O spowiedzi

Spowiedź, czyli wyznanie grzechów jest rzeczą trudną i przykrą,
ale dla ludzi pysznych. 
Aby spowiedź była dobra, winna być pokorna, szczera i zupełna.

Penitent, który idzie do spowiedzi, powinien się uważać za zbrodniarza skazanego na śmierć, związanego tylu łańcuchami, ile ma grzechów śmiertelnych. Takim bowiem jest rzeczywiście wobec spowiednika, który zastępuje mu miejsce Boga i który sam tylko może go rozkuć z tych kajdan i uwolnić od piekła. Ma przeto przemawiać do spowiednika z największą pokorą.
Należy okazywać spowiednikowi największe uszanowanie, mówiąc doń z pokorą, słuchać skromnie tego, co on mówi. Gdy cię upomina, słuchaj pokornie, przyjmij rady jego i rozgrzeszenie, jakiego ci udzielił, jakby ci sam Pan Jezus go udzielał.
W trybunale pokuty winowajca sam powinien być swoim oskarżycielem, ale nie obrońcą, który uniewinnia swe błędy. Kto się szczerze oskarża, dostąpi przebaczenia i otrzyma od Boga obfitość miłosierdzia.
Bóg łatwo przebacza grzesznikowi, który uznaje swe winy.
Św. Grzegorz mówi: „jeżeli się uniewinniasz, Bóg cię oskarży; gdy się sam oskarżasz, Bóg cię usprawiedliwi”.
Mój bracie, wstyd grzeszyć, ale chwalebnie wyspowiadać się z grzechów. Unikajmy wstydu takiego, który prowadzi do grzechu i czyni nas nieprzyjaciółmi Boga, ale nie takiego, który na spowiedzi pozyskuje łaskę Boga i chwałę niebieską.
Św. Chryzostom tak tłumaczy: „Bóg dał człowiekowi wstyd, aby się ustrzegł grzechu, a ufność, aby się z niego wyspowiadał. Szatan zaś czyni wprost przeciwnie: Do grzechu skłania ufnością, a od spowiedzi odwodzi wstydem”.
Jakże godni pożałowania są ci, którzy sobie lekarstwo w truciznę przemieniają. Kto popełnił grzech śmiertelny, miał tylko jeden na sumieniu, a nie wyznając go na spowiedzi popełnia drugi – świętokradztwo, daleko cięższy od pierwszego grzechu.
Penitent powinien zachować tajemnicę o tym, co mówił spowiednik.

Myśli wybrane z broszur bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego


Partnerzy medialni