Drodzy Rodzice! Po opowieściach o Franusiu i Hiacyncie z Fatimy w świątecznym numerze „Różańca” przygotowaliśmy Wam opowieść o małej Sarze. Dziewczynka wędrując po wiosce Betlejem za światłem niezwykłej gwiazdy, znalazła się w opuszczonej grocie. O tym, jak tam trafiła i co zobaczyła, dowiecie się czytając swoim dzieciom to opowiadanie.

Nad Betlejem zapadła noc. Miasteczko powoli pogrążało się we śnie. W małym domku na skraju miasta spała mała Sara. Jej śliczna okrągła buzia zarumieniła się, a czarne loczki, jak aureola rozsypały się po poduszce. Widać śniło jej się coś miłego, bo uśmiechała się przez sen.

Nagle Sara usiadła na posłania Miała uczucie, jakby ktoś potrząsnął ją za ramię. Ziewając szeroko rozejrzała się po izdebce, jednak nie zobaczyła niczego dziwnego. Rodzice spali spokojnie, a tata jak zwykle pochrapywał.

– Pewnie mi się coś przyśniło – mruknęła zaspana dziewczynka i położyła się na swoim posłania Soi jednak nie powracał Sara nie wiedziała dlaczego, ale bardzo pragnęła wyjść z domu. Wstała cichutko i wysunęła się na zewnątrz. Nocne powietrze przyjemnie orzeźwiało. Na bezchmurnym niebie mrugały gwiazdy.

Nagle Sara zobaczyła coś niezwykłego. Nad Betlejem świeciła ogromna, błyszcząca gwiazda. Patrzącej w zachwycie dziewczynce zdawało się, że gwiazda wola ją i przyzywa. Narzuciła na ramiona chustkę i wyruszyła w drogę. Ruszyła wśród ciemności w kierunku gwiazdy. Szła krętymi uliczkami, potykając się czasem w mroku, aż doszła na koniec miasteczka. Przed nią rozciągały się pastwiska. Widziała, jak pilnowali owiec betlejemscy pasterze.

Sara podeszła do najbliższej kępy krzewów. Ostrożnie rozchyliła gałęzie i zamarła ze zdumienia. Spokojną dotąd, zwykłą łąkę zalało oślepiające światło. Obudzeni pasterze przypadli wystraszeni do ziemi, osłaniając rękami oczy.

W tej chwili w powietrzu rozległ się wibrujący, nadziemski śpiew. W jasności pojawiły się postacie.

– Aniołowie! – krzyknął jeden z pasterzy.

– Aniołowie – powtórzyła zachwycona dziewczynka i słuchała zdumiona jak przybysze z nieba obwieszczają pasterzom niezwykłą nowinę, że w pobliskiej grocie narodziło się Dziecię, które jest Synem Bożym i zbawi ludzi. Sara niewiele z tego zrozumiała. Zapragnęła jednak zobaczyć to, co obwieścili aniołowie. Przekradła się przez plątaninę traw i krzaków i pobiegła w stronę, gdzie znajdowała się samotna grota służąca bydłu za stajenkę.

Jednak im bliższa była celu, tym większe czuła onieśmielenie. Oświetlone gwiazdą drzewa i skały rzucały urokliwe cienie. W powietrzu wyczuwało się drżenie, jakby wszystko, co żyje, brało udział w narodzinach Bożego Dzieciątka.

Sara ostrożnie podeszła do wejścia i zajrzała do groty. W środku na sianie spoczywała ciemnowłosa kobieta tuląca do piersi maleńkie Dziecko. Kołysała je, nucąc cicho. Obok czuwał mężczyzna. Uśmiechał się i z czułością patrzył na oboje.

Sara też chłonęła ten widok. Nagle kobieta podniosła głowę i zobaczyła dziewczynkę.

– Wejdź, dziecko – powiedziała i uśmiechnęła się. Było w jej głosie coś takiego, że Sara nie namyślając się podbiegła do Niej i ukłoniła się, jak najpiękniej umiała.

– Jestem Sara – odpowiedziała drżącym głosem dziewczynka – Usłyszałam, jak aniołowie z nieba mówili pasterzom, że urodził się Syn Boży i przybiegłam Go zobaczyć.

Maryja wzruszona patrzyła na przejętą dziewczynkę – Cieszę się, że przyszłaś – powiedziała – i chcesz dzielić naszą radość.

Czy mogłabym zobaczyć Dzieciątko? – szepnęła zawstydzona Sara.

Maryja z uśmiechem odsłoniła pieluszkę. Kiedy się pochyliła, Dziecko otworzyło oczy i popatrzyło na Sarę. W jego spojrzeniu było coś takiego, że dziewczynka poczuła w sobie siłę i radość. Chciała podzielić się swoim wrażeniem z Maryją i Józefem, jednak przed grotą rozległy się jakieś głosy. To pasterze przyszli powitać Dzieciątko.

Sara niepostrzeżenie wysunęła się z groty i ruszyła w stronę domu. Mimo zmęczenia, dziewczynki nie opuszczało uczucie radości. Czuła, że dostąpiła poznania wielkiej tajemnicy. I że od tej chwili zmienił się cały świat

– Dobranoc, Dzieciątko, postaram się, żebyś nigdy nie musiało się smucić – szepnęła dziewczynka przed zaśnięciem, mając wciąż w pamięci nieoczekiwane spotkanie.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Różaniec – Grudzień 1995

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Mała Dziewczynka Miriam

Mała Dziewczynka Miriam
Agnieszka Przybylska

To jest książeczka o dziewczynce, która urodziła się ponad dwa tysiące lat temu, a którą Pan Bóg wybrał na najważniejszą kobietę, czy – jak dawniej mawiano – niewiastę, na świecie. Bóg nawet posłał do Niej swego Wysłańca, by Jej zwiastował, że zostanie Mamą Syna Bożego, o czym opowiada Pismo Święte. Wielu ludzi dziś nazywa Ją imieniem Maryja, ale wtedy mówiono o Niej Miriam i tak będziemy o Niej mówić w tej książeczce.

UDOSTĘPNIJ