W Kenii grupa zamaskowanych mężczyzn, bijąc w bębny i wymachując dzidami, porwata kilkunastoletniego chłopca. Zarzucono mu worek na głowę, związano ręce i uprowadzono w głąb buszu, by poddać go ciężkiej próbie przetrwania i odnalezienia drogi powrotnej do wioski. Jego rodzice zaczęli opłakiwać dziecko, które nigdy nie zasiądzie już z nimi do wieczerzy. Jednocześnie przygotowują uroczystość powitania dorosłego mężczyzny – nowego członka rodziny.

Może nazwiemy tę praktykę przejawem prymitywizmu społeczeństwa? Tymczasem stanowi ona – tak dla dziecka, jak i dla rodziców – wielki, niezapomniany kamień milowy.

Dziś przejście z dzieciństwa w życie dorosłe nie jest związane z wielkim aktem inicjacji; dokonuje się powoli i na wiele sposobów. Wyznaczają je zazwyczaj małe kamienie milowe, które pozwalają dziecku z wolna dojrzewać ku samodzielnemu życiu. Ich obecność jest integralną częścią każdego wychowania, a doskonałą okazją do ich wyznaczenia są wakacje. Ten naturalny wyróżnik czasowy w życiu dziecka powinien być czymś więcej niż zmianą rytmu dnia i obowiązków.

Oto kilka podstawowych kamieni milowych, jakie mogą stać się nie tylko niezapomnianym przeżyciem dziecka w czasie wakacji, ale i oznaczać kolejny wielki krok w stronę dorosłego życia. Opiszemy je poprzez przytoczenie świadectw zwykłych, szarych ludzi.

BUDOWANIE WŁASNEJ PRZESTRZENI ŻYCIOWEJ

Na początku terytorium dziecka jest ograniczone do dziecięcego łóżeczka, pokoju, domu, podwórka, sąsiedztwa. W pewnym momencie dziecko zaczyna budować własną przestrzeń życiową. To zjawisko jest kamieniem milowym, małym krokiem w stronę dojrzałości.

Było lato. Miałem sześć lat Tata kupił 50 drewnianych słupków, by postawić płot wokół naszego ogrodu. Płot nigdy nie stanął, ale ja i moje rodzeństwo spędziliśmy wiele miesięcy, budując z tych słupków zamki, domy, żaglowce, jakich nie widział świat To było nasze własne królestwo.

Pewna młoda matka opowiadała o swoim ośmioletnim synku i postawionym przez niego namiocie.

Tak naprawdę nie był to namiot, lecz parę kocy przerzuconych przez naciągniętą linkę. I nie stal on wcale na zewnątrz, ale w domu, pod oknem dużego pokoju. Dzieci wcale w nim nie spały; one siedziały w nim, opowiadały zmyślone historie, jadły kanapki, śmiały się i biegały po domu, by wnieść pod namiot jakiś nowy przedmiot. Udało im się w nim zmieścić zawartość trzech pokoi. Tydzień zajęło nam przywrócenie wszystkiego do poprzedniego stanu.

ZASADA. Własna przestrzeń życiowa jest pierwszym krokiem dziecka ku samodzielności. Rodzice winni pomóc dzieciom w odkrywaniu ich własnego świata.

PRZYGODY POZA OCZAMI RODZICÓW

Zabawy pozbawione kontroli rodziców to ważny krok w rozwoju większości dzieci. Stanowią one w rozwoju dziecka ważny moment, który niesie z sobą wiele niebezpieczeństw. Towa- rzyszyć im musi bliski kontakt z synem czy córką, pozwalający z daleka kontrolować tworzący się świat dziecka.

Po drugiej stronie ulicy znajdował się zdziczały ogród, a za nim porośnięte drzewami wzgórze z placem zabaw i setką tajemniczych miejsc. W tamtejszym stawie poznałem, jak smakuje kijanka, znalazłem staią skarpetę i zrozumiałem, że nie da się pływać w wodzie po kostki. Na wzgórzu poznałem radość zjeżdżania na kawałku tektury i to, jak boli, kiedy najedzie się na wystający korzeń.

Zabawy po drugiej stronie ulicy były szkołą mojej niezależności. Stary ogród był moim królestwem, w którym przeżywałem wielkie przygody, wykopywałem skarby i uciekałem przed pijącym ojcem. Moja mama zrozumiała, że potrzeba mi wypadów „na drugą stronę” i pozwalała mi zaznawać tam nieskrępowanej wolności.

