Na południu kraju, w diecezji tarnowskiej, znajduje się pięknie położone wśród wzgórz miasteczko Limanowa. Założone zostało w 1565 r. na prawie magdeburskim przez króla Zygmunta Augusta. Około 1513 r. powstała tu parafia i pierwszy kościół drewniany. Spalił się on niestety, w wielkim pożarze miasta. Na jego miejscu powstał kolejny drewniany, który został rozebrany w 1909 r.

Nowa świątynia powstała w latach 1910-1918 według projektu Zdzisława Mączeńskiego z Warszawy, który wygrał rozpisany konkurs na budowę tej świątyni. Jeszcze w 1981 r. na wystawie w Paryżu pokazywany był projekt limanowskiego kościoła, jako przykład czysto polskiego rozwiązania tego typu budowli.

Limanowska świątynia jest niezwykła w swej architekturze i wystroju wnętrza. Jest pełna polskich, swojskich, rodzimych i patriotycznych akcentów. Zawiera trzy motywy godne odnotowania: religijno-kultowy, historyczno-patriotyczny i artystyczno-architektoniczny. Widoczne to jest już we wspaniałej polichromii, witrażach, płaskorzeźbach, ołtarzach.

To właśnie w tej wspaniałej świątyni znajduje się tron Maryi Bolesnej, Pani całego Podhala, Gorców i Beskidu Wyspowego. Corocznie przybywa tu wielka liczba pielgrzymów pragnących czerpać z boleści Maryi siłę do przezwyciężania swych ludzkich trosk i bólów. Pątnicy modlą się u stóp Piety Limanowskiej, która ma około jednego metra wysokości, i wykonana jest z jednolitego pnia lipowego. Według naukowców figura ta należy do typu rzeźb śląsko-pomorskich, które powstawały w latach 1300-1450. Miejscowe podanie głosi, że figura przywędrowała w te strony z Węgier lub Słowacji, w okresie, gdy kalwinizm usuwał tam z kościołów figury i obrazy.

Najpierw Bolesna Matka znajdowała się na przydrożnej lipie we wsi Mordarka (1 km od Limanowej) i tam zasłynęła wieloma łaskami. Powstała tam później kaplica, a przy niej wytrysło źródełko wody, które do dziś jest odwiedzane przez wielu pielgrzymów.

W roku 1753, po różnych perypetiach i zatargach z właścicielami dworu mordarskiego, którzy nie chcieli oddać figury, przeniesiono ją uroczyście do kościoła limanowskiego, by stąd mogła bardziej się rozszerzać sława Bolesnej Pani.

O tym, że Maryja była hojna w rozdawaniu swych łask, świadczą liczne wota wokół ołtarza, zapisy w Księdze Łask, powstałe modlitwy, pieśni, nabożeństwa żywe do dziś w tym sanktuarium.

W dniu 11 września 1966 r., w ramach obchodów millenium chrztu Polski, abp Karol Wojtyła, metropolita krakowski wobec około trzydziestu biskupów i nieprzeliczonej rzeszy wiernych ukoronował Pietę Limanowską papieską koroną.

W roku 1981 świętokradzka ręka zdarta ze skroni Maryi drogocenny diadem. Ze składek wiernych ufundowano tym razem dwie korony, dla Chrystusa i Jego Matki. Rekoronacja miała miejsce na Błoniach Krakowskich 22 czerwca 1983 r. Ojciec Święty Jan Paweł II mógł ponownie spojrzeć w oblicze Pani Limanowskiej i ukoronować Ją wobec milionowej rzeszy wiernych.

Limanowa z roku na rok przeobraża się w wielki ośrodek kultu. Wzorem swych poprzedników ks. Kazimierza Łazarskiego i ks. Ludwika Kowalskiego, obecny kustosz – dziekan limanowski ks. prałat Józef Poręba wraz z kapłanami i wiernymi czyni wiele, by miejsce to przyciągało coraz więcej pielgrzymów. Powstała wspaniała Mała Kalwaria Limanowska, Dróżki Boleści Maryi, Dom Pielgrzyma, Muzeum Sanktuaryjne. Wielkie zasługi dla rozwoju sanktuarium położył ks. biskup senior Piotr Bednarczyk, pełen żarliwej wiary, gorący patriota i szczególny czciciel Maryi Przebolesnej.

W Limanowej od kilku już lat odbywają się – od maja do października – w każdą pierwszą sobotę miesiąca nabożeństwa fatimskie, procesje po rynku i po Kalwarii, z żarliwą modlitwą różańcową.

Strzelista wieża świątyni limanowskiej, podniesionej do rangi bazyliki mniejszej w 1991 r. zaprasza wszystkich przed tron Matki Boleści Pełnej, zaprasza w nadchodzącym 1996 r., który jest rokiem 30-lecia koronacji cudownej figury.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Luty 1996

Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA

Pod Jej płaszczem

Pod Jej płaszczem
kard. Mauro Piacenza

W dzisiejszym świecie coraz częściej zauważamy postawę utraty świadomości grzechu, nawet ciężkiego, stąd wielu nawet wierzących dyspensuje się od ich sakramentalnego wyznawania lub z korzysta z niego sporadycznie. Kardynał Piacenza, świadomy takiego stanu rzeczy, pragnie w swoich relacjach zachęcić do częstszej spowiedzi w świetle fatimskiego orędzia miłosierdzia, jakie sam Bóg kieruje do ludzkości. „Mam nadzieję – pisze Autor – że te refleksje pomogą wielu penitentom przystępować do sakramentu pokuty z wiarą i radością”. Zachęca też i samych spowiedników, „aby sprawowali go z chęcią i oddaniem, aż do całkowitego poświęcenia się dla dusz (por.2 Kor 12,15)”.

UDOSTĘPNIJ