powstanie tej zakonnej rodziny ukazuje potęgę działania Ducha Świętego w charyzmatycznej inicjatywie Założyciela Zgromadzenia – bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego. Kształtowanie się duchowości Zgromadzenia objawia moc Ewangelii, która jest pierwszą zasadą życia każdej wspólnoty zakonnej. Realizacja apostolatu loretańskiego objawia miłosierną miłość Ojca.

UDOSTĘPNIJ

„Różaniec” jest miesięcznikiem formacyjnym. Znajdziesz w nim treści, które pomogą Ci wzrastać na drodze życia duchowego. Głównym rysem pisma jest maryjny wymiar duchowości katolickiej.