Zmartwychwstanie Pana Jezusa to bez wątpienia najważniejszy fakt w dziejach świata. Właśnie fakt, a nie jakaś legenda czy pobożne życzenie ludzi wierzących. Jak każdy fakt historyczny ma swój czas, miejsce, wiarygodnych świadków. Dlaczego wobec tego – skoro mamy do czynienia z wydarzeniem historycznym – tak wielu ludzi nie chce przyjąć go do wiadomości?

Kiedy św. Paweł w czasie drugiej wyprawy misyjnej trafił do Aten, boleśnie zetknął się ze światem niedowiarstwa Ateńczycy słuchali z ciekawością, gdy mówił o nieznanym Bogu, pełnym dobroci i bliskim każdemu człowiekowi; kiwali głowami, kiedy mówił o dobrym Jezusie; skoro jednak powiedział im najbardziej pocieszającą nowinę o tym, że ten Człowiek z Nazaretu wymknął się śmierci – żachnęli się: „posłuchamy cię o tym innym razem” (Dz 17, 32). I mówią tak do dzisiaj. Świat jest pełen takich sceptycznych Ateńczyków. Ewangelia o dobrym Bogu, przykazanie miłości, humanizm… tak, jak najbardziej. Ale Zmartwychwstały? To za trudne, lepiej urządźmy kolejny bal dobroczynny…

Dlaczego tak trudno jest przyjąć niektórym fakt Zmartwychwstania?

Wobec tego faktu wszystko staje się małe. Bo cóż z tego, że wiemy, jak ten świat jest zbudowany i w którą kręci się stronę, skoro Pan Bóg sprawia nam takie niespodzianki: najbardziej bezwzględne prawo świata – prawo śmierci – okazuje się ostatecznie sługą życia! Zmartwychwstanie sprawia, że człowiek z całą mądrością tego świata staje się „tyci”. A nie zawsze lubimy być „tyci”.

Czasem bywa jednak całkiem przeciwnie. Zmartwychwstanie przeszkadza bowiem tym również, którzy materię tego świata uważają za więzienie ducha. Jeżeli za Platonem powiemy, że „ciało jest grobem”, to wskrzeszenie ciała uznamy za wskrzeszenie więzienia, w którym człowieczy duch jest zamknięty. Zmartwychwstanie ogłasza zupełnie coś innego: ten świat nie jest przypadkiem, Pan Bóg chciał takiego właśnie – duchowo-materialnego świata, a ciało ludzkie, choćby chore, słabe czy sprawiające kłopoty (Biedaczyna z Asyżu mawiał ponoć „ten osioł – moje ciało”) – jest ukochane przez Boga. Materia tego świata, choć może nie najpiękniejsza (zniszczyliśmy ją dość mocno), nie potrzebuje jednak zniszczenia, a raczej przemiany – potrzebuje z-martwych-powstania.

I wreszcie trudność największa: przyjęcie faktu Zmartwychwstania zobowiązuje. Zmartwychwstanie jest bowiem Bożą pieczęcią na wszystkim, co Jezus mówił i działał.

Przyjęcie Zmartwychwstania oznacza zatem również, że trzeba przyjąć wszystko to, co Jezus mówił.

Trzeba zgodzić się na wymagania, które nam stawia Trzeba na poważnie potraktować własne uczestnictwo w Kościele. Trzeba i do swojego zmartwychwstania się przygotować. Trzeba, trzeba, trzeba… Skoro Chrystus zmartwychwstał, to wszystko musi być inaczej.

Tego „inaczej” boi się chyba najwięcej ludzi.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Kwiecień 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Objawione w…

Objawione w…
Bolesław Słota CSsR

Objawione w… to krótkie medytacje bogato ilustrowane. Książka jest fragmentarycznym zatrzymaniem w czasie i miejscach, gdzie jest możliwe spotkanie Boga. Jest towarzyszeniem osobom i wydarzeniom, które opowiadają o tęsknotach i potrzebach serca oraz wskazują ich Autora. Objawione w… odwołuje się też do spotkań zapisanych w Ewangelii.

UDOSTĘPNIJ