Problem obrony kobiet jest od wielu miesięcy jednym z głośniejszych tematów w mediach. Zajmuje bardzo wiele miejsca w wypowiedziach Ojca Świętego Jana Pawła n. Spoty o to, kto właściwie broni kobiet, toczą polskie katoliczki z polskimi feministkami. Feministki dla dodania mocy swojemu głosowi stworzyły Parlamentarną Grupę Kobiet. Choć jest ich niewiele, mają zaplecze polityczne w lewicowym Parlamencie.

„Symbolem” walki o kobiety jest „Pekin 1995 r.” W Pekinie zorganizowano specjalną konferencję w „obronie praw kobiety”. Bronić kogoś przed zagrożeniem to pomóc mu osiągnąć jakieś dobro. Kto naprawdę chce dobra kobiety?

Może warto uświadomić sobie, dlaczego ONZ zorganizowało konferencję w Pekinie? Zorganizowanie właśnie tam konferencji budziło wiele sprzeciwów. Chiny to kraj, w którym oficjalnie prześladuje się ludzi za poglądy polityczne i wiarę religijną. Podczas konferencji nic z tego nie starano się ukryć. Tuż przed konferencją odbyła się publiczna egzekucja więźniów, aby zniechęcić społeczeństwo do kontaktów z delegatkami na konferencję. Odległością kilkudziesięciu kilometrów oddzielono delegacje rządowe i pozarządowe. Delegacje rządowe są zobowiązane do przestrzegania obostrzeń politycznych. Delegacje pozarządowe są wolne i mogą protestować. Konferencja odbywała się w atmosferze policyjnego terroru. Delegatki organizacji pozarządowych były z różnych opcji i z różnych środowisk. Były z organizacji prorodzinnych, z grup feministycznych, a nawet przedstawicielki „kochających inaczej” – lesbijek, były katoliczki świeckie i zakonnice, były muzułmanki. Organizacje pozarządowe mówiły o prześladowaniach, krytykowały koncerny światowe i rządy przyzwalające i tolerujące ich działalność. Krytykowały władze Chin za stosowanie przymusu ograniczającego przyrost naturalny. Bo, jak stwierdziły raporty międzynarodowe, w Chinach wolno mieć tylko jedno dziecko. Szczególnie źle widziane są dziewczynki. Więzi się i szantażuje kobiety odmawiające usunięcia ciąży. Stosuje się tortury i wstrząsy elektryczne, zmusza do sterylizacji. Taka jest atmosfera w kraju wytypowanym na konferencję międzynarodową. Czy aby zaszokować świat takim obrazem? Raczej nie. Konferencja jest w Chinach po to, aby pokazać „przykład” – tak można i właściwie nic się nie dzieje. Tak można przy akceptacji ONZ. Raport końcowy konferencji przygotowano na długo przed jej rozpoczęciem. W tej deklaracji końcowej podkreśla się równouprawnienie kobiety przy zdegradowaniu jej macierzyńskiej roli. Określenie rodziny jako podstawowej komórki społecznej umieszczono w nawiasach jako element sporny. Podobnie jak w dokumencie kairskim, tak i tutaj znalazły się terminy dwuznaczne. Do nich należy na przykład termin „orientacje seksualne”. Ten dokument i te wymogi stawiane ludom i narodom są walką o przekreślenie rodziny, o zmianę świadomości człowieka, o zmianę naszej cywilizacji.

Co wniósł polski raport do Pekinu? Raport został przygotowany przez Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Rodziny i Kobiet Pełnomocnikiem jest Jolanta Banach. Jest ona członkiem ateizującej organizacji „Nie” – Niezależna Inicjatywa Europejska — założonej przez J. Urbana. Polskie feministki przygotowały raport zgodnie z dyrektywami ONZ. Oznacza to, że aprobują ostateczną deklarację pekińską. Jest w tym atomizacja rodziny, czyli brak więzi – każdy walczy o siebie. Jest wyzwolenie kobiety od macierzyństwa. Są propozycje wychowania seksualnego w szkołach w oderwaniu od odpowiedzialności, małżeństwa i rodziny. Jest propozycja powrotu kobiet do wszystkich najcięższych zawodów: do młota, do fabryk broni, do pracy przy kładzeniu nawierzchni azbestowych, do kopalni. Obecnie polskie prawo nie zezwala kobietom na wykonywanie 20 spośród 90 zawodów, tych najcięższych. W raporcie jest też między innymi propozycja późniejszego przejścia kobiet na emeryturę, czy propozycja zniżki na środki antykoncepcyjne.

W naszej delegacji do Pekinu obok przedstawicieli rządu znalazły się też przedstawicielki Unii Wolności; przedstawicielki Parlamentarnej Grupy Kobiet i senator Alicja Grześkowiak z „Solidarności”. Pojechała także Ewa Tomaszewska z „Solidarności” jako przedstawicielka prezydenta Lecha Wałęsy.

