W ostatnim numerze „Różańca” drukowaliśmy wystąpienie Michaela Keatinga „Uwiedzione pokolenie”. Artykuł „Prorocy wolności” opisuje kolejne sposoby wykradania dzieci rodzicom, (red.)

Hasło „róbta co chceta” obiegło całą Polskę. Kto pamięta, że ponad sto lat temu satanista Alister Crowley w swojej LXXVII księdze Prawa pisał o tak zwanym prawie Thelemy, czyli magicznej woli, które brzmi: „czyń, co chcesz” będzie całym prawem?

Crowleyowska, „Księga Prawa” napisana w języku staroangielskim, stylizowanym na język biblijny – opisuje obecne stulecie jako czas „Ukoronowanego i Podbijającego Dziecka”, którego „rządy zapuszczają korzenie wszędzie. Upadek poczucia grzechu, szerzenie się naiwności i nieodpowiedzialności, dziwne zmiany instynktu rozrodczego (…), dziecinna wiara w postęp, w połączeniu z przerażającym strachem przed katastrofą”. Crowley uważał się za proroka tego czasu. Nazywał siebie „Bestią 666”. Założył opactwo, które nazwał „Czyń, co chcesz”. Na porządku dziennym były tam narkotyki (Crowley był morfinistą), alkohol i wszelkie inne nadużycia.

Pokolenie hippisowskie, czytając pisma Crowleya, interpretowało prawo Thelemy jako „rób, na co masz ochotę”. Zdawało się jeszcze nie zauważać innego zdania crowleyowskiej księgi, które zazwyczaj było już celowo niedopowiadane, że „człowiek ma prawo zabić tych, którzy stają prawom owym na przeszkodzie. Niewolnicy służyć będą”. Nie jest przypadkiem umieszczenie portretu Crowleya na okładce płyty „Sargent’s Pepper” zespołu „The Beatles”. John Lennon, wielbiony przez miliony ludzi, lider tej grupy, niejednokrotnie twierdził publicznie, że podpisał pakt z szatanem, zaś w swoich piosenkach wykorzystywał okultystyczno-ezoteryczną symbolikę.

To właśnie „The Beatles” torował drogę związkom muzyki rockowej z okultyzmem i satanizmem Z tego źródła biorą się w muzyce zwanej młodzieżową hymny pochwalne na cześć zła itp.

John Lennon, który w swoim czasie głosił, że „The Beatles” są więksi od Jezusa, niedługo przed swoją tragiczną śmiercią mówił: „Nie wierzę w «The Beatles». (…) Nie wierzę w nich, bez względu na to, co czasem myśleliśmy. To był sen. Sen, w który już nie wierzę. Zresztą postanowiłem sobie już więcej nie zawracać głowy tymi świństwami. Mdli mnie na samą myśl o tym”

Jednak popularność idei satanistycznych w środowiskach ludzi mediów, sztuki, literatury, a szczególnie wykonawców muzyki rockowej bardzo wzrosła od tamtego czasu, i jest zjawiskiem zdumiewającym. Ich popularyzacja odbywa się pod przykrywką działań grup ezoterycznych, ideologii New Age itp. Ta ostatnia wlewa się niekontrolowanym strumieniem w media na całym świecie – także w Polsce.

Prorocy nowej „wolności” nigdy nie lekceważyli znaczenia mediów. Sandor la Vey, węgierski emigrant zamieszkały w Ameryce, który w 1967 r. wydał „Czarną Biblię”, za najważniejsze środki oddziaływania uważał:

  1. słowo – jako nośnik informacji;
  2. pobłażliwość – jako zabieg socjotechniczny, polegający na zacieraniu różnic pomiędzy prawdą i fałszem, dobrem i złem;
  3. muzykę – jako nośnik najskuteczniejszy przyswajający agresywne myśli i emocje.

Współczesna muzyka – nie tylko rockowa, ale choćby ta z rodzaju New Age – niszczy system nerwowy człowieka przez wprowadzanie go w trans podobny do hipnotycznego snu i przez bombardowanie mózgu falami radiowymi o wysokiej częstotliwości (w podobny sposób KGB produkowało tzw. ludzi- maszyny, pozbawionych strachu i gotowych do wykonania każdego rozkazu).

Le Vey, podobnie jak Crowley, uważał za nadrzędną zasadę „czyń, co ci się podoba”. Dziś, kiedy nawet dzieci zdążyły poznać hasło „róbta, co chceta”, należy głośno przypomnieć, kto je wyznaje. I jak bardzo staje się ono powszechne.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Różaniec – Grudzień 1995

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Rozmawiając o gender Argumenty bez mitów

Rozmawiając o gender Argumenty bez mitów
Marzena Nykiel

Niekończące się nocne Polaków rozmowy – czyli audycja Rozmowy niedokończone w Radiu Maryja – nie omijają tematów ważnych ani trudnych. Nie dajmy się zniechęcić do poznawania prawdy. Nawet jeśli na słowo gender reagujemy już zniecierpliwieniem lub znużeniem, trzeba o tym rozmawiać. Nie warto jednak tracić czasu na mity, pora na argumenty, konkrety, fakty. Choć to kolejna pozycja na ten temat, wyróżniają ją: prosty język, klarowny przekaz, zrozumiała myśl przewodnia. Nie możemy trwać w obojętności, gdy obok nas toczy się walka o tożsamość człowieka.

UDOSTĘPNIJ