Rozmowa z ks. Sławomirem Kunką ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie i wykładowcą teologii dogmatycznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

„Dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy” (1 Tes 5, 2). Pierwsi chrześcijanie paruzji – przyjścia Jezusa Chrystusa w chwale na końcu historii świata – spodziewali się tu i teraz… Jak to wyglądało, czym ona jest?

Słowa św. Pawła nawiązują do wypowiedzi Jezusa (Mt 24, 42-43). Dalej Zbawiciel zachęca: „Bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (w. 44). W tym dopowiedzeniu kryje się właściwy sens stwierdzenia Jezusa. Także Apostoł Paweł dodaje później w tym samym duchu: „Nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia” (1 Tes 5, 4-5). Zatem św. Pawłowi wcale nie chodzi o podejmowanie tematu „daty” końca czasów. Chce on zachęcić wiernych do nawrócenia, do postawy gotowości i życia w świetle prawdy. To nie znaki zapowiadające powtórne przyjście Pana przygotują ich na spotkanie z Nim, ale szczere nawrócenie i wejście w zakres promieniowania Bożego Ojcostwa.

Po drugie, w przywołanych słowach Apostoła nie chodzi o to, że Syn Człowieczy przyjdzie „jak złodziej”, aby nas czegoś pozbawić. Chodzi jedynie o zauważenie, że Pan przyjdzie niespodziewanie – jak przychodzi złodziej – aby nas uwolnić od cierpień, niesprawiedliwości i zaspokoić nasze największe tęsknoty. Jeśli nawet pierwsi chrześcijanie sądzili, że mogą doczekać za swego życia spotkania z Jezusem powracającym na ziemię dla objawienia swej chwały, to z czasem myśl teologiczna poszła w tym kierunku, aby koncentrować się nie na znakach zapowiadających i na czasie paruzji, ale na dobrym przygotowaniu się na nią, kiedykolwiek nastąpi. Przecież dla konkretnej osoby jej własna śmierć jest już spotkaniem się z Panem.

Jezus, nauczając, powiedział kiedyś: „Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim” (Mt 16, 28). Czy to znaczy, że Jezus się pomylił, zapowiadając paruzję za życia swoich słuchaczy?

Słowa te wypowiedział Jezus na krótko przed przemienieniem na górze Tabor. Apostołowie, którzy z Nim tam byli, widzieli Jego chwałę (Mt 17, 1-2). Opis kończy się przywołaniem słów Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17, 5). Zatem świadkowie przemienienia ujrzeli „Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim”. Jednak nieco później ci sami Apostołowie widzieli swego Mistrza napełnionego lękiem w Ogrójcu, a potem związanego i poprowadzonego na śmierć krzyżową. Podczas procesu zaś Jezus wyznał Piłatowi, że Jego królestwo „nie jest z tego świata” (J 18, 36). Nawet po wniebowstąpieniu Chrystusa królestwo Boże jest wciąż „w drodze” ku uczniom i świadkom Zmartwychwstałego, którzy jeszcze pozostali na ziemi.

A czy my teraz – można powiedzieć, że na krawędzi czasu – czekamy jeszcze na przyjście Pana? Jak należy to robić? I czy powinniśmy bać się tego czasu ostatecznego?

Przede wszystkim nie wolno nam ignorować pouczenia św. Jana, że „w miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą” (1 J 4, 18). W miłości jest jednak miejsce na tęsknotę, pragnienie zjednoczenia. Gdy odmawiamy Modlitwę Pańską, prosimy: „przyjdź królestwo Twoje”. Zaraz potem, jakby tłumacząc, o co w tej prośbie chodzi, modlimy się: „bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”. Pan jest bliżej, gdy żyjemy Jego miłością, gdy spełniamy Jego wolę. Już teraz Jezus przychodzi do nas w Komunii świętej. Czas Adwentu także jest przygotowywaniem się na przyjście Pana. A czy oczekiwaniu na Boże Narodzenie towarzyszy lęk? Czy czekając na Miłość, można się bać? No, chyba że się żyje jak Herod… Dlatego Adwent jest także czasem nawrócenia, duchowej przemiany.

Żyjemy w czasach niepokoju, wojny, jak mówi papież Franciszek… Skąd chrześcijanin powinien czerpać poczucie bezpieczeństwa? Czy wystarczy to, że przy jego boku są nieustannie Maryja i Jezus, że jest w rękach Boga? I co to oznacza, że przy Bogu jestem bezpieczny nawet w obecnych czasach?

Nasza wojna trwa od dawna (Rdz 3, 15). To walka duchowa (Ef 6, 12). Obecne czasy to nasze czasy. Teraz jest nasz czas i ten jedyny moment, niepowtarzalny w długiej historii ludzkości, kiedy mamy szansę wypowiedzieć swoim życiem słowo miłości, wdzięczności i pomnożyć dobro, którego jest wiele w tym świecie. Nasze poczucie bezpieczeństwa winno płynąć ze świadomości wiary: walka trwa, ale przecież mamy naszą Matkę (J 19, 27). Nieustannie jest przy nas Ta, która zawsze zwycięża (Rdz 3, 15). Przy Bogu człowiek zawsze był bezpieczny i bezpieczny będzie (Hbr 5, 7-9). Nic przecież nie przygasi światła bijącego z oblicza zmartwychwstałego Pana. Do poczucia bezpieczeństwa także trzeba się przyzwyczaić. Najowocniej czyni się to, oddając się na „wychowanie” Niepokalanej, jak Chrystus.

Czym jest Opatrzność Boża?

Stwórca wciąż patrzy na świat z miłością. Stworzenie sytuuje się w Sercu swego Stwórcy. „Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!” (Mdr 11, 25-26). Boża Opatrzność to „zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do (…) doskonałości” (KKK 302). Wierzymy, że nawet działanie duchów upadłych ostatecznie jest podporządkowane Bożej Opatrzności. Ta jest bowiem Ojcowską troskliwością, „z jaką Bóg kieruje światem, a równocześnie życiem każdego z nas” (J. Galot). A któż jak Bóg?

Jakiś przykład Ksiądz zna?

Już po tym, jak Siostra zaprosiła mnie do tej rozmowy, zmarła moja Babcia. W dzieciństwie od niej uczyłem się o miłości Boga, o trosce Matki Bożej. W dzień mojej Pierwszej Komunii świętej, przed wyjściem do kościoła, Babcia zawiesiła mi na szyi cudowny medalik Niepokalanej. Ja zaś na kilka dni przed jej śmiercią uczyniłem podobnie – dołączyłem do jej łańcuszka również taki medalik. Teraz, gdy Babcia już poznała właściwą stronę życia, ja dzielę się tym, czego od niej się tutaj nauczyłem. Czynię to, oddając wszystko, co posiadam i co mogę zrobić po tej stronie życia, w dłonie Niepokalanej. Życie każdego z nas utkane jest zrządzeniami Bożej Opatrzności.

Rozmawiała s. Wioletta Ostrowska CSL

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – STYCZEŃ 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Bóg jest prosty i piękny

Bóg jest prosty i piękny
ks. Aleksander Fedorowicz

Miłość jest prosta, cierpliwa, łaskawa… Przejawia się w zwyczajnej codzienności. W akceptacji, trosce, szacunku i wsparciu okazywanym drugiemu Człowiekowi. Taką miłość niósł innym pierwszy proboszcz parafii św. Franciszka z Asyżu w Izabelinie – ks. Aleksander Fedorowicz. Nauczał słowem i świadectwem życia, pociągając nawet najbardziej zabłąkanych do Pana Boga. [...]

Share.