Zdarza się, że błądzimy, odgrywając w życiu – jak w teatrze – role niezgodne z własnym powołaniem. Jednak także na tych scenach iluzji czeka na nas Bóg. Pragnie, byśmy się nawrócili, zaczęli żyć prawda i przyjęli Jego miłość.
Idziemy przez życie i mijamy różnych ludzi. Bywa, że spotkanie z drugim człowiekiem zmienia dzień: człowiek się uśmiechnie i idzie dalej. Czasem jednak jest tak, że napotkani ludzie są iskrą, która zmienia zupełnie – nie tylko dzień, lecz także całe życie. Tak było i w tym przypadku.
Agnieszka Radzikowska i Dariusz Chojnacki to aktorzy Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, rodzice trójki dzieci. Należą do Domowego Kościoła, propagują czystość przedmałżeńską, wspólnie odmawiają Różaniec. Świadczą o Bogu, który uzdrawia człowieka, prostuje ścieżki, wyrywa z otchłani grzechu i daje nowe życie. Nowenna pompejańska, którą niejednokrotnie podejmowali, zmieniła życie ich i najbliższych im osób. Nie od razu jednak było dobrze, bo życie pisze zaskakujące scenariusze. Można by rzec: przypadek. Tymczasem oni wierzą, że to zamysł Boży. Są przekonani, że każdy krok stawiany w świetle Bożej miłości nadaje życiu sens.
[FMP]
MACHINA GRZECHU
Darek był daleko od Kościoła, a cnoty chrześcijańskiego życia były dla niego powodem do drwin. Co więcej, od najmłodszych lat wyczuwał bardzo blisko siebie obecność Szatana. W życiu był szczęściarzem, jego marzenia spełniały się bez większego wysiłku. Na przykład egzamin do szkoły teatralnej zdał za pierwszym razem, a to nie zdarza się często. Paradoksalnie czuł, jakby był pod „dobrą” opieką złego ducha. A to działa tak, że cała ta machina grzechu i zła ma w efekcie doprowadzić człowieka do uznania bezsensu życia i do pragnienia śmierci.
Bóg, który pokonał Szatana, otworzył serce Darka na prawdziwą miłość i ukazał mu ścieżkę, która daje prawdziwe życie, i to w obfitości. Nie od razu jednak tak się stało. Darek żył bardzo bez trosko: imprezy, muzyka metalowa, alkohol, rozpusta, pornografia, kobiety. I było „dobrze”. Teatr od lat był jego pasją, a talent ma wielki, więc wszystko szło jak z płatka. Sztuka za sztuką, kariera, nagrody. W teatrze też poznał Agnieszkę. Niepozorne spotkanie okazało się drogą wielu błogosławieństw. Kiedy weszła do palami – bo tam się spotkali – przedstawiła się tylko, a Darek powiedział: będziesz moją żoną. I tak się stało.
NADZIEJA I CIERPLIWOŚĆ
Agnieszka jako osoba wierząca nie traciła nadziei. Ufała, że Darek zmieni swoje życie i dotychczasowe nawyki, a jego serce zakorzeni się w Bogu, że się nawróci. Była cierpliwa. Gorliwie się modliła o to, żeby Darek otworzył się na działanie Bożej miłości. Chociaż narzeczony raczej z ironią i prześmiewczo podchodził do spraw wiary, nie ustawała. A że był mocno zakochany i bał się, że straci Agnieszkę, więc dla świętego spokoju wziął udział w dniach skupienia dla narzeczonych. Ów „święty spokój” okazał się dosłownie drogą do świętości, i to wcale nie spokojną.
Podczas modlitwy szczególnie dotknęła go Boża łaska i wychodząc z bazyliki w Panewnikach, powiedział do narzeczonej:
– Agnieszko, ja wierzę. Przyszedł do mnie Duch Święty.
Od tej pory ich życie się zmieniło. Wyprowadzili się ze wspólnie wynajętego mieszkania i na czas przygotowań do ślubu wrócili do rodziców. To budzilo zaskoczenie, było traktowane jak kolejny szalony pomysł Darka. Niewielu dawało szanse, nie wierzyli, że to prawdziwe i że przetrwa. Tyle lat czystość dla niego nie istniała, że gdy się wyspowiadał i wspólnie podjęli decyzję o wstrzemięźliwości, niewielu uwierzyło w jego przemianę.
TRUDNE CHWILE
Po ślubie zaadoptowali Natalię, którą poznali już wcześniej u sióstr w Szopienicach. Będąc otwartymi na życie, chcieli jeszcze powiększyć rodzinę, jednak okazało się, że to nie takie proste. Pierwszą ciążę Agnieszka poroniła. Dziecko zmarło. To było bardzo trudne doświadczenie.
– Ale wówczas przyszło wielkie zaufanie wobec Maryi – wspomina Agnieszka. – Nie tylko w modlitwie, lecz także w rozmowie, jak z kobietą, która rozumie sytuację śmierci dziecka.
Nie ustawali w modlitwie różańcowej. To stało się ich codzienną praktyką. Mimo aktywnego trybu życia podejmowali wspólnie dzieło modlitwy Nowenną pompejańską, a ta trwa przecież 54 dni. Darek każdego dnia odmawia brewiarz.
– To bardzo umacniające – mówi.
Tym bardziej w trudnych chwilach, których też w ich życiu niemało. Kiedy Darek się nawrócił i wydawało się, że teraz nastał czas błogiej arkadii, wydarzyło się coś, co było dla nich niejako próbą wiary. Darkowi zmarł brat – 27-letni, będący u progu samodzielnego życia. Zaczadził się w nowo wynajętym mieszkaniu. Agnieszka i Darek łączyli te momenty z modlitwą. Zaczęli też starać się o dziecko. Po ludzku sprawa wydawała się beznadziejna, jednak Bóg nieustannie obejmuje ich troską. Poznali lekarza, którego metody pomogły. Po roku na świat przyszła Leosia.
ŚWIADECTWO WIARY
Na co dzień żyją Ewangelią. Starają się dawać świadectwo wiary, szczególnie w pracy. Agnieszka wspomina, że zdarzało się im odmówić przyjęcia ról niezgodnych z wartościami, którymi się w życiu kierują -jawnie obrażających Kościół, czy prześmiew- czo podchodzących do spraw wiary. Z drugiej strony czasem przez trudne role negatywnych postaci jako aktorzy pokazują dobro. Grając bowiem role osób dalekich od wiary, można uwidocznić, jak wielkim smutkiem jest życie bez Boga.
Dziś są szczęśliwym małżeństwem, wychowują swoje córki w wierze nie tylko słowem, ale przede wszystkim przykładem życia. Zaufali Bogu. Jak w Różańcu przeżywają tajemnice życia: radosne, bolesne, wszystkie…
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 2020 r.
[/FMP]