Miała odczytać list prezydenta. Zwrócono się do wicepremiera A. Łuczaka, aby uwzględnił w swoim wystąpieniu czas dla wypowiedzi prezydenta. Nie wyraził zgody. Warto więc sobie uświadomić, że jest to nieprawdopodobnie skandaliczne. Prezydent jest przecież głową państwa, wybrany w wyborach powszechnych. To też kolejny fakt, jakie jest obecnie prawo i kto się z nim Uczy. W wystąpieniu, w imieniu Polski, wicepremier A. Łuczak nie wziął pod uwagę opinii większości polskich katolickich kobiet. Nie wziął pod uwagę protestów setek tysięcy kobiet. Stwierdził natomiast, że „raport nie jest wyrazem dominacji jednego poglądu nad pozostałymi, lecz obiektywnym opisem stanu rzeczy”. Wywołało to kolejne protesty organizacji prorodzinnych. Wszystko to jest dowodem, że lewicowy rząd, choć deklaruje, że jest demokratyczny, nie liczy się z opinią społeczeństwa, które reprezentuje. W walce o prawdziwe dobro kobiet występuje Stolica Apostolska. Przewodnicząca delegacji watykańskiej prof. Mary Ann Glendon podkreślała, że członkowie Kościoła, których jest blisko miliard, żyją w każdym zakątku ziemi. Kościół ma wobec nich zobowiązania, aby pomóc rozeznać i obronić właściwe dobro. Na forum pekińskim delegacja watykańska była wspierana przez niektóre kraje Ameryki Łacińskiej, a także przez kraje muzułmańskie. Podobnie było w Kairze. Wierzący w Boga, niezależnie od religii, walczą o normalną rodzinę, o właściwą pozycję kobiety, broniąc jej i prawdy o niej samej, ojej macierzyństwie.

Kościół katolicki widzi problemy demograficzne. Mówi jednak, że jedyną i właściwą drogą ich rozwiązania jest „odpowiedzialne rodzicielstwo”.

W zapisach końcowego dokumentu konferencji pekińskiej występowały tendencje do ograniczania praw rodziców, zapewniania równości praw homoseksualistom, co ma wpływ na definicję rodziny, ich prawu do adopcji dzieci, funkcji wychowawczych itd. Zaakceptowane zostały terminy „bezpiecznej i niebezpiecznej aborcji”, co sugeruje, że legalizacja aborcji czyni ten proceder bezpiecznym. Problemy zdrowia kobiety sprowadzono jedynie do spraw seksualnych. Powstał tu termin „zdrowie reprodukcyjne”. Takie zaś pojęcia jak tradycja i ochrona wartości religijnych zepchnięto na ubocze, próbując je nawet usunąć z dokumentu.

PEKIN’95 — Ukryto przed światem, że:

  • organizatorzy Konferencji Pekińskiej, czyli przedstawiciele ONZ, uprzedzają uczestników, aby nie sprzeciwiali się, nie wtrącali i nie głosili prawdy, gdyż grozi to kolizją z chińską bezpieką;
  • na Prezydenta IV Światowej Konferencji nt. kobiet wybrano przez aklamację, po wcześniejszym uzgodnieniu z ONZ panią Chen Muhra z rządu chińskiego, odpowiedzialną za bezwzględne wprowadzenie polityki jednego dziecka w rodzinie;
  • oprócz krajów islamskich także kraje Ameryki Łacińskiej nie wyrażają zgody na niszczące rodzinę zapisy w dokumencie końcowym;
  • poważną przeciwwagę dla organizacji feministycznych stanowią działacze ruchów prorodzinnych, w tym także dziennikarz obsługujący Konferencję;
  • Senat USA zobowiązał swą delegację do opowiedzenia się za tradycyjnymi wartościami rodziny;
  • do czasu otwarcia Konferencji Ambasada Polska w Pekinie nie otrzymała autoryzowanego tekstu listu Prezydenta RP do uczestników;
  • istnienie zakazu wychodzenia z manifestacjami prorodzinnymi i sprzeciwiającymi się łamaniu praw człowieka poza teren wyznaczony na obrady;
  • wykładanie licznych ulotek, materiałów informacyjnych i edukacyjnych uważane jest często za działalność nielegalną; np. ustawione na eksponowanym miejscu modele poczętych dzieci wzbudziły duże zainteresowanie, ale już po 10 minutach zostały usunięte przez służby porządkowe;
  • na Konferencji delegacje islamskie deklarują chęć współpracy z chrześcijanami, zatroskanymi o obronę życia i rodziny;
  • tekstu feministycznego dokumentu końcowego bronią m.in. organizacje UNICEF, WHO, UNIFEM, UNDP, UNFPA. Bank Światowy, państwa skandynawskie i Kanada.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Różaniec 10/1995

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Piękna Jesteś Przyjaciółko Moja… Słowa Jana Pawła II Do Kobiet

Piękna Jesteś Przyjaciółko Moja… Słowa Jana Pawła II Do Kobiet
św. Jan Paweł II

Książka «Piękna Jesteś Przyjaciółko Moja» moja temu właśnie celowi ma służyć. Ma ukazać w pełnym świetle prawdę o kobiecie. Zebrane w tym tomie słowa świętego Jana Pawła II o kobietach i do kobiet ukazują elementarne aspekty kobiecości, jej głęboki sens i wartość...

UDOSTĘPNIJ