Myśl o spotkaniu Jezusa zmartwychwstałego ze swoją Matką pojawia się wśród Ojców Kościoła w IV w. Św. Jan Chryzostom sławi niewiasty, które szły za Jezusem w czasie Jego publicznej działalności i które okazały wyjątkową wierność Jezusowi w czasie Jego męki. Biskup Konstantynopola pisze: „Widziały, jak Jezus zawołał donośnym głosem, jak oddał ducha, jak skały zaczęły pękać i to, co nastąpiło potem. One też pierwsze ujrzały Jezusa zmartwychwstałego. Kim one są? To Jego własna Matka..?

Te same przekonania wypowiada współczesny Chryzostomowi św. Grzegorz z Nyssy, a pokolenie później naucza o tym św. Efrem i Hezychiusz Jerozolimski. Ten ostatni mówi o niewieście ,,która zachowała dziewictwo, nosiła Boga w swym łonie, urodziła Stwórcę według ciała, pierwsza przywitała Jezusa powracającego z ramion śmierci”. Dwa wieki później tę samą tradycję podejmują Roman Pieśniarz i Sewer z Antiochii, który pisze: „To do Niej należało zwiastowanie radosnej nowiny, Ona bowiem była przyczyną radości i do Niej samej skierowane były chwalebne słowa: «Raduj się, pełna łaski»”. Roman wkłada w usta umierającego Jezusa słowa: „Nie upadaj na duchu, Matko moja; będziesz pierwszą, która ujrzysz mnie, kiedy wyjdę z grobu”.

Trudno wskazać na pochodzenie tej tradycji. Wprawdzie Dzieje Apostolskie zaliczają Maryję do świadków zmartwychwstania (Dz 1, 14. 22), to jednak nie mówią wyraźnie, czy Maryja w ogóle widziała Zmartwychwstałego. Wiara w spotkanie Matki Bożej ze zmartwychwstałym Synem wydaje się niezależna od naukowych roztrząsań. Przejmowali ją w kolejnych wiekach wielcy czciciele Matki Najświętszej: św. Albert Wielki, Grzegorz Palamas, Suarez. Wśród papieży zalicza się do nich Pius XII. Jan Paweł n w swych homiliach także nawiązuje do tej tradycji.

Istnieje również druga szkoła, która twierdzi, że Jezus nie musiał się ukazać Maryi, Ona bowiem zawsze wierzyła w Niego i nie potrzebowała umocnienia w wierze. Tymczasem ukazywanie się Jezusa zmartwychwstałego miało na celu obudzenie zachwianej wiary uczniów. Zdaniem tej grupy czcicieli Maryi, to do Niej przede wszystkim odnoszą się słowa pochwały Jezusa: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). Maryja była uczestnikiem wszystkich błogosławieństw Jezusa, również tego wypowiedzianego już po Jego zmartwychwstania

Teologia nie wyklucza żadnej z tych interpretacji. Raz jeszcze daje znać o sobie „pedagogiczna funkcja” przepowiadania Słowa. Wszystko zależy od tego, na co położymy akcent w nauczaniu maryjnym: na miłość Syna i Matki, czy na wiarę Maryi i postawienie Jej za wzór dla wierzących. Kościół nie podejmuje się w tym momencie analizy prawdy historycznej, interesuje go raczej prawda teologiczna, a na tej płaszczyźnie obie tradycje nie wykluczają się. Kościół sławi bowiem miłość łączącą tych Dwoje, podziwia także wiarę Maryi.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Kwiecień 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Pod Jej płaszczem

Pod Jej płaszczem
kard. Mauro Piacenza

W dzisiejszym świecie coraz częściej zauważamy postawę utraty świadomości grzechu, nawet ciężkiego, stąd wielu nawet wierzących dyspensuje się od ich sakramentalnego wyznawania lub z korzysta z niego sporadycznie. Kardynał Piacenza, świadomy takiego stanu rzeczy, pragnie w swoich relacjach zachęcić do częstszej spowiedzi w świetle fatimskiego orędzia miłosierdzia, jakie sam Bóg kieruje do ludzkości. „Mam nadzieję – pisze Autor – że te refleksje pomogą wielu penitentom przystępować do sakramentu pokuty z wiarą i radością”. Zachęca też i samych spowiedników, „aby sprawowali go z chęcią i oddaniem, aż do całkowitego poświęcenia się dla dusz (por.2 Kor 12,15)”.

UDOSTĘPNIJ