W ciągu trzynastu lat francuską szkołę Jeunesse Lumiere ojca Daniela-Ange’a ukończyło ponad trzystu młodych ludzi z wielu krajów świata w tym siedmioro z Polski. Są to ci, którzy pragną pogłębić swoją relację z Bogiem i odkryć powołanie. Na rok składają ślub czystości, żeby jak najlepiej przygotować się do najważniejszego zadania w życiu – do miłości.
Ojca Daniela-Ange’a znamy z XVIII Międzynarodowego Kongresu Rodziny. Pamiętamy jego postawę wyrażającą głębokie pragnienie wyrwania poranionych młodych ludzi ze szponów cywilizacji śmierci.
Ojciec Daniel-Ange pochodzi z Belgii. Ma dziś sześćdziesiąt pięć lat. Jako siedemnastoletni chłopak wstąpił do benedyktynów. Żył z kilkoma współbraćmi w pustelni, potem studiował teologię i filozofię. Wezwanie na misje zaprowadziło go do Rwandy. Przez dwanaście lat mieszkał na jednej z malowniczych wysepek na jeziorze Kivu. W 1981 r. został wyświęcony na kapłana W trzy lata później utworzył szkołę ewangelizacji Jeunesse Lumiere („Młodzi-Światło”)
Co roku do malowniczej miejscowości Pratlong w południowej Francji przyjeżdża około trzydziestu młodych ludzi. Wszyscy pragną pogłębić swoją wiarę, poznać podstawy teologii i historii Kościoła, ale przede wszystkim doświadczyć autentycznej obecności Boga. Pomaga w tym samo usytuowanie szkoły; najbliższa wioska jest oddalona o dziewięć kilometrów. To jest prawdziwa pustynia, o której ojciec Daniel zawsze marzył.
Ojciec Daniel-Ange uważa, że jeśli ci młodzi ludzie mają głosić Dobrą Nowinę swoim rówieśnikom, najpierw sami muszą ją usłyszeć i przeżyć. A Boga spotyka się najpełniej w ciszy serca i Eucharystii. Dlatego w szkole jest czas formacji – wykładów prowadzonych przez specjalistów różnych dziedzin, przedstawicieli wspólnot zakonnych, a także świadków wiary i życia. Jest czas kontemplacji – codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, z czwartku na piątek całonocna adoracja w piątek sacrum silencium i liturgia krzyża. Jest czas komunii – codzienna Eucharystia. Jest czas misji – wszyscy wyjeżdżają, by mówić o swoim spotkaniu z Jezusem w szkołach, barach, dyskotekach, na ulicach. Jest też zwykły czas codziennej służby w kuchni, pralni, z miotłą i ścierką w ręku. Oprócz tego raz w tygodniu wszyscy oglądają wiadomości telewizyjne i czytają prasę, żeby nie zapomnieć o ludzkich dramatach. „Zanim tu przyjechałam, często traciłam kontakt z rzeczywistością. Wyłączałam się, uciekałam przed trudnymi sprawami. Nigdy tak mocno nie stałam na ziemi, jak w Pratlong” – mówi jedna z dziewcząt.
W szkole ojca Daniela wszystko robi się po to, żeby jak najpełniej przeżyć Ewangelię i żeby we wszystkim zawsze dostrzegać piękno i umieć się cieszyć. „Z Pratlong wyjedziesz z niczym, jeśli nie nauczysz się uśmiechać… Tutaj zdałem sobie sprawę, że w tym świecie, w którym ludzie są takimi egoistami w dziedzinie uśmiechu i w którym tak niewielu śmieje się prawdziwie, uśmiech stal się niemal bezcennym podarunkiem. Uśmiech to skarb, to charyzmat. W Jeunesse Lumiere nauczyłem się uśmiechać” – mówi Pierre.
W szkole można też zrozumieć, jak ważna jest w życiu chrześcijanina postawa misyjna: „Dla mnie pobyt w Pratlong był doświadczeniem tego, że ewangelizowanie innych powinno być tak normalne jak jedzenie, bo ono daje życie, jest istotą chrześcijaństwa” mówi Marysia Bołtruszko.
Podczas głoszenia Ewangelii można w zdumiewający sposób zrozumieć, że prawdziwa chrześcijańska postawa wyraża się bardziej w gestach niż w słowach. Jedna z dziewcząt wspomina, że pewien bezdomny człowiek w Paryżu tak podziękował jej za chwilę zainteresowania: „Zwykle tylko psy liżą moje ręce, ty je ucałowałaś!”.
Efekt spotkań młodzieży z Pratlong z rówieśnikami jest zaskakujący. Często zgorzkniali i agresywni młodzi ludzie słuchają z otwartymi ustami. Są spragnieni słów życia, słów prawdziwej wolności, które mają moc wyrwać ich od narkotyków, alkoholu i samobójstw.
„Trzeba pokazać im, że prawdziwa wolność to zdolność świadomego wybierania. Niektórzy zarzucają nam, że działamy na siłę, że młodzież, jeżeli zechce, to do Kościoła przyjdzie. A czy wymaga się od tonącego, który ma zalane płuca, żeby wołał «Ratunku!»? Po prostu na siłę wyciąga się go z wody. Tu nie ma miejsca na pesymizm i katastrofizm, bo ewangelizowanie to zarażanie innych szczęściem!” – tłumaczy ojciec Daniel-Ange.
W lipcu grupa młodzieży z Jeunesse Lumiere przebywa w Polsce. Ojciec Daniel-Ange pragnąłby dać młodym ludziom w naszej części Europy szczepionkę przed zalewem zła i bezsensem życia.
Artykuł pochodzi z Miesięcznika Różaniec – Wakacje 1997 r.
Wydawnictwo Sióstr Loretanek POLECA
Oryginały nie fotokopie Karol Acutis i Franciszek z Asyżu
abp Domenico Sorrentino
„Wszyscy rodzą się jako oryginały. Wielu umiera jako fotokopie”. To słowa Karola Acutisa (Londyn, 3 maja 1991 r. – Monza, 12 października 2006 r.), zmarłego w wieku piętnastu lat w opinii świętości, beatyfikowanego w Asyżu 10 października 2020. Chłopiec naszych czasów. Pełen życia i zainteresowań. Entuzjasta informatyki, z sercem wypełnionym Bogiem (...)
