Kochani moi!
Ośmieliłem się postawić
każdemu z nas pytanie:
czy ja jestem człowiekiem wiary,
czy ja jestem człowiekiem
zaufania Bogu,
czyja jestem człowiekiem modlitwy?
Zatrzymajmy więc swoją uwagę
nad prawdą
– nasz Bóg jest miłosierny
i postawmy sobie drugie pytanie:
czy Bóg mi jeszcze raz przebaczy?

Każdy z nas szuka
usprawiedliwienia.
Przez grzech stałem się
niesprawiedliwy.
Szukam więc kogoś, kto by
zmazał mój grzech,
kto by mnie usprawiedliwił.
Jest grzech!
To on mi tak przeszkadza
wierzyć Bogu
i całym sercem Go ukochać.
Tego przeżycia
doświadczamy wszyscy.
Skąd się w nas bierze grzech?
Jest szatan — ojciec wszelkiego zła,
upadły anioł,
który powiedział Bogu:
Nie będę Ci służył!
Ten, który jest zazdrosny
o zbawienie człowieka
i łasi się wciąż
u wrót serca człowieka,
aby człowiek nie był zbawiony.

Szatan podpowiada
człowiekowi pokusę.
Jest pokusa? — Tak.
Szatan potrafi rzecz złą
podpowiadać tak pięknie,
że człowiek rozumny, mądry
biegnie za tym, co jest złe.
Nieszczęsny ja człowiek:
– bo wiem, co jest dobre,
a jednak wybieram zło.

Pokusa zawsze jest piękna,
dokąd nie stanie się grzechem.
„Owoc był piękny, powabny.”
Pokusa staje się tragiczna,
gdy stanie się grzechem.
Wtedy człowiek spostrzega,
że jest nagi.
Chowa się więc człowiek
przed sobą,
przed ludźmi i przed Bogiem.

Jest sumienie!
I to mi nie daje spokoju.
Pan Bóg będzie wołał na mnie:
Adamie, gdzie jesteś?!
Z tym wyrzutem nie mogę żyć.
Trzeba mi wrócić do Ojca
i powiedzieć:
Zgrzeszyłem przeciwko niebu
i przeciwko Tobie –
albo wybrać drogę Judaszową.
Nie ma trzeciej możliwości. (…)
Dziwię się
dlaczego to tak jest,
że my ludzie wierzący,
którym Pan Bóg tyle razy
przebacza,
dlaczego my jesteśmy
tacy kiepscy ludzie?

Spowiadamy się – znów grzeszymy.
I grzeszymy gorzej niż przedtem.
Dlaczego to tak jest,
że nie potrafimy
po każdym przebaczeniu
więcej kochać Chrystusa,
być lepszymi ludźmi?
Bo my nie przeżywamy
sakramentu pokuty.
Chodzimy do spowiedzi,
a nie przeżywamy
sakramentu pokuty,
sakramentu nawrócenia,
pojednania i przemiany.

A więc, co ja mam robić,
aby Pan Bóg mi naprawdę
grzechy przebaczył,
a ja żebym
po odpuszczeniu grzechów
był lepszym człowiekiem?

Mam zrobić rachunek sumienia. (…)

Zrobić rachunek sumienia
to znaczy – zobaczyć,
jakim ja jestem.
Wtedy człowiek zacznie płakać,
a to jest żal za grzechy.
To jest moje nawrócenie.

Jeśli powiedziałem Panu Bogu:
Nie będę Ci służył,
i odwróciłem się do Niego plecami,
to teraz ma się stać nawrócenie.
Mam się zwrócić twarzą do Boga.
To jest moje nawrócenie.
I zobaczę, że On mnie kocha.
W tym przeżyciu staje się
moje nawrócenie
i postanowienie:
nie chcę więcej tego grzechu.
Wyznanie grzechów kapłanowi,
aby Bóg mi przebaczył.
Człowiek ma czasem pokusę
powiedzieć:
Po co ten drugi człowiek
między mną a Panem Bogiem?
Przecież mogę to z Bogiem
załatwić sam.

