Chcę dziś jeszcze raz podziękować Matce Bożej za cud, którego byłem świadkiem, i za opiekę nad naszą rodziną.

Urodziłem się w 1932 r. na Kresach Wschodnich. Gdy miałem dziewięć lat, umarła moja matka. Od tego czasu mną i moim młodszym bratem opiekowała się babcia. Kiedy miałem dwanaście lat, moja rodzina przeniosła się do Stanisławowa z powodu prześladowań ze strony band ukraińskich. W 1944 r. zamieszkaliśmy tam przy ul. Ormiańskiej, w pobliżu kościoła pw. Matki Bożej Łaskawej. Do tego kościoła chodziłem niemal codziennie wraz z ojcem, babcią i bratem. To były trudne czasy. Trwała wojna z Niemcami.

Po jakimś czasie do naszego domu wprowadziła się córka mojej babci z dwojgiem dzieci. Ich ojciec służył w Wojsku Polskim. Wkrótce dołączyła do nas trzecia rodzina. Chodziliśmy wraz z bratem na pocztę, by kupować gazety, które następnie sprzedawaliśmy po wyższej cenie. Dzięki temu mogliśmy kupić coś do jedzenia. Ojciec nie mógł pokazywać się na ulicy, bo ukraińscy snajperzy strzelali z dachów i okien.

W tym czasie babcia, ciocia i jej córeczka zachorowały na tyfus. Choroba się nasilała. Pewnego wieczoru babcia poprosiła mojego ojca: „Synu, podaj mi jakieś lekarstwo, bo źle się czuję i jakieś widma mi się pokazują”. Ojciec powiedział: „Nie mamy lekarstwa”. Po chwili wyjął z kieszeni różaniec i dodał: „Oto moje lekarstwo! Mamo, odmów jeden dziesiątek różańca”. Gdy babcia to zrobiła, powiedziała: „Już czuję się lepiej… jakby mi przeszło”. Leżąca obok niej córka także nie czuła się dobrze i majaczyła. Ojciec podał różaniec swojej siostrze i razem z nią odmówił następny dziesiątek. Ona również poczuła się lepiej. Także jej córeczka cierpiała, bo wysoka gorączka trawiła jej organizm. Nie mogła wymówić ani słowa. Mój ojciec również za nią pomodlił się na różańcu.

Położyłem się spać. Rozłożyłem na podłodze jakiś łachman, bo nie było dla mnie łóżka, i przykryłem się płaszczem. Postanowiłem modlić się za naszych chorych. Odmawiałem różaniec na palcach, z pamięci odmówiłem także Litanię do Matki Bożej Łaskawej. Matka Najświętsza wstawiła się za nami u Jezusa. Następnego dnia wieczorem, o godzinie 21.00, ­kiedy ojciec znowu czuwał przy chorych, usłyszałem stuknięcie, jakby coś potoczyło się po podłodze. Jak się okazało, była to moneta dziesięciokopiejkowa, w dodatku złota. Gdy ojciec ją sprzedał, otrzymał 700 rubli. To było bardzo dużo pieniędzy. Po kryjomu przychodziła do nas lekarka, by dawać zastrzyki chorym. Babcia, ciocia i jej córeczka wróciły do zdrowia.

Dziś uważam, że był to cud, który wyprosiła Matka Boża Łaskawa w odpowiedzi na nasze ufne modlitwy różańcowe. Obecnie Jej stanisławowski obraz znajduje się w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Gdańsku. Gdy Ojciec Święty Jan Paweł II był w Gdańsku, błogosławił tym wizerunkiem zgromadzonych chorych.

Maryjo, Matko Jezusa, Matko nasza i Matko moja! Opiekuj się Polską, wszystkimi Polakami, mną i moją rodziną, a mojej babci, która przez tyle lat opiekowała się mną z matczyną miłością, uproś wieczne szczęście w niebie.

Władysław Wasylkiewicz

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – MARZEC 2017 r.

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Moc Milczenia Przeciw Dyktaturze Hałasu
kard. Robert Sarah, Nicolas Diat

Przywykliśmy dzisiaj do zgiełku i pośpiechu, tak jak przyzwyczailiśmy się do oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Gdy jednak oderwiemy się od hałasu wokół nas i okiełznamy wewnętrzny zamęt, gdy przestaniemy lękać się ciszy, wówczas odetchniemy pełną piersią. Prawda i dobro nie krzyczą, czekają na odkrycie. Cisza zna pełnię sensu. Trzeba słuchać, żeby usłyszeć. Zamilknąć, aby wybrać słowo. Zatrzymać się, by znaleźć kierunek.

Udostępnij

„Różaniec” jest miesięcznikiem formacyjnym. Znajdziesz w nim treści, które pomogą Ci wzrastać na drodze życia duchowego. Głównym rysem pisma jest maryjny wymiar duchowości katolickiej.