Jako młody wikariusz pracowałem w Puławach, wtedy też szukałem własnego stylu pracy z młodzieżą. Grupą, która szczególnie przypadła mi do serca, było Rycerstwo Niepokalanej. Była to w spólnota bardzo specyficzna, tworzyły ją osoby w wieku od 15 do 23 lat Spotykaliśmy się w niedzielne popołudnia. Tematyka spotkań była zróżnicowana. od wzajemnych relacji koleżeńskich po tematy sięgające głęboko w życie religijne.
Bardzo aktywnie włączyliśmy się w życie parafii (dwa zespoły muzyczne, punkt księgarski, jasełka). Tym, co szczególnie zbliżało nas do siebie, było ich ogromne zaufanie i otwartość w stosunku do mnie jako opiekuna. W ciągu roku szkolnego wyjeżdżaliśmy do Niepokalanowa na krótkie rekolekcje, jednak prawdziwym wydarzeniem był nasz wyjazd do Żegiestowa. W klimacie radości i rozmodlenia, połączonego z długimi wypadami w góry prowadziłem pierwsze w moim życiu rekolekcje dla młodzieży. Codzienna Msza święta, rozważanie Pisma Świętego oraz konferencja na temat sakramentu pokuty, wcale nie przeszkodziły we wspaniałym odpoczynku Wielkim przeżyciem był dzień spowiedzi poprzedzony jednodniowym postem o chlebie i wodzie oraz milczeniem połączonym z wyjściem w góry. Po dobrze przygotowanym przez diakona i głęboko przeżytym przez młodzież rachunku sumienia nastąpiła spowiedź. Trwała ona ponad cztery godziny. jednak radość z pełnego udziału w Eucharystii, pozwoliła zapomnieć o wszelkich niedogodnościach, zaś w mojej pamięci pozostał .obraz młodych ludzi godnych wielkiego szacunku. Zrozumiałem wtedy, że pod pozą buntu, krytyki, czasami negacji, kryją się wspaniali i wartościowi młodzi katolicy, którzy szukają własnego miejsca w trudnym świecie i w Kościele.
Ten pobyt był potwierdzeniem, że Kościół posiada wartości atrakcyjne dla młodego człowieka. Tutaj okazało się, jak wiele zależy od atrakcyjnego podania oczywistych prawd: że Bóg Cię kocha. że zawsze czeka na Ciebie, że człowiek nigdy tak daleko nie odejdzie od Boga, aby nie miał drogi powrotu. Dziewczynie czy chłopakowi, któremu zdarzyło się takie czy inne odejście od Boga. wystarczy podsunąć chociażby przypowieść o synu marnotrawnym, aby przestał się lękać i zaufał Bogu tak na serio, do końca. To są te chwile radości w życiu kapłana, które pozwalają na długi czas odsunąć wszelkie trudności i wątpliwości.
Mimo to trzeba uderzyć się w piersi i powiedzieć sobie, że dzisiaj stosunkowo mało młodych ludzi zaangażowanych jest w różnych grupach duszpasterskich. Niestety, niejednokrotnie jest to wina księdza, który traktuje młodzież przy kościele jako zło konieczne. Doświadczałem takich sytuacji, co napawało mnie szczególnym bólem. Miałem świadomość, że w takim środowisku jak Puławy, młodzież ta bardzo szybko znajdzie inny sposób spędzania czasu; trzeba zaznaczyć, że Puławy to miasto, gdzie procentowo jest najwięcej narkomanów, a co często za tym idzie chorych na AIDS. Bardzo ważną cechą w pracy z młodzieżą jest także zaangażowanie prowadzącego. Młody człowiek intuicyjnie wyczuwa, czy jest traktowany jako partner, czy jako trudny do pozbycia się parafianin. Partnerstwo tak rozumiane nie musi polegać na zbytnim spoufalaniu, lecz na poważnym podejściu do problemów, które z perspektywy dorosłego człowieka nie jawią się tak istotnymi. Bardzo ważnym elementem w relacji opiekun – grupa jest wzajemne zaufanie. Opiekun grupy musi zwracać uwagę, aby nie zrazić młodzieży żartem czy niepoważnym traktowaniem.
Zarysowałem swoją wizję pracy z grupą młodzieżową, gdyż jestem dogłębnie przekonany, że wakacyjny wyjazd jest tylko ukoronowaniem całorocznej pracy. Człowiek, który formuje się przez całoroczną pracę nad rozwojem modlitwy i właściwym przeżywaniem Mszy świętej, może te doświadczenia wykorzystać w czasie wakacyjnego odpoczynku.
Klimat wakacji i możliwość bliższego poznania sprzyja dyskusjom na czasami bardzo osobiste tematy. Jednak każdy, nawet najbłahszy problem, musi być traktowany poważnie, z wielką dyskrecją, na którą rozmówca ma prawo zawsze liczyć. Przy okazji luźnych rozmów wychodzą pewne problemy, które nurtują, a które warto wyjaśnić. Czas wspólnego odpoczynku może być wspaniale wykorzystany ale może też być zaprzepaszczony, bardzo dużo w tej kwestii zależy od opiekuna.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Wrzesień 1996
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Oryginały nie fotokopie Karol Acutis i Franciszek z Asyżu
abp Domenico Sorrentino
„Wszyscy rodzą się jako oryginały. Wielu umiera jako fotokopie”. To słowa Karola Acutisa (Londyn, 3 maja 1991 r. – Monza, 12 października 2006 r.), zmarłego w wieku piętnastu lat w opinii świętości, beatyfikowanego w Asyżu 10 października 2020. Chłopiec naszych czasów. Pełen życia i zainteresowań. Entuzjasta informatyki, z sercem wypełnionym Bogiem (...)
