O moim sposobie modlenia się

Pan Bóg podaje każdej z osobna duszy sposób modlenia się jak najlepiej i najskuteczniej. Ja zaś wcale nie chcę zmieniać przez ciebie wybranego. Powiem ci wszakże o moim sposobie modlenia się przed Przenajświętszym Sakramentem:

Zaczynam od złożenia najgłębszej czci, utkwiwszy oczy w ołtarz; rozmyślam o Jezusie Chrystusie… Wyobrażam Go sobie w przybytku jako Gościa i Więźnia mego.
Tu On sam przebywa ze mną i blisko mnie.
Tu On sam uwięził się dla mnie.

Gość Boski! Więc przyjmuję Go do domu mego, jak to niegdyś uczyniły obydwie siostry w Betanii. Obydwie oddały Mu razem pokłon: jedna usługując Mu, druga modląc się u stóp Jego. Tak i ja będę się starał złożyć Mu cześć gorliwością Marty i pobożnością Marii.

Następnie rozmyślam o tym, że przychodząc do mnie w gościnę, chciał zostać moim Więźniem. A skoro postanowił już mnie nigdy nie opuścić, to po to, abym Go zawsze czcił.
O Więźniu! Miłość Twoja skrępowała Ciebie i ja też zamykam się z Tobą i serce moje poddaję w niewolę prawa Twego.

Kiedyż to najmocniej ukochał mnie Zbawiciel?
W Najświętszym Sakramencie zespolił się On najściślej ze mną; tam w Ofierze swojej poświęcił się On wspaniałomyślnie za mnie.

O miłości zespolenia, a miłości poświęcenia się!
Cóż porównam do tej podwójnej miłości. A pragnę taką mieć miłość.

Usilnością przeto moją będę miłować Ciebie, Panie, jakoś Ty mnie umiłował – zespolić się z Tobą i poświęcić się dla Ciebie.

Zespolę się z Tobą, Panie, jeżeli wstępować będę w ślady Twoje; i Z TOBĄ UCZYNIĘ Z SIEBIE OFIARĘ DLA CIEBIE, jeżeli ze św. Pawłem radować się będę w utrapieniach moich.

Przenajświętszy Sakrament przewyższa wszelkie dary Boże; gromadzi je i mnie oddaje.

Ach! Czymże byłbym bez Sakramentu Ołtarza! Bez Niego dusza moja byłaby pustą, serce moje zimne, życie moje smutne.

Nieogarniona miłość Boga ku mnie budzi we mnie uczucia wdzięczności.
Jakże odwdzięczę się Zbawicielowi za wszystko dobro, które na mnie zlewa przez Najświętszy Sakrament? Najświętszy Sakrament sam jest aktem Bożego dziękczynienia. Więc ofiaruję Ojcu Niebieskiemu tę Hostię bez skazy, milszą Mu od ofiar Abla, Abrahama i Melchizedeka. A w oczach Bożych ta pełna tajemnicy zamiana ma taką cenę, że nią wypłacę się z całego długu winnej wdzięczności.

Jakże mi słodko ofiarować siebie Sakramentowi Ołtarza. Jest On najwyższą ofiarą, która jedynie podoba się Bogu.

W Sakramencie Ołtarza łączę się z Ofiarą Boską, ofiaruję Jej siebie, aby z Nią się ofiarować. Chowam się pod Jej zasłonę, aby skryć nędzę moją. Wyniszczam siebie w Niej, aby jedyną pozostała Ofiarą, którą Bóg z upodobaniem przyjmuje.

GDY DOJDĘ AŻ DO NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU, POSIĄDĘ WSZYSTKIE BOGACTWA NIEBIOS.
Sakrament Ołtarza jest w moich oczach CENTRUM ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO;
jakże On opromienia całe życie, wszystkie skłonności i wszystkie sprawy nasze.

Myśli wybrane z broszur bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego


Partnerzy medialni