Nieprawda!
Jaki cudowny jest mój Pan i Bóg,
że nie każe mi spotykać się
bezpośrednio z Nim.
Jeśli człowiek
wobec drugiego człowieka
popełnia świństwo,
to nie ma odwagi
spojrzeć mu w oczy.
Ucieka na dragą stronę ulicy.
A jeśli człowiek wobec Boga
popełnia świństwo?
Mógłbym stanąć przed Nim
samym?
Nie.
Krzyczałbym: Góry, pagórki,
przykryjcie mnie!

Jak to dobrze,
że Pan Bóg mi pozwolił
(a ja temu nadziwić się nie mogę,
dlaczego w moje ręce
dał taką moc),
żebym mógł w Jego imieniu
powiedzieć:
– Ja odpuszczam tobie grzechy.
I nadziwić się nie mogę
tej tajemnicy dobroci Bożej,
że ja mogę pójść do konfesjonału,
gdzie jest człowiek
(który tak samo żebrze
o przebaczenie,
który tak samo szuka kogoś,
przed kim mógłby uklęknąć
i wyznać swoje grzechy),
aby mi Pan Bóg grzechy
przebaczył. (…)
Zostaje nam jeszcze
zadośćuczynienie.
Co to znaczy: zadośćuczynić?
To więcej niż przeprosić.
Jeśli mama przeze mnie płakała,
to nie wystarczy przeprosić.
To trzeba zrobić przed spowiedzią.

Mam teraz uczynić jej dobro,
którym się ucieszy.
Jeśli ukradłem,
to muszę odnieść, oddać.
Jeśli komuś zrobiłem
przykrość językiem,
muszę odszczekać.
Nie ma mowy inaczej.
To jest ogromna praca człowieka,
abym po każdej spowiedzi
stawał się lepszy.
My spowiadamy się,
idziemy do Komunii świętej,
mamy rok spokój,
i znów w imię Boże grzeszymy.
Takie życie nie ma sensu.

Gdyby człowiek raz potrafił
przeżyć nawrócenie,
to by płakał
i wytrwałby pod krzyżem Chrystusa
z Magdaleną,
bo On wszystko przebaczył!
Gdyby człowiek raz w życiu spotkał
Pana Jezusa
i zobaczył,
że On patrzy na mnie z miłością,
jak na Piotra,
to bym płakał do końca życia,
jak Piotr!

Chciałbym, żeby już była w was
wielkanocna radość.
Noście w sobie Chrystusa,
abyście nie trwali w grzechu,
abyście umieli przebaczać,
bo Bóg nam grzechy przebaczył.
Uklęknij choć raz
przed Ukrzyżowanym
rzuconym na posadzkę
w waszym kościele.
To dla mnie Chrystus
ma tak szeroko otwarte ramiona,
jakby chciał nas wszystkich
przyciągnąć ku sobie. (…)
Jest taki przepiękny obraz
św. Franciszka
– namalowany przez Murilla –
na którym Pan Jezus z krzyża
zdejmuje prawą rękę
i św. Franciszka przytula do serca.
Tak pragnę, aby to się stało tu, dziś,
wobec każdego z was,
którzy jesteście upracowani,
zmęczeni,
którzy nosicie znamiona
Męki Chrystusa
w swoim ciele,
żeby Chrystus każdego z was
przytulił do serca,
abyście nie mieli wątpliwości,
że do końca was umiłował.
Amen.

(frag. nauki rekolekcyjnej Niepokalanów, marzec 1994 r.)

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Marzec 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Sługa Służebnicy Zbiór X

Sługa Służebnicy Zbiór X
bp. Józef Zawitkowski

Polecam lekturę dziesiątego tomu kazań księdza biskupa Józefa Zawitkowskiego, które były wygłoszone po doświadczeniu ciężkiej choroby i cudownym z niej wyjściu. Właśnie dlatego w kazaniach tych widać wyjątkowy żar miłości do Boga i Ojczyzny oraz mocne wołanie do nawrócenia i wiary w życie wieczne. Tak może mówić tylko ktoś, kto doświadczył kruchości życia i widział już niebiosa otwarte. Prośmy Boga w naszych modlitwach o zbawienie dla księdza biskupa Józefa Zawitkowskiego, który odszedł z tego świata 29 października 2020 roku. – ks. Walenty Królak –

UDOSTĘPNIJ