ZASADA. Pozwólmy dzieciom poznawać świat poza ich domem, by nauczyły się odpowiedzialności za swój czas i własność, poznały reguły współżycia z ludźmi i nauczyły się właściwego zachowania.

PIERWSZE ZAROBIONE PIENIĄDZE

Zawsze prawdziwym kamieniem milowym jest pierwsza praca za którą otrzymuje się wynagrodzenie. Rzeczywiście, regularna pensja stanowi ostateczny wyznacznik bycia osobą dorosłą, pierwsze zarobione pieniądze całkowicie zmieniają świat dziecka. Tym bardziej, jeśli potrafi ono zrobić z nich właściwy użytek.

Kilkunastoletni chłopak zwierzał się przyjacielowi: W przyszłym tygodniu idę na dwa tygodnie do pracy! Nie mogę w to uwierzyć. Będę zarabiał! Pojechałem do pobliskiej wioski jako dziecko, a wróciłem jako ktoś zupełnie inny.

ZASADA. Znaczenia znalezienia pracy jako kamienia milowego w rozwoju dziecka nie wyznacza fakt zarabiania pieniędzy, lecz doświadczenie tworzenia się w dziecku nowej tożsamości.

KWESTIONOWANIE UTARTYCH POGLĄDÓW

Usiłowanie znalezienia odpowiedzi na tnidne „dlaczego?” jest elementem rozwoju dziecka, ale tylko wówczas, kiedy dziecko jest w swych poszukiwaniach umiejętnie prowadzone. Stawianie sobie poważnych pytań i szukanie na nie osobistych odpowiedzi może być znaczącym kamieniem milowym w wędrówce ku samodzielności.

Matka rozmawia ze swoją czteroletnią córką, Basią;

– Basiu czy wierzysz w Boga?

– To raczej pytanie osobiste.

– Masz rację, ale jestem ciekawa. Naprawdę chciała bym wiedzieć.

– Chyba wierz. Ale, pamiętasz, w zeszłym roku Pani Kowalska była w szpitalu i wszyscy modliliśmy się za nią, a ona umarła. Parę miesięcy temu prosiłam Boga, by pomógł mej przyjaciółce, której ojciec pije, ale Bóg nic nie zrobił. Kiedyś modliłam się do Boga, by pomógł mi zdać egzamin z francuskiego, ale go oblałam.

– Może wierzysz w Boga, ale go nie rozumiesz?

ZASADA. Stawianie pytań jest koniecznym krokiem na drodze rozwoju wiary dziecka. Dzieci stawiające te pytania muszą być traktowane poważnie.

Pomóżmy naszym dzieciom tak przeżyć tegoroczne wakacje, aby napotkały w nich te czy inne kamienie milowe wytyczające ich wędrówkę ku dojrzałości. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne, jego droga biegnie więc czasem poprzez zupełnie inne krajobrazy. Naszym zadaniem, jako rodziców, jest towarzyszenie dziecku – czasem z daleka, czasem z bliska na drogach jego rozwoju. Dlatego módlmy się do Maryi, patronki rodziców i wychowawców, o dar mądrości i rozeznawania, co jest dla naszych dzieci dobre, a co złe. Pamiętajmy też, że jak dawne obrzędy inicjacji dziecka były naznaczone wymiarem religijnym, tak każdy – nawet najbardziej „świecki” – element rozwoju naszych dzieci musi być umieszczony w wyraźnym kontekście religijnym. Pomóżmy dzieciom, aby w budowanej przez nie własnej przestrzeni życiowej nie zabrakło miejsca dla Boga. Jeżeli więc zauważymy, że w zabawach naszych dzieci przewija się motyw religijny (np. modlitwa z lalką przed zabawą w jedzenie posiłku czy przed „udawanym” pójściem spać), to możemy być pewni, że w życiu dorosłym naszego dziecka znajdzie się miejsce dla Jezusa.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Lipiec/Sierpień 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Jezus do rodziny

Jezus do rodziny
ks. Dolindo Ruotolo

Oto arcydzieło świeżości i spontaniczności, drżenie skrzydła, które mknie ku górze, do nieba, błyśnie w słońcu, pobaraszkuje w błękicie i powraca na ziemię dotlenione wiecznością. Te przesiania skierowane do rodzin są ogromnie różnorodne: rodzice, dzieci… unkuique suum, dla każdego to, co mu się należy.

UDOSTĘPNIJ