Niech będzie uwielbiony Ten,
Który Jest.
Jego jest czas
i Jego jest wieczność
On jest Początkiem i Końcem.
Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.
Wieczór sylwestrowy
jest wieczorem radości,
odchodzi bowiem to, co już minęło,
a z nadzieją przychodzi nowe. (…)
Jestem rok starszy.
Jak ten czas szybko ucieka.

Wieczór sylwestrowy
jest wieczorem refleksji.
Stosowny to wieczór,
aby otwoizyć Księgę Koheleta.
I czytać: „Wszystko ma swój czas (…)
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania (…)
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu (…)
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju” (Koh 3,1-8).
A „Słońce wschodzi i zachodzi,
i na miejsce swoje śpieszy z powrotem,
i znowu tam wschodzi (…)
Wszystkie izeki płyną do morza,
a morze wcale nie wzbiera (…)
To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym,
co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma
pod słońcem” (Koh 1,5-9).
Umówiliśmy się po szkolnemu,
że jest czas przeszły, teraźniejszy
i przyszły,
ale nie wiem, czym jest czas.
„Wyznaję Ci, Panie, że nadal nie wiem,
czym jest czas. Lecz także wyznaję,
iż wiem, że słowa te
w czasie wypowiadam”
(Św. Augustyn, Wyznania, XI).
Jeden jest tylko
Wiecznym Czasem Teraźniejszym
Ten, Który Jest – Bóg!
Gdy przyszła Pełnia Czasu,
Przedwieczne Słowo Ojca
stało się Ciałem
i oglądaliśmy Jego chwałę.
Chwałę, jako Jednorodzonego
pochodzącego od Ojca.
Ma granice – Nieskończony.
Odtąd mierzymy czas, piszemy daty,
od narodzenia Chrystusa nazywamy to nową erą.
Uczymy się wydarzeń z historii,
a wydarzenia następują coraz gęściej
i coraz krótsze są epoki,
coraz krótsze dla nas są dni.
Chcę prześcignąć czas,
a chciałbym czasem czas zatrzymać,
choć wiem, że drugi raz nie wejdę
do tej samej rzeki
wszystko się zmienia.
Wnuki rosną, dzieci się starzeją,
tylko my wciąż tacy sami.

Oglądam się dziś na rok miniony
i liczę, co zrobiłem.
Liczę wpłacone rachunki,
położone w murze cegły,
zapisuję zdania, pytam,
na ile jeszcze mi starczy.
Wciąż mi brakuje kilku godzin na dobę.
Ścigam się z czasem, chwytam czas,
nie chcę być ostatni,
bo ostatnich gryzą psy.
Spostrzegam, ilu spośród nas
w tym roku odeszło,
ilu się urodziło.
Ja też chciałbym dopisać życiem swoim
jeszcze jedną malutką historię
w tym mieście
i w tym świecie obalonych pomników.
Lecz cóż to wszystko znaczy
wobec współczesnych idolów!
Jestem już tylko przeszłością, zdeptaną,
przykrytą wojnami, trupami zbrodni,
umierającymi z głodu, zarażonymi aidsem;
zakrzyczany bezbożnością, dziką muzyką.
I nie umiem się znaleźć
w tym czasie umów,
porozumień, rozejmów, traktatów.
Oni to podpisują,
ale oni nie wierzą,
że to zachowają.
Nie umiem zabrać głosu
w rozgadanych radiach,
nie umiem nowomowy i nie umiem się
ułożyć w tym czasie „niepotrafień”,
bo zawodny jest człowiek
i każdy człowiek jest kłamcą.
Jeden jest tylko ten,
który mnie nigdy nie zawiódł.
I On nauczył mnie mówić
i być: tak – tak
nie – nie
reszta od diabła jest.

A pieniądz ożeniony z seksem
urodził mafię, terroryzm
antychrysta naszych czasów,
i w nim położyliśmy nadzieję.
Dlatego zginiemy!
A mafia i dyplomacja
ponad Polską podają sobie ręce
i będą nami frymarczyć (…)

Przyszły nowe czasy,
przyszli nowi ludzie.
Nie ma już czasu, aby myśleć,
trzeba działać.
Musimy przecież dążyć naprzód
choćby w nieznane i groźne.
Czas to pieniądz, chwytaj czas!
Nie, czas to dar, czas to miłość.
Dał nam Bóg kawałek wieczności,
nam wszystkim zrodzonym z matki
dał życie – czas.
Nie zabijaj tej miłości!
Ci, co nie mają czasu,
już nic nie zrobią.
Nawet nie potrafią kochać.
Trzeba swój czas rozdać innym.
I tak czynią rodzice, nauczyciele,
kapłani, wszyscy, którzy służą innym,
urzędnicy, lekarze,
którzy rozdają swój czas.
Podliczam dziś, ile straciłem czasu,
ile go wziąłem dla siebie.
Biedny jestem, ale
bogaty jestem tym, co rozdałem.
Zostało mi jeszcze trochę czasu
na spłacenie długów wdzięczności.
Tylko ręce mi osłabły i omdlały kolana,
a jeszcze tyle dziękczynienia
winienem ludziom i Bogu.

„Spieszmy się kochać ludzi,
tak szybko odchodzą!”
Oglądam się dziś wstecz
i spostrzegam swoje ślady.
Te bez miłości
niech zasypie szybko śnieg
i niech zamarzną na marne,
resztę niech zaliczy mi Pan Bóg,
gdy mój czas skończy.
Wiem, że przyjdą dobre czasy.
Czy Pan Bóg da nam je oglądać?
Wiem, że po sylwestrowej nocy
przybędzie dnia,
przyjdzie nowy czas,
a może dla nas jest to ostatnia godzina,
jak dziś ostrzega nas święty Jan,
bo pojawiło się tylu antychrystów.
Stąd poznajemy,
że jest to ostatnia godzina.
Ale ten świat
będzie albo Chrystusowy,
albo go w ogóle nie będzie.
Będzie nowy czas,
kiedy Bóg otrze z naszych oczu
wszelką łzę i płaczu już nie będzie,
bo dawne rzeczy przeminęły,
i będzie nowa ziemia
i nowe niebo. (…)
A póki co, w dzisiejszy wieczór
czas na życzenia
sylwestrowe i noworoczne (…)
dla was wszystkich,
którzy tu modlicie się.
Powiem je za księdzem Twardowskim:
„Czekam na was, najdrożsi,
z każdą pierwszą gwiazdką —
z niebem betlejemskim,
co w pudełkach świeci (…)
bez was świeczki gasną —
i nie ma żyć dla kogo”.

Niech będzie uwielbiony
Ten, Który Jest,
Ten, Który Był
i Który Przychodzi.
On los nasz obróci ku dobremu!
Jemu niech będzie cześć i chwała
i uwielbienie na wieki.
Amen.

ze słowa wygłoszonego w katedrze łowickiej 31 XII 1993 r.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Styczeń 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Sługa Służebnicy Zbiór IX

Sługa Służebnicy Zbiór IX
bp. Józef Zawitkowski

O, jakie trudne kazanie! To nie kazanie, to przykazanie. Idę, aby czynić to, co przykazał nam Pan. Nie umiem nóg umywać. To trzeba kochać jak matka, która umywa całego człowieka. Dziecko moje! Nie krępuj się, że nogi masz zmęczone. Nie wstydź się. że rany są otwarte, przecież do końca cię umiłowałem.

UDOSTĘPNIJ